czwartek, 12 lutego 2015

Recenzja: Moja ukochana zmora – Anna Sokalska


Są takie książki, które po prostu są urocze, tak samo jak urocza jest mała zmora siedząca w parku i machająca w powietrzu bosymi stópkami. Bo nie wiem, czy wiecie, ale wokół nas świat pełen jest rusałek, chochlików i topielic, tylko nie zawsze umiemy je dostrzec. 

Sprawa miała się zupełnie inaczej w przypadku Rafała, młodego prokuratora, który teoretycznie życie miał bardzo racjonalne, poukładane i mocno osadzone w twardym gruncie. Ot, pewnego dnia w parku tuż obok niego przysiadła mała zmora i oznajmiła, że chce tylko porozmawiać. Obiecała też nie topić i nie przynosić pecha.

Tak rozpoczyna się mała książka Anny Sokalskiej Moja ukochana zmora. Urokliwie, prosto, słowiańsko. Dla mnie wystarczy jeden mały chochlik, by książka trafiła w moje dłonie. A tutaj są nie tylko chochliki, ale można znaleźć nawet Babę Jagę i to całkiem uwspółcześnioną.

Bardzo ciekawa jest sama konstrukcja książki. Choć jest to powieść, napisana została jak sztuka teatralna. Czysty tekst, choć przez pierwsze kilka stron może przeszkadzać i dziwić oko nawykłe do prozy, po chwili czytania sprawia, że obrazy o wiele łatwiej materializują się przed oczami czytelnika. Ba! Prędzej widza. Tak właśnie czułam się czytając tę książkę – jakbym siedziała w teatrze.

Książeczka nie jest wielka, ma zaledwie sto stron i przeczytać ją można w jeden wieczór. Wywołuje uśmiech na ustach i sprawia, że zaczniemy się rozglądać wokół siebie za słowiańskimi stworzonkami. I choć daleko jej do takich książek jak Nabrzegu Jarynia czy Starej Słaboniowej, to czytelnik, który szuka w książkach słowiańskiego folkloru, będzie usatysfakcjonowany. 

6 komentarzy:

  1. Brzmi dość nietypowo i zdecydowanie urokliwie. Z chęcią bym ją przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słowiański folklor...skojarzyło mi się to od razu z książkami Olgi Tokarczuk: "Prawiek i inne czasy", "Podróż ludzi Księgi"- ta druga zresztą moja ulubiona :-) Sięganie do prastarych korzeni/ wierzeń jest i intrygujące i uspokajające jednocześnie. Jak u babci ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Prawieka...", ale po tym co napisałaś, to muszę koniecznie to nadrobić! Konieeecznie :)

      Usuń
  3. Gdyby nie Ty, nie trafiłabym na ten tytuł. Ale również uwielbiam takie baśniowe elementy, słowiańskie motywy, które obrazują jak piękne są nasze legendy :) i nasza kultura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie trafiłabym na "...zmorę", gdyby nie jej autorka. Cudna książeczka, tylko jakoś się chowa po regałach księgarń :)

      Usuń