sobota, 28 czerwca 2014

Apokalipsa w supermarkecie („Monument 14. Odcięci od świata”)


Gdyby koniec świata można było umieścić w książce kucharskiej i rozpisać go na składniki, spis produktów wyglądałby mniej więcej następująco:

1. Jedna dorodna apokalipsa,
2. Grupa dzieciaków, najlepiej ciut niedojrzałych w wieku około 13-17 lat, ewentualnie można dorzucić kilka 8-10latków dla urozmaicenia smaku,
3. Ameryka (zawsze do apokalipsy wykorzystuj Amerykę),
4. Katastrofa przyrodnicza,
5. Nutka broni chemicznej,
i… najważniejszy składnik…
6. Supermarket!

O takiej właśnie apokalipsie opowiedziała nam Emmy Laybourne, amerykańska pisarka, rozpoczynając nową serię książek młodzieżowych pod tytułem „Monument 14” wydawanej przez Wydawnictwo Rebis.

wtorek, 24 czerwca 2014

Szeptucha, czary i zioła



Lubię magię, ale nie tę brokatową i zieloną, tańczącą nad kotłem wraz z ubranymi w lateks czarownicami, i nie tę ze szklanej kuli, tarota i przesyconej ciężkim zapachem potu i życia cygańskiej chusty. Lubię magię schowaną w pniu drzewa, magię szepczącą w leśnym strumieniu, magię skuloną w starych popękanych, ciepłych dłoniach. Ludowa magia wydaje się być prawdziwa. I choć kościół grzmi i tupie na ten temat, to czy znajdziemy magię w naparze z dziurawca i poczujemy cichą obecność, przytulając się do drzewa – zależy tylko od nas samych.

sobota, 21 czerwca 2014

Jak znaleźć kwiat paproci

Próbowaliście kiedyś znaleźć kwiat paproci? Jak wiecie, można odnaleźć go tylko w tę jedną noc w roku, w letnie przesilenie. A kto go odnajdzie… już nigdy nie doświadczy żadnych przeciwieństw losu.

Tak się składa, że to właśnie dziś jest ten dzień, dziś w nocy panny wybiegną nad rzekę i rzucą wianki do wody, dziś zapłoną ogniska, dziś świat magii uśmiechnie się do roztańczonych ludzi.

Każdy z pewnością zna legendę o kwiecie paproci, zwanym także perunowym kwiatem. Powiadają, że ten, kto ów kwiat odnajdzie, zobaczy przyszłość, będzie mógł rozmawiać ze zwierzętami i ptakami, a także żaden skarb przed nim się nie ukryje.

czwartek, 19 czerwca 2014

Wyniki konkursu z Grahamem Mastertonem i Czerwonym Kapturkiem



Komisja gier, zakładów i Czerwonych Kapturków w składzie małym acz jakościowym, czyli dwuosobowym, składającym się ze mnie i mojego osobistego Szarego Wilka, uroczyście orzeka iż:

sobota, 14 czerwca 2014

"Zszyto je moimi włosami i sklejono klejem z moich ścięgien" (Złodziejska magia - Trudi Canavan)

Rozkochała nas w Akkarinie z „Trylogii Czarnego Maga”, a potem posypały się i następne książki. Tak australijska pisarka Trudi Canavan powoli zdobyła serca czytelników na całym świecie. Jedni kochają jej książki, inni krytykują, jednak jedno jest pewne – proza Canavan ma swój niezniszczalny urok. To nie Tolkien i nie Lewis, a jednak jej powieści ma się ochotę przytulać, a po bohaterach niekiedy nosi się żałobę przez kilka lat.

Tym razem Trudi zabrała nas do zupełnie innego świata, rozpoczynając „Złodziejską magią” nową trylogię. Jest tu sporo magii, jest i akademia, przypominająca tę z „Gildii magów”, ale jest i wiele nowych rzeczy. Właściwie w ziemię wbijają pierwsze trzy strony, dokładnie tyle wystarczyło mi, by zrozumieć, że już przepadłam, a Trudi ma na talerzyku przed sobą moje czytelnicze serce.

środa, 4 czerwca 2014

Feministyczna Śpiąca Królewna ("Czarownica" 2014)



Usłyszałam kiedyś takie zdanie: „Kiedy byłam mała, marzyłam o księciu z bajki, gdy dorosłam, sama zostałam tym księciem”. Przez cały czas oglądania „Czarownicy” („Maleficent”) nie byłam w stanie wyrzucić z głowy tego cytatu.

„Czarownica” to najnowszy film reżysera Roberta Stromberga, właściwie to dobrze znana nam bajka o Śpiącej Królewnie, tylko opowiedziana słowami Złej Czarownicy. Jej wersja wygląda zupełnie inaczej niż historia, jaką karmi się małe dziewczynki. Panie, panowie i małe przyszłe księżniczki, wyrzućcie z głowy disnejowską wersję Śpiącej Królewny, czas na zmianę stereotypów.

niedziela, 1 czerwca 2014

Aparat i Osiecka


„Na początku był negatyw” Agnieszki Osieckiej zaczyna się tak: „Czym dla mnie jest fotografia? Może czymś takim jak piosenka: pamięcią, którą zna się na pamięć. Notatką. Westchnieniem. Klepsydrą. Bajką, a trochę też – bujdą.”

Książka ta to połączenie tekstu i zdjęć i nierzadko to właśnie fotografia jest inspiracją, by powstało słowo. Dlatego i moja recenzja jest przeplatana zdjęciami, bo jakże można mówić o zdjęciach, jednie o nich czytając. Jakże może miłośnica fotografii pisać o książce, pełnej zdjęć, bez aparatu w dłoni?