środa, 9 lipca 2014

Pięć słów o warsztatach blogowych


Kilka dni temu w elbląskim Światowidzie ruszyły Mediakacje, czyli wakacje z mediami. Reklama, blogowanie, social media – z tym wszystkim zetknęli się uczestnicy tej kilkudniowej imprezy. A ja miałam zaszczyt być cząstką tego projektu i poprowadzić ośmiogodzinne warsztaty z blogowania. I o tym chcę powiedzieć zaledwie pięć słów.

Jeden! Pierwsze warsztaty z blogowania już za mną. I to nie takie, na których słuchałam, na tych mówiłam! Co więcej – prowadziłam je! Jak to się stało? No cóż, miejscem akcji był Elbląg, czasem – akcja Mediakacje, mistrzem sceny – cudowna Zuza zwana Szufladopółką. A potem dodałam do tego odwagę i stwierdziłam, że hej, może uda mi się opowiedzieć komuś o tym, jak to fajnie jest mieć bloga, w końcu bawię się w to już od ośmiu lat i napatrzyłam na świat z blogowego okienka.



Dwa! Nie pojechałam tam sama, o nie! Uśmiech pomnożony przez dwa daje kółeczko, a koło, jak wiadomo, jest nieskończone. Pojechałyśmy tam wraz z moją Urszulą z Pełnego zlewu i razem stanęłyśmy odważnie przed grupą młodych osób pragnących blogowej wiedzy i biorąc głęboki wdech, zapytałyśmy ich na początek: ej, a macie jedzenie?


 Trzy! Bo przepis na dobre warsztaty składa się z trzech głównych zasad:
Zasada pierwsza: Miej plan. Zawsze miej plan. Wymyśl go, spisz, przeczytaj, popraw, wydrukuj, zabierz ze sobą. Niech leży w torbie.
Zasada druga: Nie mów o psie! Masz mówić o blogu, nie o psie. O blogu, nie o psie. Cokolwiek się wydarzy, nie mów o psie!
Zasada trzecia: Być sobą, czyli kadrową po godzinach, uwielbiającą Urszulkę, jedzenie, psa i blogowanie. Bo prawda jest taka, że słuchaczy nie oszukasz, można powiedzieć wiele mądrych słów, rzucić parę haseł, które wszyscy będą musieli sprawdzić w słownikach, ale o wiele więcej osiągnie się po prostu będąc sobą, gdy zaczniemy z uśmiechem opowiadać o swoich sukcesach i porażkach.



Cztery! Cztery twarzy ma Światowid i cztery piękne strony ma Elbląg, w którym prowadziłyśmy warsztaty. Przepiękne miasto. Niesamowite. Miałam wrażenie, że znalazłam się w małym włoskim miasteczku, z przytulnymi kawiarniami, tajemniczymi kamienicami i wymyślnymi szyldami. Zakochałam się w tym mieście od pierwszego wejrzenia i na pewno będę do niego często wracać.


Pięć! Taką ocenę postawiłabym wszystkim uczestnikom warsztatów. Nie tylko słuchali, co mówimy, nie tylko śmiali się z naszych żartów (to było cudowne!), ale i zrobili kawał dobrej roboty. Na pierwszej części warsztatów rozmawialiśmy o blogowaniu, o tym jak pisać, o czym pisać, na co uważać i tak dalej, a druga część miała być praktyczna. Uczestnicy warsztatów otrzymali zadanie pod tytułem „Chwilka w Elblągu”, mając jedynie godzinę czasu musieli wyjść na miasto i odkryć je na nowo – przekazać jego magię za pomocą tekstu, obrazu, czy dźwięku. Zrobili to fenomenalnie! Napisali świetne spostrzeżenia, rozmawiali z ludźmi, ba, nawet nagrali filmik (wszystkie ich prace znajdziecie na eKulturalni.pl). Byłam pod wrażeniem, ogromnym. Wciąż jestem. I tęsknię.


 Ot takich małych pięć słów. I cała masa wspomnień, a jeszcze więcej uśmiechu. Elbląskie Mediakacje są genialnym pomysłem, nie tylko kształcą, one przede wszystkim łączą ludzi. A przecież to właśnie ludzie uśmiechy mają najcenniejszą wartość.

3 komentarze:

  1. Ekstra sprawa! Do Elbląga mi niestety bardzo nie po drodze, ale jakby takie warsztaty były w pobliżu, to z pewnością bym się wybrała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w pobliżu, czyli gdzie? Wszystko można zorganizować!

      Usuń
  2. Być na warsztatach, które Wiktoria prowadzi, to super przygoda :)

    OdpowiedzUsuń