sobota, 1 listopada 2014

Nie narzekaj na Targi Książki w Krakowie


Po przekopaniu się przez hektolitry relacji z Osiemnastych Krakowskich Targów Książki, zaczęłam rozważać uderzanie głową w mur. Wszyscy narzekają, krytykują, wieszają koty na spotkaniu blogerów. O mur nie uderzyłam, bo łeb mam tylko jeden, jak go roztrzaskam, nikt mojego psa za mnie karmić nie będzie. Ale za to postanowiłam napisać tę notkę.

Nie narzekaj na Targi w Krakowie!

Ludzie, przestańcie! Nie narzekajcie! Targi były! Było super! Książek cała masa! Starych znajomych się spotkało! Nowych się poznało! Czad! I jeszcze potem mogliśmy się wszyscy spotkać w Kolanku!
No i co, że organizacja spotkania blogerów przeciągnęła się i zmieniła się w kota? No i co, że wyszły blogerki i postanowiły coś zrobić? Poco fukać, kręcić nosem, cytować, kto co powiedział, czy ma rację… Źle było? Trzeba było wstać, wziąć mikrofon i zrobić to dobrze.

Organizacja targów też się nie podobała? Bo tłum. Ale dobry tłum nie jest zły, w tłumie można z wieloma się pośmiać, na wielu wpaść. Może być lepiej, a może gorzej. Pamiętaj o tym.  W szatni tłum? To trzeba było szatniarkom pomóc. Długo się czekało na kawę? A może powiedzieć pani od kawy, że jest super, że daje sobie radę z tym burdelem, a nie robić kwaśną minę i warczeć „szybciej, szybciej!” Jeżeli idziesz gdzieś z zamiarem oceniania i wytykania błędów... Raczej nie będziesz się dobrze bawił, zobaczysz same błędy i nie zauważysz masy fajnych rzeczy.

Czy braliście kiedykolwiek udział w zorganizowaniu tak wielkiej imprezy? Ja brałam, przy imprezie o wiele mniejszej. Nie uwierzycie, ile tam jest do zrobienia. Ile może się zawalić, jeżeli choć jedna osoba nie wywiąże się ze swoich obowiązków. A prawda jest taka, że przy organizacji czegoś takiego, człowiek napracuje się, zapomni o śnie i jedzeniu, a potem i tak usłyszy „eee, beznadzieja!”

Uśmiechnij się i daj przykład innym!

Parę lat temu była akcja z białym sznureczkiem na nadgarstku, który miał przypominać o nie martwieniu się. Myślę, że czas rozkręcić podobną akcję – by nie narzekać. 

;)

34 komentarze:

  1. Święte słowa! Zgadzam się całkowicie. Nic dodać, nic ująć:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie! I bardzo miło było na siebie wpaść kilkaset kilometrów od domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Renatko, to dopiero była niespodzianka :) Koniecznie trzeba wpaść na siebie ciut bliżej domu przy lodach marchewkowych :)

      Usuń
  3. Świetne podejście:D Szkoda, że Polacy mają taką naturę, że zawsze znajdzie się coś, na co można ponarzekać... zamiast cieszyć się, choćby z małych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to nie o narodowość chodzi, tylko o ludzi. Jak ktoś przychodzi i od samego początku zaczyna oceniać, co dobrze jest zrobione, a co źle... to już nie ma szans na dobry humor i zabawę.

      Usuń
  4. Ja to żałuję, że mi się nie udało być :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Waham się między żółtym a różowym sznureczkiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Sorry, tacy juz jestesmy, ze sie nam nic nie podoba" - sparafrazuje pewnego klasyka. Ja tez tego nie znosze. Nie pojmuje, jak mozna zyc bedzac malkontentem! Bardzo dobry komentarz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim "narzekacze" krzywdzą samych siebie. Najważniejsze, to nie zacząć fuczeć, tylko znaleźć wyjście z sytuacji. Np wszamać cukierka w długiej kolejce :P

      Usuń
  7. Bardzo mądre słowa, a sznureczek na nadgarstku fajny pomysł zanim się odezwiesz narzekając spójrz na rękę uśmiechnij się i nie gadaj po próżnicy. Super , dobrze że wreszcie rozległ się głos rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że te sznureczki powinny wejść w życie :P

      Usuń
  8. Popieram, cudnie było Was spotkać i to jest najfajniejsze! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Proszę Cię, przecież narzekanie to ulubiony sport polalków, w ktorym to jesteśmy wręcz bezkonkurencyjni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż próbuję wierzyć, że jednak nie :P

      Usuń
    2. Cóż, też bym w to chciała uwierzyć :P

      Usuń
    3. Ja zam sporo osób w tym kraju, które nie narzekają. Choćby moja przyjaciółka z Pełnego Zlewu :)

      Usuń
  10. Masz absolutną rację, cieszę się, że i taki głos można znaleźć po Targach...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wypowiedź zdecydowanie i ze wszystkich sił popieram :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na Targach byłam pierwszy raz, więc i tak nie mam żadnego porównania. Może i nie obyło się bez błędów, ale mimo wszystko jestem zadowolona, że tam pojechałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam pierwszy raz, ale już mogłam porównać do Targów Warszawskich. I fakt, były niedociągnięcia, ale żeby poświęcać im całe relacje potargowe? Fu!

      Usuń
  13. Wiktorio, niniejszym dekoruję Cię Orderem Uśmiechu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Agnes! Czekam na oficjalne przypięcie go do mojej piersi! Będę dumnie nosić :P

      Usuń