środa, 17 grudnia 2014

Recenzja: Księgi Jakubowe – Olga Tokarczuk


„Księgi Jakubowe” momentalnie stały się bestsellerem, a w podsumowaniach literackich bieżącego roku prawie na każdej liście rozgościły się na pierwszym miejscu. I właściwie słusznie, bo wszak to nie książka, a księgi! Dokładnie siedem ksiąg, 912 stron i sześć lat pracy – tyle Olga Tokarczuk spisywała Księgi Jakuba. Czekało na nie wielu, zatwardziali fani pisarki wiedzieli i czuli, że będzie to książka wyjątkowa, nie taka jak wszystkie, może „ta najlepsza”. Czekano na cud.

I powiem wam, że tak, ta książka jest cudem. Trzymając jej ogrom w rękach, czuję że nie jest tylko papierem, okładką i farbą drukarską. Jej druga, metafizyczna postać delikatnie wyślizguje się z moich rąk i wolno zagląda mi w oczy. Patrzy wzrokiem jednego z narratorów.

A narratorów w „Księgach Jakubowych” jest trzech i jednym z nich jest Jenta, stara kobieta, która „nie domarła”, zawisła na pograniczu światów, między życiem a śmiercią, niczym folklorystyczna Baba Jaga. Jenta widzi wszystko, potrafi patrzeć przez wieki, umie zajrzeć człowiekowi do serca. Widzi także autorkę. I widzi czytelnika. Gdy będziecie czytali tę książkę, przez cały czas będziecie czuli się obserwowani.

Jak mówi sama Olga Tokarczuk, książkę tę postanowiła napisać, gdy uświadomiła sobie, że o Jakubie Franku, twórcy żydowskiej sekty frankistów, jest napisane bardzo niewiele. I w tym momencie z ręką na sercu przyznaję, Olga dokonała olbrzymiego dzieła, wręcz niemożliwego. Są w tej książce dziesiątki postaci, masa miejsc akcji, tyle lat opisanych, tyle rodzin. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak ludzki mózg był mógł to wszystko objąć, uporządkować i spisać. I to jak spisać – z niezwykłym kunsztem, dokładnością i uczuciem.

To nie są zebrane suche fakty, jest to powieść. Ogromna, fakt, wszak liczy dziewięćset stron. Jednak gdy już się zacznie czytać, nie sposób się od niej oderwać, wciąga z ogromną siłą. A tym, którzy lubują się w zaznaczaniu fragmentów i zdań, z pewnością już w połowie książki zabraknie zakładek indeksujących.

Warto też zwrócić uwagę na szatę graficzną książki – jest idealnie zgrana z opisywaną w niej osiemnastowieczną kulturą. Okładka odwołuje się do Nowych Aten, odwrotna numeracja stron (zaczynamy od 912 strony, a kończymy czytać na stronie 1) to wyraz szacunku dla stylu ksiąg hebrajskich. A także całości dopełniają przeróżne ilustracje zebrane własnoręcznie przez autorkę. I nad tym wszystkim pracowała Olga Tokarczuk, Wydawnictwo Literackie dało jej moc decyzyjną, jeżeli chodzi o wygląd „Ksiąg Jakubowych”. I tak powstało arcydzieło.

Jeżeli przeraża was objętość tej książki, nie ma bardziej mylnego strachu. Niech was lepiej przerazi to, że jest to zamknięta całość, nie będzie ciągu dalszego. Bo gdy skończycie „Księgi Jakubowe”, zapragniecie przeczytać je jeszcze raz, i znów, i po raz kolejny. Jest to wielka pigułka literacka, nie tylko sprawia, że czytelnik czerpie z lektury niesamowitą przyjemność, ale także uczy, pokazuję żydowską kulturę i uzupełnia lukę w historii. Taka literatura ma ogromną moc. 

A to Olga Tokarczuk, ja i moja podpisywana przez autorkę książka.
Bo wiecie, Olga była w Olsztynie. Jeżeli jesteście ciekawi, jak przebiegło spotkanie, zapraszam
do obejrzenia fotorelacji.


25 komentarzy:

  1. Ach, niech tylko ta książka wpadnie w moje ręce... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zaczniesz czytać, to się zakochasz :)

      Usuń
  2. Ale grube tomisko! Może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam, mam. Juz nawet do mnie doszla! Juz rece zacieram- niedlugo sie za nia zabiore..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! To ja czekam na wrażenia i recenzję :)

      Usuń
  4. Dokładnie tak: po zakończeniu chce się przeczytać ją kolejny raz :) :) Wspaniała, piękna, genialnie napisana, i mogłabym tak bez końca wymieniać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, gdyby nie wielki stos innych książek, to bym faktycznie zaczęła od nowa... :)

      Usuń
  5. Koniecznie chcę przeczytać :) Ja właśnie skończyłam ,,Szafę" Tokarczuk :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja "Szafy" jeszcze nie czytałam. Bardzo o niej marzę!

      Usuń
  6. Już od bardzo dawna mam w planach zapoznanie się z twórczością Olgi Tokarczuk. Może nie będę zaczynałam od "Ksiąg Jakubowych", ale z pewnością spróbuję. Jestem ciekawa fenomenu tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaś, ja zaczęłam od "Biegunów" i w sekundę się w nich zakochałam ;)

      Usuń
  7. Cudownie grube, cudownie wysoko oceniane - brzmi jak literacki skarb i całkiem niezła propozycja na pierwsze spotkanie z Tokarczuk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli odważnie zaczynasz od książki najmasywniejszej ;)

      Usuń
  8. Chyba skradnę od Ciebie pomysł z zaznaczaniem ciekawych fragmentów w książce - bo ja wkładam milion karteczek, które zawsze wypadają :)
    Gratuluję przeczytania i ciekawej recenzji, czytało mi się z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kradnij :) A jak na mojego maila wyślesz mi swój adresik, wyślę Ci od Mikołaja pakiet startowy zakładeczek ;)
      korzeniewskaw@gmail.com :)

      Usuń
  9. Dziękuję - ale miła niespodzianka od Mikołaja :0)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znasz dnia ani godziny, gdy Mikołaj Cię dopadnie ;)

      Usuń
  10. Mam! Niestety jedynie na czytniku, a wolałabym poczuć ciężar tej powieści w dłoni i podziwiać jej szatę graficzną.

    Ale nie ma tego złego - mogę przynajmniej rozkoszować się słowem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, nie będziesz miała siłowni przy lekturze, to niiic :P

      Usuń
  11. W pięknej pozie uchwyciłaś i cudnie pokolorowałaś jedną z moich ukochanych książek:)! Ja ją pomaziałam - ołówkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś mazałam ołówkiem, teraz koloruję zakładeczkami ;) Fajnie książki przy tym wyglądają :)

      Usuń
  12. Słuchałam z przyjemnością fragmentów "Ksiąg" w Radiowej Trójce, do czytania też się kiedyś zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytane! Dobra robota, chociaż do języka można się doczepiać. http://autorzy.xyz/Olga_Tokarczuk - trochę o autorce.

    OdpowiedzUsuń