czwartek, 27 listopada 2014

Recenzja: Nie mów nic – Barbara Freethy



Wydaje mi się, że 90% dzieci miało taki moment, kiedy zastanawiało się, czy jest dzieckiem swoich rodziców. Karmieni różnymi filmami o zaginionych i odnalezionych dzieciach, książkami, które czyta się z wytrzeszczonymi oczami, i opowieściami babć. Ale potem większość tych dzieciaków rzucało w niepamięć te wspomnienia. 

Julia nigdy nad czymś takim się nie zastanawiała. Nie zwróciła uwagi na to, że nie ma żadnych zdjęć przed czwartym rokiem życia, nie głowiła się nad faktem, że nigdy nie poznała swoich dziadków od strony matki. Zimny kubeł wody wylała na nią dopiero fotografia na wystawie w muzeum. Przestawiała małą Julię stojącą za kratami rosyjskiego sierocińca. Te same oczy, ten sam wisiorek z łabędziem. Tylko, że dorosła Julia nigdy w Rosji nie była.


Książka idealna na jesienne, depresyjne wieczory. Nic tylko dodać do niej kocyk i ciepłą herbatkę. Czyta się pioruńsko szybko, zaskakuje na zakrętach i kusi przystojnym fotografem bez koszuli. 

A jeżeli ostatnie was nie przekonało, mogę dodać, że każe wam się zastanowić nad tym, czy aby na pewno wy sami jesteście dziećmi swoich rodziców, urządzi malutki mętlik w głowie i momentalnie go załagodzi. Ale uprzedzam na wstępie, nie jest to książka na miarę Virginii Woolf. Tu mamy bardzo dobrą propozycję na spędzenie zimnego wieczoru. Książka ta jest też niezłym lekiem na zły nastrój, bo swoimi zwrotami akcji wypędza z głowy wszystkie smutki. Nadgryza także liczne problemu – rodzinę, alkoholizm, miłość. Tak, miłość też bywa problemów, szczególnie ta miłość bez miłości.

Ach i jeszcze jedno – jeżeli chcecie przeczytać tę książkę i mieć ją na własność, bądźcie czujni. Tak się zdarzyło, że mam tego tytułu dwa egzemplarze, wypatrujcie więc konkursu. I szykujcie aparaty. Będzie się działo!


14 komentarzy:

  1. Ależ mnie zaintrygowałaś... Chyba wcześniej nawet nie słyszałam o tej powieści, ale cieszę się, że trafiłam na Twoją opinię. Zapisuję"Nie mów nic" na listę lektur, które pragnę przeczytać i zaczynam wypatrywać jej w bibliotece. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam miło zaskoczona tą książką. Zaintrygowało mnie to zdjęcie, sierociniec i Rosja... A Ty, Sylwio, wypatruj konkursu, może nie będziesz musiała wtedy wypatrywać w bibliotece ;)

      Usuń
  2. Czytałam tej autorki serię o Zatoce Aniołów i bardzo mile wspominam. Nie mów nic też chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z tą autorką spotkałam się po raz pierwszy. I spotkanie było miłym zaskoczeniem :)

      Usuń
  3. O kurcze...a myślałam, że tylko mi się tego typu "dziecinne" wątpliwości co do swojego pochodzenia przydarzyły..:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty! Ja takie mega schizy miałam :P I z tego co wiem, połowa mojej podstawówki też :P

      Usuń
  4. Niesamowicie intrygujący wpis :) Z chęcią przyjrzę się bliżej tej książce i będę czekać na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi bardzo interesująco i chętnie bym ją przeczytałam. Aparat mam naszykowany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja czekam na zgłoszenie :) Jest jeszcze czas, troszkę czasu :)

      Usuń
  6. Hmmm, zainteresowałaś mnie tą książką :D Może się skusze nawet na konkurs :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, skuś ;> są duuuuże szanse ;> Niewiele wpłynęło zgłoszeń ;)

      Usuń
  7. Świetna recenzja, zaciekawiłaś mnie baaaardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemność po mojej stronie :) I do konkursu zapraszam :)

      Usuń