poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Recenzja: Ucząc psa czytać – Jonathan Carroll



A co jeśli powiem Ci, że twoje marzenia sennie mają namacalną konsystencję? Gdybym cicho szepnęła ci na uszko, że możesz wykreować taki sen, jaki tylko sobie wymarzysz? Mieć wszystko, czego tylko zapragniesz. Nie, nie ma ale. No może jedno maleńkie… Ale nie przejmuj się tym. To tylko sen…

Przeglądając nieliczne, pierwsze recenzje najnowszej książki Carrolla Ucząc psa czytać, widzę, że niewielu ta historia przypadła do gustu. Może pisarz podniósł poprzeczkę tak wysoko, że wszyscy spodziewali się wielkiego arcydzieła, olbrzymiej głębi i morza surrealizmu, a wylądowali miękko na historii, którą ciężko opisać jednym słowem. 

Ciężko, a może nie do końca? O czym jest ta książka? Zaczyna się bardzo carrollowo. Nasz główny bohater, zwykły pracownik biurowy, niemal ciapa społeczna, otrzymuje zegarek – i to nie byle jaki, a taki, o którym śnił już od dawna. A tuż potem przychodzi koperta z kluczykami do samochodu jego marzeń…

Pies wolał węszyć, niż się uczyć czytać...

Nie, nie opowiem Ci, co było dalej. Nie wyłożę, o czym jest ta książka. Bo według mnie, jest zabawą z czytelnikiem. Jest rozmową pisarza i czytającego. Carroll od niechcenia to tu, to tam podrzuca nam wskazówki, podpowiedzi, już od motta zaczynając. To puzzle i tylko my możemy ułożyć je w logiczną całość.

Ucząc psa czytać to książka, która ma w sobie tyle logiki, co... sen. Wystarczy dopuścić do siebie fakt, że przeróżne światy, łącznie z naszym, mogą się przenikać. A w tej historii przenikają się one za obopólną zgodą. Nikt nikomu nie wdziera się do życia z butami, nikt nikomu owego życia nie obiera. Tu każdy decyduje sam, a przy tym decydowaniu jest pozbawiony klapek na oczach.

Powiedz, czy zawsze pamiętasz swoje sny? Uciekają, prawda? Czmychają pod poduszkę, gdy tylko się budzisz, wpełzają pod łóżko, znikają w okiennej szczelinie i wtedy o nich zapominamy. Tylko wiesz, zdradzę Ci pewien sekret… Sen nigdy o Tobie nie zapomina. 

Hmmm... Ten pies chyba nie chciał się uczyć...


14 komentarzy:

  1. Łoooooooo .....

    To książka dla mnie ;) (czy Ty jesteś moim Aniołem Stróżem z Nieba dla moli książkowych ?;))

    Generalnie pamiętam moje sny, nie wszystkie są godne i warte zapamiętania, ale jak już się perła trafi to oj ;)

    Nie tak dawno temu - dom z marzeń (bardziej jeszcze idealny niż ten o którym myślę za dnia), z idealną biblioteką wewnątrz (nawet sobie aż takiej nie wyobrażałam). Jeśli sny się spełniają to TAK POPROSZĘ O TEN ;) (tylko bez morderstwa na końcu)

    W piątek/sobotę śniło mi się, że wróciłam z kosmosu, po pięciu latach przebywania w nim i przez cały sen czułam ciężar grawitacji, zmęczenia mięśni chodzeniem po ziemi, poruszaniem się ;).

    To nie przynudzam więcej o sobie, chciałam się pochwalić i to zrobiłam ;)

    Ach i cudna okładka - niepokojąca, wręcz przerażająca.

    A może psy wolały by coś o psach poczytać, tak samo jak ludzie o ludziach ? (tylko nie "Psa, który jeździł koleją !" za ciężka jak na początek )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze... Pytanie dnia - kupiłaś już ją czy jeszcze nie? ;>>>> :P

      Usuń
  2. Senne klimaty, to moje klimaty... :)
    /Pozdrawiam
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szufladeczko moja, bardzo jestem ciekawa Twojej recenzji tej książki :*

      Usuń
  3. Już od pewnego czasu jakoś ciągnie mnie do tej książki, więc z chęcią bym ją przeczytała. Lubię takie nietypowe powieści i senne klimaty. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niezła, tylko ma chyboczącą się logikę :)

      Usuń
  4. Książka czeka na mnie na półeczce, choć trochę boję się, że będzie bardziej podobna do ostatnich dokonań Carrolla niż do tych powieści, za które po prostu kocham tego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... może trochę być, ale ma w sobie urok. Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń :)

      Usuń
  5. Wciągnęłam ją wczoraj w przeciągu godzinki i... chyba nadal nie wiem co myśleć. To piękna historia, zaskakująca i czarowna jak sen. Jednak pozostawia pewien niedosyt, jak dobre opowiadanie, które po prostu się kończy. Pozostaje tylko dobrze ją przemyśleć i wysmarować recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja przebieram nóżkami i czekam na recenzję :)

      Usuń
  6. Czytałam, i mam po niej pewien niedosyt, dużo myślenia mało wniosków ale to dobrze, nie lubię jak wszystko jest podane na tacy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Carrollowi własnie o to chodziło? By zmusić czytelnika do myślenia, rozkminiania i do dyskusji?

      Usuń
  7. To jedna z tych które przeczytam razy trzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się właśnie zbiera ochota na przeczytanie tej książki jeszcze raz... ;)

      Usuń