wtorek, 31 marca 2015

Recenzja filmu: Into the woods / Tajemnice lasu (2014)



Bajki, bajki, bajki. Jakoś ostatnio zrobiło się ich wokół dużo. Merida waleczna, Kraina lodu, Zaplątani, filmowa ekranizacja Kopciuszka, niekończący się serial Dawno, dawno temu, książka wydana przez Albatros Baśnie Braci Grimm bez cenzury… Czyżby świat dorosłych zatęsknił za beztroskim dzieciństwem? W dobie pośpiechu, kredytów i przerostu czynów nad zdrowiem i dobrym samopoczuciem, nie ma w tym nic dziwnego. Jednak czy bajki faktycznie ukrywają w sobie beztroskę?

Śpiąca Królewna została zgwałcona, a w Kopciuszku ucinano palce i pięty, by zmieścić swoje stopy do pantofelka… Takie były pierwotne wersje grimmowskich baśni. Dodajmy do tego broadwayowski musical i otrzymamy Tajemnice lasu. Tutaj Czerwony Kapturek ma cechy kleptomanki, Kopciuszek stale rozmyśla i analizuje, jakby nie siedziała na balu, a na kozetce u psychologa, wiedźma tryska sarkazmem, a książęta malowniczo rwą koszule na piersi.

„Wszyscy popełniają błędy” – właśnie z takim motto na ekrany kin wszedł disnejowski musical Tajemnice lasu. I choć nie jest to najbardziej kuszący widza gatunek, to wabikiem może być obsada: Meryl Streep, Emily Bunt, Anna Kendrick, Christine Baranski i oczywiście niezrównany i doskonały w każdej roli Johnny Depp. Lepiej, prawda? Fakt, to nie Chicago i nie Upiór w operze, ale wierzcie mi, niech was nie zniechęca fakt, że przez osiemdziesiąt procent filmu wszyscy będą tu wyciągać swoje struny głosowe. Wyciągną nie tylko je…


Bo widzicie, rzecz w tym, że dawno dawno temu pewna kobieta będąc w ciąży zapragnęła warzywek z ogródka sąsiadki. Niefortunnie złożyło się tak, że sąsiadeczką była wiedźma. Natomiast mąż owej głodnej prekursorki wegetarianizmu nie zapytał grzecznie, czy może pożyczyć troszkę kapustki, sałaty i roszponki, a najzwyczajniej w świecie to wszystko zwinął. Wiedźma zdenerwowała się i rzuciła klątwę na domek, zabrała dziecko i poszła sobie (doskonale ją rozumiem, też bym się wnerwiła, jakby mi ktoś podkradł moją własnoręcznie wyhodowaną rzeżuchę).

Minęły lata, klątwa wciąż nie straciła terminu ważności, a wiedźma wpadła z wizytą do syna nieżyjącej już fanki warzyw. I wielkodusznie oznajmiła, że aby klątwę odczynić, należy jej dostarczyć w terminie trzech dni: płaszcz czerwony niczym krew, krowę białą niczym mleko, włosy żółte niczym kukurydza i pantofelek z czystego złota.

Jakoś tak przypadkiem się złożyło, że tego samego dnia do lasu poleźli: Czerwony Kapturek do babci, Jaś sprzedać krowę do sąsiedniej wioski i Kopciuszek, który w grimmowskiej wersji miał złote, a nie kryształowe pantofelki. Ach, te baśniowe zbiegi okoliczności.


 Z początku może się wam zdawać, że w tym filmie panuje chaos. Jednak w chwili, kiedy odsuniecie ciężką klapkę stereotypowego myślenia i spojrzycie na bajkowych bohaterów jak na ludzi z krwi i kości, dostrzeżecie logikę, głębię i filozofię.

Tu może się zdarzyć wszystko – zdrada, morderstwo, kłamstwo, rozwód. Przełykamy w całości i żyli długo i szczęśliwie i wraz z bohaterami robimy krok dalej, obserwujemy jak się zmieniają, jak gdzieś za nimi kręci się Freud, jak są odcinane pępowiny, więzi z matkami, palce i pięty.

Film należałoby obejrzeć ze dwa razy, a najlepiej trzy. Bo z jednej strony można rozpływać się, słuchając mruczącego wilczą piosenkę Johnny‘ego Deppa, spełzać z fotela ze śmiechu widząc, jak książęta śpiewają w bryzgach wodospadu o swojej wspaniałości, i spisywać teksty sarkastycznej wiedźmy, jednak ze strony drugiej film ten niesie ze sobą sporo myśli psychologicznej i mądrości. Sens tutaj jest goły, ociosany z cenzury, jaka otacza bajki, i wyskubany z lukrowości.

Im dalej w las, tym więcej drzew – to przysłowie jak ulał pasuje do Tajemnic lasu. Nie spychajcie tego filmu do stawu musicali i bajek, obejrzyjcie go uważnie, wsłuchajcie się w słowa piosenek, przypatrzcie się bohaterom. Im uważniej będziecie słuchać, tym większa jest szansa, że usłyszycie.





12 komentarzy:

  1. Z chęcią obejrzę, w końcu Depp! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie wczoraj oglądałam. I padłam przy "Agony"! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się naprawdę ciekawie:) Dużo zagadek, bajkowych motywów + Depp <3 Zamierzam obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko Depp tam jest przez 3 minutki ;> Ale za to jakie...

      Usuń
  4. Mnie ten film nudził, jest strasznie rozhisteryzowany, wszyscy biegają po tym lesie bez sensu (znaczy, szukają rzeczy dla wiedźmy albo przed kimś uciekają), nie lubię musicali, to jest bardzo dziwny gatunek muzyczny, że tak powiem. Jedyny moment, który mnie kompletnie zahipnotyzował, to ten kilkuminutowy wątek z Deppem. Jego gra, jego głos... Cudo. I rozbawiło mnie jedno zdanie Księcia do Kopciuszka, które brzmiało mniej więcej tak: Wychowano mnie, abym był uroczy, a nie szczery. Muszę przyznać twórcom, że miło było popatrzeć na baśnie w ich prawdziwym wydaniu i postarali się, aby to nie było tkliwe, a odpowiadało całkiem nieźle pierwowzorom (kilka elementów było nadzwyczaj dosłownych) oraz doceniam ich ironiczne i nieco gorzkie poczucie humoru, ale ogólnie mi nie podeszło. Może gdyby to nie był musical to bardziej by mi się spodobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest przykre, że przez to, że ten film jest musicalem, do ciut mniejszej ilości osób dotrze. To już nie czasy musicali, mało zostało ich fanów, a film jest mądry i wartościowy.

      Usuń
  5. Baaardzo mi się podobał, chociaż zakończenie mnie rozczarowało... Zakończyłabym go wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on w sumie na dwie części był podzielony. A co Cię w końcówce rozczarowało? Porozmawiajmy :)

      Usuń
  6. hahaha, pamiętam tych dwóch księciuniów w rzece. Jacy oni boscy... ;)

    OdpowiedzUsuń