wtorek, 7 października 2014

10 książek, które mogą zmienić życie




To trudne zadanie – z gąszczu przeczytanych przez całe życie książek wyciągnąć najważniejsze dziesięć, które zmieniły moje życie. Tak naprawdę każda książka w jakiś sposób mnie zmienia, poprzez swój sens, jedno zdanie, jedno słowo – zawsze znajdzie się coś, co zdziwi, uderzy, każe się zatrzymać. A jednak zadanie jest wyraźne – Wiktorio, wybierz 10 książek. I wybrałam.

Czasami mam wrażenie, że gdyby nie ta książka, byłabym zupełnie inną osobą. Nie pamiętam, ile miałam lat, gdy przeczytano mi ją po raz pierwszy, ale z pewnością było to przed moim piątym rokiem życia. I tak jak u Alicji, moje życie jest wiecznie „ciekawiejsze, coraz ciekawiejsze”. A raczej powinnam powiedzieć „Всё чудесатее и чудесатее!”, bo przecież tę książkę czytałam jeszcze w moim ojczystym języku.
Ta baśń, przeczytana w oryginalnej wersji bez disnejowskiego zakończenia, w całej swojej drastycznej krasie, sprawiła, że już jako mała dziewczynka rozważałam, czy warto posiadać własnego księcia z bajki i jak by to było, gdybym każdy krok odczuwała jak stąpanie po nożach. W moim czteroletnim mózgu rozważałam również wysypanie domowych noży i sprawdzenie tego w praktyce, by od razu przekonać się, czy dla owego księcia coś takiego jest do zniesienia. Na szczęście do praktyki nie doszło, przekonały mnie o zaniechaniu tego bajki o „Kopciuszku” i „Królewnie Śnieżce”. Ale wciąż „Mała syrenka” jest mi bliższa, jakoś stan morskiej piany bardziej odpowiada prawdzie życia i ta baśń od moich najmłodszych lat nauczyła mnie, że nasze marzenia nie zawsze się spełniają, a dla ich spełnienia czasami należy bardzo wiele wycierpieć.

III ”Szkarłatne żagle” – Aleksander Grin
Natomiast ta książka nauczyła mnie, że warto wierzyć w siebie i we własne marzenia, w głębokim poważaniu mając cały świat. Za każdym razem gdy w sercu czegoś zapragnę, a wszyscy wokół pukają się w czoło patrząc na mnie jak na przygłupa, przypominam sobie główną bohaterkę tej książki, która przez całe życie wypatrywała szkarłatnych żagli na horyzoncie, przez co jej otoczenie uznało, że dziewczę po prostu postradało zmysły. A owo dziewczę w końcu te żagle zobaczyło i zobaczyli je też wszyscy, którzy w nią wątpili. Pod tymi żaglami przypłynęło po nią szczęście. I ja też szczerze wierzę w moje własne szkarłatne żagle.

IV „Tam gdzie spadają Anioły” – Dorota Terakowska
Ta książka natomiast namieszała porządnie w moim życiu książkowym i religijnym. W końcu jako nastolatka uwierzyłam w Anioły i przyjęłam do wiadomości, że mam swojego własnego skrzydlatego opiekuna. A przy tym pani Terakowska przekonała mnie do polskiej literatury, której pożeranie zaczęłam właśnie od jej książek.

"Na świecie nie ma złych ludzi, są tylko nieszczęśliwi" – to zdanie wypełnia mnie za każdym razem, gdy ktoś robi mi krzywdę; pomaga nie nienawidzić i wybaczać. Cała książka sprawiła, że świat zamarł przede mną i jak mokry pies otrząsnął się ze zła i ciemności.

„- Wierzę w rasę - rzekła.
- Wykazuje żywotność ludzi przedsiębiorczych.
- Rozwija się.
- Mnie więcej pociąga upadek.
- A sztuka? - spytała.
- Jest chorobą.
- Miłość?
- Rozczarowaniem.
- Religia?
- Wytwornym surogatem wiary.
- Jesteś sceptykiem.
- Nie. Sceptycyzm jest początkiem wiary.
- Więc czymże jesteś?
- Określać, znaczy ograniczać.”
Po przeczytaniu tej książki przestałam próbować określić siebie i świat jednym słowem. Określanie ma pomagać, wytyczać drogę, a nie zamykać drzwi. A często zamykało. Lustro stało się nie wyrokiem, a podpowiedzią. A Wilde jednym z ukochanych autorów.

VII „Cień wiatru” – Carlos Ruiz Zafón
Książki żyją. Zanim zobaczyłam (a nie przeczytałam) „Cień wiatru”, byłam pewna, że książki po prostu są. A potem się zakochałam, spojrzałam na pierwszą wydaną w Polsce książkę Zafóna, a ta książka spojrzała  na mnie. Dosłownie czułam na sobie jej wzrok. Po tej powieści zmieniło się wiele, niemal wszystko.

VIII „Rok 1984” – George Orwell
Orwell nauczył mnie strachu, takiego lodowatego, pełnego przerażenia. Zmienił świat, na który patrzyłam, nauczył po stokroć doceniać wolność. I podpowiedział, że ludzkie okrucieństwo nie zna granic.

IX “Koniec świata i hard-boiled wonderland” – Haruki Murakami
Murakami… Pisarz, który rozwalił mój umysł i poukładał go na nowo, który w mojej głowie wiele rzeczy porównał do zwykłego zjedzenia kanapki na śniadanie. Zmienił nie tylko myślenie, ale i sposób życia. Po tym pisarzu rutyna pachnie ciekawiej.

Moers nauczył mnie ściemniać. Nauczył mnie także wybuchania umysłu. Pokazał, że jeżeli ma się wyobraźnię, nie należy ją trzymać na smyczy. Zmienił życie mojego słowa pisanego.
  

Taka jest moja dziesiątka. A wasza? Jeżeli macie ochotę, zdradźcie mi to w komentarzach :)



35 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Czasami mam wrażenie, że to nie ja te książki wybrałam, a one wybrały mnie :)

      Usuń
  2. Prześwietny wybór! "Mała Syrenka" cudowna, chociaż moje ukochane baśnie Andersena to "Królowa Śniegu" i "Czerwone trzewiczki" :) I "Portret Doriana Greya"! Wspaniałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, "Królowa Śniegu" też wiele w moim życiu namieszała... :)

      Usuń
  3. Ojej! Zupełnie zapomniałam o Dorocie Terakowskiej. Pamiętam do dziś jakie wrażenie na mnie zrobiła jej "Córka czarownic". Byłam na początku mojej czytelniczej kariery, do dzisiaj po wielu latach niewiele książek potrafiło tak mocno uruchomić moją fantazję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam niesamowitość i zachwyt nad "Poczwarką".

      Usuń
  4. Rewelacyjne zestawienie! "Portret Doriana Graya" i "Mistrza i Małgorzatę" mam wciąż przed sobą. Wstyd! Książkami, które mnie zmieniły były z pewnością "Lolita" i "Złodziejka książek", a w każdym razie często o nich myślę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd, przecież je masz w planach przeczytać :) A "Złodziejka książek" wciąż przede mną...

      Usuń
  5. "Tam, gdzie spadają Anioły" bardzo miło wspominam. Zgadzam się też co do "Portretu Doriana Graya", długo po przeczytaniu zaprzątała moje myśli, a i teraz też się to zdarza. "Mistrz i Małgorzata", "Cień wiatru", "Rok 1984" i "Koniec świata..." wciąż jeszcze przede mną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, że "M&M" jeszcze przed Tobą. Cudna książka... Chciałabym ją przeczytać jeszcze raz po raz pierwszy.

      Usuń
  6. Widzę wiele świetnych pozycji. Kilka z nich mam na oku, ale ciii, bo wstyd się przyznać, że niektórych z nich jeszcze nie przeczytałam. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaaaden wstyd, najważniejsze, że przeczytasz! A ja... ja na przykład nie przeczytałam nigdy do końca "Ani z Zielonego Wzgórza" :P

      Usuń
  7. Niespecjalnie lubię Alicję, źle mi się kojarzy. To zupełnie tak jak z Muminkami, bałam się w dzieciństwie tej bajki, a na wspomnienie tych białych stworów przechodzą mnie dreszcze. ;( Tyle, że Alicji zaczęłam bać się dopiero niedawno, a już w szczególności tego kota, który ma tylko głowę.
    Andersena uwielbiam, dla mnie to też wspomnienie z dzieciństwa. :)
    Terakowską każdy mi poleca, mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się z nią lepiej zapoznać, bo znam tylko jedną pozycję z jej dorobku. ;)
    MIM mam na półce, nie mogę doczekać się lektury! Miałam już poznać w wakacje, ale jakoś tak wyszło... cóż, na pewno nadrobię i czuję że będę się zachwycać. :)
    Portret wypożyczyłam z biblioteki, bo niestety nigdzie nie mogłam dopaść, nawet w antykwariacie nie znalazłam, eccch, a tak mi zależy na posiadaniu tej ksiązki u siebie na własność. :<
    Cień wiatru kooocham, naprawdę kocham, kocham tak bardzo, że podczas chłonięcia każdego słowa ta moja miłość mnie przeraziła. Cudowna powieść, nie mogę doczekać się momentu, kiedy przeczytam ją jeszcze raz. ♥
    Rok 1984 też mam na półce i też jakoś nie mogę się zabrać, ale to nie dlatego że nie chcę, tylko winny jest temu brak czasu. za dużo nauki. :C
    Z Murakami też planuję od dawna się zapoznać, tyle że wydaje mi się, że dopiero później, bo teraz jest stanowczo za wcześnie. takie przeczucie. ;) Zacznę od polecanej przez ciebie pozycji. ;>
    Hm... moje życie zmieniło przede wszystkim Przeminęło z wiatrem i Wichrowe Wzgórza, a także Złodziejka książek, Delirium, Gwiazd naszych wina, Igrzyska śmierci oraz Bóg nigdy nie mruga (przy okazji taki najbardziej wpadający do głowy cytat: Bóg cię kocha, bo jest Bogiem, a nie dlatego, że coś zrobiłeś, albo czegoś nie zrobiłeś") :)) Pozostałych trzech powieści zmieniających życie jeszcze nie poznałam, mam czas. :>
    Czytałaś może którąś z tych które wymieniłam? :))
    pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie tylko, że boisz się Kota z Alicji. Co prawda Burton zrobił go ciut przerażającego, ale... ja jakoś go zawsze bardzo kochałam :)
      Portret jest w antykwariatach i wznowienia też są ;> A ja mam na półce dwa... odezwij się na maila :)

      Usuń
  8. "Po tym pisarzu rutyna pachnie ciekawiej" - tak! Podpisuję się pod tym zdaniem każdą dłonią!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem jak to napisać ale chyba się zakochałam ;]

    6 z tych pozycji czytałam i całkowicie w nich się utopiłam, po ich skończeniu czułam zawirowania w moim świecie. Takie małe coś że pomimo że żyjesz teraz jak by w realnym świecie, to gdzieś, może na światłach lub w tym sklepie spotkasz bohaterów z książki, albo że wydarzenia z nich są bardziej realne niż te z wiadomości (nawet te najbardziej nieprawdopodobne). Tak rzadko zdarza się żeby ktoś równocześnie lubił Orwella i Murakami'ego a do tego cenił i nie lekceważył bajek. Ja ze swej strony dodam jeszcze Umberto Eco "Tajemniczy płomień królowej Loary" (ale wszystkie jego książki są niezwykłe). Choć już ją przeczytałam myślę, że jak będę znów ją czytać za 5 lat a potem za 10 czy 20 to ona będzie się zmieniać razem ze mną, że ciągle będzie coś nowego do odkrycia, coś nowego do zrozumienia.

    Nie wiem jak wyrazić to co czuję, bo tak rzadko zdarza mi się rozmawiać z kimś o książkach kto "ma czas" je czytać ;/ (w ogóle jak można na to nie mieć czasu), a do tego kogoś kto nie uważa Murakami'ego za dziwaka, zna bajki inne niż te z TV i wie o istnieniu "Miasta śniących książek". Eh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu! Czuję pokrewną duszę. Napisz do mnie maila - korzeniewskaw@gmail.com. Sama bym do Ciebie napisała, ale nie mogę odnaleźć kontaktu pod Twoim nikiem...

      Usuń
  10. Żadna z tych książek niestety nie zmieniła mojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Portret Doriana..." jak najbardziej :) Ostatnio głośno było o Mieście Śniących Książek i wreszcie ją dorwałam!!! Uwielbiam ją i zgadzam się z Tobą w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miasto to magia. Jak czytałam po raz pierwszy, siedziałam na tarasie i... ocknęłam się dopiero kiedy przestałam widzieć strony :P

      Usuń
  12. Z tym wyborem iluś tam książek są kłopoty, bo zawsze się okaże, że są tysiące, innych równie wartościowych książek. Książki się dzielą na takie, które maja wiele płaszczyzn, a w konsekwencji wiele interpretacji, i takie są z reguły dobre, oraz na te płytsze z co najwyżej jedną interpretacją, Oczywiście obie grupy książek są potrzebne i przydatne, bo czytać warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak i w sumie ciężko wybrać te 10, które czegoś dokonały w naszym życiu tak gruntownie. Choć przecież nie każda książka nas zmienia...

      Usuń
  13. Nie wierzę, ktoś jeszcze czytał "Szkarłatne żagle"! ;D
    Ogólnie fajny wybór, bardzo różnorodny ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham Grina, uwielbiam jego sposób pisania! Niestety jest w Polsce tak mało popularny :(

      Usuń
  14. Większość z tych wymienionych książek miałam okazję przeczytać, ale też muszę się przyznać, że na mnie bardzo mocno wpłynęła książka Cuda, której autorem jest E. Metaxas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudów nie czytałam, ale muszę w takim razie przyjrzeć się im blisko, baaardzo blisko ;)

      Usuń
  15. o dzięki za fajną listę książek. Na pewno po nie sięgnę. A od siebie polecam przeczytać książkę Cuda Erica Metaxasa. Robi bardzo duże wrażenie, zmienia trochę podejście i postrzeganie świata. No i wiarę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jesteś drugą osobą, która tu Cuda poleca :) Koniecznie muszę do nich zajrzeć :)

      Usuń
  16. Interesujące zestawienie!
    Dla mnie niewątpliwie istotną historią jest właśnie Mała Syrenka.
    Od dziecka kocham się w tej opowieści - dlaczego jest mi tak bliska?
    Ponieważ pokazuje, czym naprawdę jest miłość - a miłość nie zawsze kończy się ślubem! To poświęcenie i stawienie drugiej osoby ponad sobą!

    OdpowiedzUsuń