środa, 26 lutego 2014

Tonąca dziewczyna – Caitlín Kiernan

Wiecie, że słowo schizofrenia składa się z dwóch greckich słów: schízō  (rozszczepić) i phrḗn – (umysł). Niemal ociera się o otworzenie umysłu, a tak często w swoim życiu słyszymy – otwórz swój umysł. Jeżeli zajrzymy do słownika, przeczytamy chłodną i dokładną definicję schizofrenii - zaburzenia schizofreniczne, med. grupa endogennych zaburzeń psychicznych, cechująca się występowaniem objawów specyficznej dezintegracji osobowości; różnorodne objawy: otępienie uczuciowe, osłabienie zainteresowań i aktywności, zamknięcie się w sobie, omamy, urojenia, apatia, zaburzenia procesów myślenia.

piątek, 14 lutego 2014

Pięć książek o nieprzesłodzonej miłości


Walentynki, serduszka, amorki, bleh... Porozmawiajmy lepiej o książkach, ale tematycznie, bo o książkach o miłości. Od takich to półki księgarskie i biblioteczne niemal się uginają, jednak ciężko jest znaleźć w obecnych czasach coś współczesnego o miłości nie przesadzonej, niezbyt posypanej cukrem i nie wyidealizowanej. Właśnie dlatego przygotowałam dla Was z okazji walentynek pięć książek o miłości prawdziwej i nie idealnej, takiej, jaka zwykle nas spotyka i rozczarowuje swoim brakiem schematyczności i scenariusza z filmów Hollywood.


środa, 12 lutego 2014

Rzecz o zbłąkanej duszy tom I i II - Siergiej Sadow

A czy wiecie, że diabły i aniołowie też chodzą do szkół? To znaczy rodzą się, dorastają i idą się uczyć, by wiedzieć jak obchodzić się z ludźmi. A czy wiecie, że nawet anioł może uczyć się na tróje, a diabeł być wzorowym uczniem? O tak, to się zdarza. A może wiecie, że i diabły i aniołowie mają wakacje? I w te wakacje musza wykonać swoje letnie praktyki, by przejść do następnej klasy.

sobota, 1 lutego 2014

Na szczęście mleko – Neil Gaiman

Kiedy kończy się mleko, należy je kupić! Bo przecież płatków śniadaniowych nie zmieszamy z ketchupem, no chyba że ktoś lubi pieczarki w czekoladzie. W każdym razie w książce Gaimana owo mleko należało niezwłocznie nabyć drogą kupna. Niestety nie mogła się tym zając mama, gdyż wyjechała na jakąś konferencje. Nie mogli zrobić tego dzieci, ponieważ byli za mali na transakcje pieniężne w sferze klient-sprzedawca. A zatem padło na tatę. Tatę, który na początek wahał się, czy nie wcisnąć swoim dzieciakom na śniadanie na przykład parówki, ale po chwili uświadomił sobie, że brak mleka oznacza także nie dodanie go do herbaty, a to oznacza… o losie słodki!... brak herbaty! I z taką oto miną pt. „brak herbaty” ojciec udał się do sklepu.