poniedziałek, 24 listopada 2014

Recenzja: Boginie z Zitkovej – Katerina Tuckova


Jej głowa jest lekko przechylona. Czerwona chusta skrywa przerzedzone siwe włosy. Hafty na stroju ludowym są wyblakłe, lecz nadal piękne. Ale nie widzisz ich, nie patrzysz na delikatną lamówkę przy rękawie, na pomarszczone stare dłonie. Oczy masz wbite właśnie w nie, jednak wzrok ich nie widzi. Twoje myśli skupione są na czarnych przenikliwych oczach, uważnie wpatrujących się w ciebie spod czerwonej chusty. To spojrzenie aż parzy, wydrapuje norę w twojej duszy, wgryza się w myśli. Nie jesteś w stanie się z nim zmierzyć, ale czujesz je całym sobą.

Tam wysoko w Białych Karpatach, na pograniczu Moraw i Słowacji jest wieś – kilka samotnych chat na wzgórzach. Tam mieszkają one – boginie. Kobiety, które posiadają wiedzę, które, gdy tylko pojawisz się na ich progu, będą wiedziały o tobie wszystko, które znają każde ziele, które potrafią wygonić z ciała chorobę, umieją sprawić, że wybranek zakocha się w tobie, potrafią przegonić burzę.

To o nich napisała Kateřina Tučková – młodziutka czeska pisarka. Opowiedziała historię pierwszej bogini i ostatniej, a także wielu innych, i tych, którzy zetknęli się z nimi. Książka wyszeptana jest ustami Dory, córki i siostrzenicy bogini. Sama siebie Dora za boginię nie uważała, zbyt bliska jej była nowoczesność. A jednak czerwony rzemyk czule oplata jej nadgarstek. 

Tu wszystko się przeplata – zioła, magia, wieś, Niemcy, komuniści, wojna, archiwa. Zdawałoby się, że kobiety mieszkające wśród gór i posiadające tajemniczą wiedzę przekazywaną z pokolenia na pokolenie, są ukryte przed światem, a jedynie ci, którzy są mocno zdesperowani, są w stanie je odnaleźć. Lecz gdy wejdzie się w ciche wnętrze gmachu archiwum, gdy otworzy się niegdyś sekretne teczki, gdy zacznie się czytać tajne akta, ma się wrażenie, że cały świat patrzył na boginie. I nie wszyscy na tym  świecie życzyli im dobrze.

Ze snutej cicho przez Kateřinę Tučkovą opowieści, powoli wyłaniają się bohaterowie. Nie od razu widzisz jak wyglądają, nie od razu wszystko rozumiesz. Autorka bawi się z twoją wyobraźnią, pozwalając jej najpierw stworzyć własną wizje, a dopiero potem podając prawdziwą odpowiedź. Historie poszczególnych ludzi zmuszają twoje serce do mocniejszego bicia, przez co ta książka, przestaje być zwykłą powieścią. Spojrzenie z okładki zaczyna ożywać, powietrze wokół wypełnia się zapachem ziol… I oto są, one, boginie! Ożywają nie tylko w twojej wyobraźni, ale i wokół ciebie, siadają przy tobie, delikatnie dotykają twojego ramienia, włosów, proponują, że poleją ci wosk…
Zatrzaskujesz książkę z przerażeniem. Wszystko znika. Oddychasz powoli, rozglądasz się. Nic. Przywidziało się. Ale po chwili, gdy wracasz do lektury, już świadomie szukasz je wzrokiem. 

16 komentarzy:

  1. a do tego jeszcze rozpalają wyobraźnię i sama zaczynasz szukać informacji na ich temat. I pojawiają się szeptuchy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj to coś dla mnie. Uwielbiam pogranicze magii, wierzeń i świata rzeczywistego. A po tym , co przeczytałam u Ciebie mam na tę książkę jeszcze większą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak pogranicze wierzeń i magii - to książka idealna. I bardzo dobra! Daj znać, czy przypadnie Ci do gusty. Ja po niej aż ciary miałam...

      Usuń
  3. Juz kupilam, bo MUSZE to przeczytac! Swietna recenzja, znakomicie wprowadza w klimat powiesci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nic tylko czytać, a dobry czas idzie na takie książki - Boże Narodzenie - wtedy magia smakuje najlepiej :)

      Usuń
  4. Pięknie zapachniało ludową magią i nietuzinkową tematyką. Dorzucam do listy zakupów :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja tylko siadam wygodnie i czekam na recenzję :)

      Usuń
  5. kupiłam tę książkę w czasie targów, niedługo się za nią zabiorę, musi być dość ciekawa, bo moje przyjaciółki jak zobaczyły ją u mnie na półce to o mało sie nie pobiły :P
    serdecznie pozdrawiam, zwariowana książkoholiczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w czasie targów o niej usłyszałam i już wiedziałam, że to mój cel potargowy numer jeden :)

      Usuń
  6. Wspaniała recenzja wspaniałej książki. W Twoim tekście aż kipi od tajemniczości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo i książka snuje tajemniczą opowieść. Już sama okładka... patrzy.

      Usuń
  7. Intrygująca recenzja, jestem pod wrażeniem. Dotąd nie znałam książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to książka sama w sobie intryguje :) Od okładki zaczynając ;)

      Usuń
  8. Po przeczytaniu Twojej recenzji - czuję, że muszę poszukać tej książki! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam! Znakomita książka! Dziwię się, że tak mało jej na blogach.

      Usuń