środa, 21 maja 2014

Polski Neil Gaiman i jego „Olsztyn Pod”


Na początku był Neil Gaiman i jego „Nigdziebądź”, gdzie ulice Londynu okazały się mieć drugie dno. Już wtedy zaczęłam cicho zazdrościć Londyńczykom tego, co pisarz zrobił z ich miastem. A potem pojawił się „Nocny Patrol” Siergieja Łukjanienki, który wypełnił ulice rosyjskich (i nie tylko) miast Innymi. Wtedy to już otwarcie zaczęłam wbijać szpile zazdrości i cicho żądać: „niech ktoś zrobi to samo z moim miastem! Chcę urban fantasy z Olsztynie!”

Nie, nie jestem na tyle zadufana w sobie, by sadzić, że Piotr Sender usłyszał moje telepatyczne modły. Wiem jednak, że on także zaczytuje się w Gaimanach i Łukjanienkach, a co za tym idzie, pragnienie własnego „Olsztyna Pod” zakiełkowało i w nim. I chwała Piotrowi za to. Bo spełnił moje marzenie, napisał „Po drugiej stronie cienia” i sprawił, ze ulice oraz budynki Olsztyna ożyły…

 Można mieć wszystko – pracę, pieniądze, samochód. Ale wystarczy, że zabraknie nam tej jednej osoby, dla której na to wszystko pracowaliśmy, a cała obfitość przestaje mieć sens.
Aleks i Magda są pięknym małżeństwem. On ma wielką firmę, ona go wspiera. Idealna tafla życia pęka, gdy Magda znika. Tak po prostu. Nie zostaje po niej ani śladu, jedynie rozdzierający duszę ból i to ten najgorszy, bo bezradny.
W ciągu roku Aleks nie otrząsnął się z owego bólu, jednak po tak długim czasie żałoby próbuje wrócić do normalnej codzienności i właśnie wtedy owa codzienność znika. Mężczyzna dowiaduje się, gdzie jest jego żona. Nie została porwana przez żadnego gangstera, nie odeszła do kochanka. Pochłonęło ją Miasto. Bo widzicie… cichy i spokojny Olsztyn ma dwie twarze.

Czasami zdarza się nam coś zgubić, a potem o tym zapominamy. Co dzieje się z takimi zapomnianymi rzeczami? U Miriam Dubini odnajduje je posłaniec i dostarcza do odpowiednich osób w odpowiednim czasie, w Olsztynie Piotra Sendera przedostają się one na druga stronę miasta, do mrocznej jego wersji. Tam nie ma słońca, tam każdy budynek jest urzeczywistnieniem najmakabryczniejszych wizji architektów i jego mieszkańców. Tam mieszka mrok. Stamtąd nie ma powrotu.

Niesamowicie czyta się książkę o własnym mieście. Bo przecież przychodzi czas, gdy należy ją odłożyć i wyjść z domu. To taki nieodłączny zestaw – książka i miasto, nakładają się na siebie i tworzą jedną całość. Gdy czytałam „Po drugiej stronie cienia” moja wyobraźnia nie zawsze nadążała za wizjami Sendera, ale wystarczyło, bym wyszła na ulicę i wszystko stawało się jasne.

Teraz już nic nie jest takie samo, ani Wysoka Brama, ani I Liceum Ogólnokształcące, ani inne budynki, na które wciąż podejrzliwie patrzę. I choć czasami kusi mnie, by wyjść z domu o 3:30 i przekonać się na własnej skórze, czy można trafić do Miasta po drugiej stronie mroku, to wciąż brakuje mi na to odwagi. A jeżeli nie wrócę? Słoneczny Olsztyn jest przecież jednym z piękniejszych miast na świecie. Jeżeli znacie to miasto, jeżeli tu mieszkacie, przeczytajcie „Po drugiej stronie cienia”, zniekształcone budynki chętnie wyszczerzą do was swoje zębiska. Jeżeli jeszcze u nas nie gościliście, także przeczytajcie tę książkę, a potem przyjedźcie, tylko pamiętajcie, nie wychodźcie na zewnątrz o 3:30, bo możecie już nigdy nie wrócić do domu. 

18 komentarzy:

  1. Jak coś to ja jestem chętna na spacer o 3:30 :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Gaimana sobie cenię, więc nie powiem, zaintrygował mnie ten polski odpowiednik :) Może i ja zagoszczę w Olsztynie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam! Służę przewodnictwem i towarzystwem do herbaty :)

      Usuń
  3. Wow, czaję się na tę książkę. Olsztyn uwielbiam, mieszkałam trzy lata na studiach i koniecznie muszę poznać jego mroczną stronę. No i w ogóle klimaty moje literackie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mroczna strona przeraża, ale i nadaje smaczku... Ach te psy i koty mroku... :)

      Usuń
  4. Kurczę, kusiła mnie już wcześniej ta książka, a recenzję napisałaś tak zachęcającą, że mam ochotę niebawem sięgnąć po książkę. Może kiedyś uda mi się ją zdobyć ;) Na pewno wahała się nie będę przed lekturą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na relację :) Powiadają, że ma być ciąg dalszy...

      Usuń
  5. Bardzo lubię takie książki i z wielką chęcia po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. No i jeszcze Magda do tego. Trzeba będzie jednak kupić *zrzędu zrzędu*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, nie narzekać :P Może znajdziesz ją po drugiej stronie cienia i nie będziesz musiała wydać ani grosza? ;)

      Usuń
  7. No z tym Gaimanem mnie zaintrygowałaś. Właśnie czytam jego "Ocean na końcu drogi" i muszę powiedzieć, że to dość dziwaczna książka, aczkolwiek bardzo mi się na razie podoba. "Po drugiej stronie cienia" w każdym razie kupię, jak będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Po drugiej..." nie jest tak odrealnione, jak "Ocean...", wbrew pozorom tam bohater dość twardo stąpa po ziemi i możliwe, że dzięki temu czyta się to tak dobrze.

      Usuń
  8. W Świecie Książki aktualnie jest promocja i "Po drugiej stronie cienia" można dostać za 9,99 zł :)

    OdpowiedzUsuń