niedziela, 8 marca 2015

Wywiad: Małgorzata Szumska


Fot. Weronika Krysiak
Ujęła serca czytelników książką Zielona sukienka, w której opisała swoją podróż do Rosji śladami historii dziadków, jej śmiech zaraża od pierwszej sekundy, a sama ona jest wulkanem dzikiej radości. Małgorzata Szumska ma wiele twarzy – aktorka teatru lalek, pisarka, podróżniczka. A czy wiecie, że także blogerką i autorka nie tylko Zielonej sukienki? Zapraszam zatem do wywiadu, gdzie Gosia opowiada o swojej nowej książę, o Rosji, tej niepolitycznej, a także o paru innych ciekawostkach...


Wiktoria Korzeniewska: Opowiesz jak powstawała Zielona sukienka? Notowałaś w podróży na bieżąco? Zabrałaś ze sobą laptopa, a może miałaś notatnik?

Małgorzata Szumska: Początkowo nie miałam w głowie pomysłu wydania książki, to była moja podróż, osobista, ważna. Notowałam na bieżąco w notesie, grubym ze skórzaną (obowiązkowo!!!) okładką. Myślałam, że wrzucę kilka opowieści na bloga i na tym się skończy dzielenie ta podróżą... Dopiero po powrocie zobaczyłam jak ta historia porusza innych, jak ważna jest dla wielu z nas. Po konsultacji z babcią zdecydowałyśmy się opublikować tę opowieść, podzielić się nią ze wszystkimi...

Prowadzisz bloga? Podzielisz się adresem?

Blog prowadziłam zanim zabrałam się za książkę, jestem osoba multi-zadaniową i niestety czasami z mniejszych projektów muszę rezygnować. Jest tam sporo śmiesznych wpisów i mam nadzieje, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Ale póki co zabieram się za prowadzenie pensjonatu Złoty Jar, gdzie w wolnych chwilach pisze druga książkę, zaczynam niedługo prowadzić program w TVP1 i z wielką werwą szykuję się do ślubu! Blog - musi poczekać ;) Ale jasne, zapraszam każdego - www.milionmonet.wordpress.com

W niesamowity sposób snułaś opowieść o swojej podróży. Planujesz następną książkę? Czy tak samo jak Zielona sukienka, będzie to książka o podróży? 


Druga książka już powstaje, być może uda się ją wydać do końca tego roku. To opowieść o mojej podróży na Filipiny, o pomocy humanitarnej, o ludziach którzy przetrwali największy w historii ludzkości tajfun... Nie chcę żeby to był reportaż, ale nie będzie to też książka czysto podróżnicza. Najważniejsze jest dla mnie, żeby poruszyć ważny temat pomocy humanitarnej i wolonturystyki. To tematy gorące, ale jeszcze dość rzadko podnoszone. Może uda mi się wywołać jakąś dyskusję?

Gdybyś miała opisać Rosję jednym słowem, jakie byś wybrała?

Jednym słowem?! (śmiech) No way! A mogą być dwa? Kuriozalna? Nie-do-pojęcia? Słowiańska? Piękna? Trudna do zrozumienia? No ok, jest więcej niż dwa i to jest mało. Jestem zakochana w Rosji. Jestem przerażona obecną sytuacją polityczną, ale w moim podejściu do Rosji nie zmienia się nic. Dla mnie Rosja to ziemia, natura i rumiani uśmiechnięci ludzie. Nieważne czy są Kozakami, Tatarami czy Rosjanami - wszyscy są niesamowicie opiekuńczy i przyjacielscy.

Fot. Weronika Krysiak

Masz jakąś ulubioną rosyjską bajkę albo legendę?

Nie wychowałam się niestety na bajkach i legendach ale na prawdziwych historiach rosyjskich. I polskich. I wciąż najpiękniejszą historią jest opowieść o zaręczynach moich dziadków, o ich miłości. To najfajniejsza bajka z dzieciństwa. Choć nie powiem - wilki też były interesujące (uśmiech).

Zdradzisz, czy spotkało cię w Twojej podróży coś nierzeczywistego, ocierającego się o magię?

Wierzę troszkę w magię, w różne energie, w rzeczy których nie potrafimy wytłumaczyć. Gdy składałam hołd buriackim bogom, nagle pojawił się jastrząb, mój świętej pamięci dziadek miał w AK przydomek Jastrząb... wtedy autentycznie wierzyłam, że to on pojawił się na niebie, żeby pokazać mi swoje wsparcie. Mogła to być magia, ale może to był po prostu wypity z Buriatami samogon? (śmiech)

Wschodni samogon czyni cuda, wiadomo nie od dziś. A dostrzegłaś mogę domową rosyjską magię? Nie widziałaś przypadkiem kątem oka domowego duszka – domowika?

Dla mnie cała podróż po Syberii była magiczna, odrealniona... powietrze tam pachnie inaczej, mocniej, lepiej, ludzie mają bardziej otwarte serca, pieśni przeszywają emocjami do szpiku kości. Duszków nie widziałam, choć wierze mocno, że ciągle tam są, pod starą dachówką, między drewnianymi belkami ścian syberyjskich domów.

A tak poważnie – zgadzasz się z twierdzeniem, że za wschodnią granicą magia mocniej wgryza się w codzienne życie? Magia ludowa i nie tylko.

Wydaje mi się że tak, od bardzo praktycznych motywów, takich jak ziołolecznictwo, leczenie zaklęciami, rzucanie zaklęć słowem... to wszystko pojawia się w dniach codziennych. Wiele przesądów, które ja pamiętam z dzieciństwa zdaje się, że uciekły od naszego szybkiego trybu życia i ukryły się właśnie tam, na wschodzie. Bo tam ciągle jest miejsce na opowieści o diabliku, co wieczorami zaczepia młode panny, jest miejsce za kaflowym piecem dla skrzatów domowych, które w nocy naprawiają domowe usterki, dla panny żyjącej w jeziorze, która porywa młodzieńców. Młodzi ludzie może się z tego już śmieją, ale starsi bez mrugnięcia okiem opowiadają o czarach i dziwach, a jak ktoś lubi słuchać i potrafi patrzeć - na pewno znajdzie coś dla siebie... ja znalazłam.


Gosiu, ogromnie dziękuję Ci za wywiad i fantastyczne odpowiedzi. A Was, moi drodzy, zapraszam do lektury Zielonej sukienki, jeżeli jeszcze jesteście przed, a także do zajrzenia na blog Małgorzaty – ciężko się od niego oderwać, sprawdziłam osobiście.



 Wywiad został przeprowadzony dla Gazety Turystycznej Warmii i Mazur i znajdziesz go również TU

8 komentarzy:

  1. "Zieloną sukienkę" przeczytałam i ochoczo polecam klientom w księgarni.
    Gratulacje dla Gosi, która ją napisała. To naprawdę cudowna historia i do tego świetnie opowiedziana.
    Wi - świetny wywiad. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia jest świetna! Robi tak wiele rzeczy! Marzy mi się strasznie odwiedzenie Złotego Jaru...
      Dzięki Dorotko :0

      Usuń
  2. Jak ja lubię czytać Twoje wywiady :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wywiad, super autorka i super książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bo Gosia jest super - i wszystko wokół niej jest super :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad :) Powieści nie czytałam ale przekonała mnie sama autorka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam koniecznie, ksiażkę czyta się jednym tchem :)

      Usuń