niedziela, 1 czerwca 2014

Aparat i Osiecka


„Na początku był negatyw” Agnieszki Osieckiej zaczyna się tak: „Czym dla mnie jest fotografia? Może czymś takim jak piosenka: pamięcią, którą zna się na pamięć. Notatką. Westchnieniem. Klepsydrą. Bajką, a trochę też – bujdą.”

Książka ta to połączenie tekstu i zdjęć i nierzadko to właśnie fotografia jest inspiracją, by powstało słowo. Dlatego i moja recenzja jest przeplatana zdjęciami, bo jakże można mówić o zdjęciach, jednie o nich czytając. Jakże może miłośnica fotografii pisać o książce, pełnej zdjęć, bez aparatu w dłoni?

 

Uwielbiam robić zdjęcia. Gdy piszę, tworzę rzeczywistość na nowo, nawet przy recenzjach. Jednak gdy robię zdjęcia, mam wrażenie, że tworzę własną wersję świata. Tacy byliśmy wczoraj… O fotografii mogę mówić godzinami, kliknięcia aparatu mocno wniknęły w moje życie, właśnie dlatego sięgnęłam po książkę Agnieszki Osieckiej.


Osiecka zaczęła robić zdjęcia już jako trzynastolatka, a potem wiele lat później odkryła ciemnię. To nie był XXI, gdy tuż po kliknięciu widzimy podgląd zrobionego zdjęcia, poetka spędzała w ciemni wiele godzin, nie zawsze pięknych. Choć wywoływanie zdjęć w takich sposób kojarzy się niemal z magią, to nierzadko Osiecka trafiała na jakiś stary, zapomniany film i nagle z ciemności wyłaniały się twarzy zmarłych już przyjaciół.


Przeglądając tę książkę (umyślnie użyłam właśnie takiego czasownika), stajemy się częścią życia Osieckiej. Gdy czytamy coś, co pisarz napisał, nierzadko jesteśmy marionetkami jego umysłu, zwykłymi elementami, które dopełniają całość sztuki składającą się z autora, dzieła i czytelnika. Jednak przy tej książce, jesteśmy po prostu częścią, nie używamy wyobraźni, widzimy prawdę, albo jej fragment. Chociaż… fotografie też często kłamią, wiecie o tym, prawda?

Czy to książka, czy wspomnienia, czy też niemal album ze zdjęciami, zabiera nas w podróż wraz z Agnieszką Osiecką. To jedna z tych książek, do których warto choćby zajrzeć, bo gdy już się ją otworzy, nie sposób wyrwać z czaru poetki. A zatem czytajcie, kartkujcie i oglądajcie, magia słowa i zdjęć, to podwójnie silna moc.




8 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę książkę. Przeglądałam (i podczytywałam) ją wielokrotnie w innym, wcześniejszym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcześniejszego wydanie niestety nie dorwałam, na szczęście jest coś takiego jak wznowienie :)

      Usuń
  2. Agnieszkę Osiecką do tej pory ceniłam głównie za słowa, które składała w piękne utwory. A tu proszę, jakie miłe zaskoczenie - pani Osiecka kochała również fotografię. Właśnie polubiłam ją jeszcze bardziej...

    A Ty już chcesz się wybrać do ciemni? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Też mi się zawsze kojarzyła właśnie z tekstami piosenek, a tu... Prószyński hop i zaskoczył :)

      Byłam już w ciemni ;> Ale chcę jeszcze raz :P

      Usuń
  3. Nad książką się zastanowię:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto chociażby w księgarni przekartkować ;)

      Usuń
  4. Z wielką chęcią przeczytałabym tą książkę. Fotografia w moim życiu jest ważnym elementem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to w takim razie zakochasz się w tej książce tak jak ja! :)

      Usuń