niedziela, 30 marca 2014

O wampirach, które nigdy nie błyszczały w słońcu




Loki, nordycki bóg kłamstwa, uśmiecha się do nas z ekranu. Teraz ma na sobie dziewiętnastowieczny, przetarty szlafrok, gitarę w dłoniach i… kły. Biała Czarownica z Narnii porzuciła swoje śniegi, udała się do upalnego Tanderu  i popija tam ludzką krew.
Nie, to nie jest opis mojego dziwnego snu, który przyśnił mi się w noc, gdy świat śpi o jedną godzinę krócej, nie wiedzieć czemu przestawiając zegary i zabierając sobie sześćdziesiąt minut życia. To opis filmu, na którym wczoraj byłam.


„Tylko kochankowie przeżyją” – tytuł może być mylący, może sugerować uroczy romans zabarwiony romeojuliowskimi wątkami. Nic bardziej mylnego. Reżyser Jim Jarmusch stworzył estetyczny, ponury dramat egzystencjalny o tym, jak trudno jest przetrwać wieczność, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie.

Adam i Ewa – wampirze małżeństwo – trwa przez wieki. Nie można powiedzieć, że są nierozłączni. Film pokazuje nam Adama (Tom Hiddleston) mieszkającego w opuszczonym Detroit, kryjącego się przed światłem dziennym i publicznością, muzyka, który kocha się w starych gitarach i słucha płyt winylowych. Ewa (Tilda Swinton)  natomiast mieszka w Tangerze (Maroko), gdzie nocnymi uliczkami przemyka niczym biały anioł śmierci. I o ile ona radzi sobie z wciąż zmieniającym się światem, Adam popada w depresję, nie mogąc patrzeć na zombie (jak nazywa żyjących ludzi). Przy życiu utrzymuje go tylko miłość do żony, która widząc, co dzieje się z jej mężem, bierze głęboki wdech, dwie walizki książek i wsiada w nocy samolot.

Fani błyszczących filmów paranormalnych, gdzie wampirki kochają się w niemądrych nastolatkach oraz fani horrorów z pewnością zawiodą się na filmie. Tu nikt nie straszy kłami, tu kulturalnie popija się ludzką krew i nikt nie zakochuje się w swoim jedzeniu. „Tylko kochankowie…” to balsam na udręczone serca fanów Anne Rice, to powrót do prawdziwego wizerunku wampira – starego, wykończonego wiekami, gardzącego ludźmi, a zarazem zachwycającego się nimi. To także wachlarz wyborowych aktorów, mamy tu naszego kochanego Lokiego - Toma Hiddlestona, Tildę Swinton, Mię Wasikowską (zawsze chciałam zobaczyć Alicję z wampirzymi kłami) i Johna Hurta.

Nie oczekujcie filmu, gdzie głównym wątkiem będzie zdobycie ludzkiej krwi, nie oczekujcie powtórki z „Królowej Potępionych”, gdzie Lestat staje się rokową gwiazdą. To film nie tylko o wampirach, ale przede wszystkim o nas samych, o ludzkości,  która upadając, zawsze podnosi się z kolan, która zamartwia się błahostkami, która nie widzi podstawowych wartości życia. Tak naprawdę do my jesteśmy bohaterami tego filmu, my, których Adam tak bardzo nie znosi i na których Ewa, mimo swoich wielu wieków życia, wciąż patrzy z ogromnym zachwytem. Estetyka, muzyka, filozofia – oglądając ten film taką właśnie mieszkankę wypijemy z małego kieliszka błyszczącego krwią.


Olsztyńskie Kino Awangarda zaprasza :)
 

18 komentarzy:

  1. Po tytule nigdy bym nie przypuszczała, że ten film może mieć coś wspólnego z wampirami :D Zdecydowanie film dla mnie! Może na dzisiejszy wieczór? Zobaczymy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten tytuł strasznie mylący, niestety... Ale Tom swoją buzią na plakacie wiele nadrobił :)

      Usuń
    2. Buzia wygląda intrygująco :D

      Usuń
  2. Początkowo omijałam film szerokim łukiem, ale teraz to mnie zaciekawiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli spodobał Ci sie "Wywiad z wampirem" to i ten film na pewno przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  3. Też od razu skojarzyłam ich z Lokim i Białą Czarownicą. :D Ogólnie rzecz biorąc film ten zainteresował mnie już w chwili, gdy pierwszy raz o nim usłyszałam. Na pewno obejrzę go w wolnej chwili. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jak jeszcze Thora oglądała, to sobie pomyślałam - hmmm a gdyby Tom zagrał wampirka... :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi całkiem ciekawie, a nie słyszałam o nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on jakoś słabo zareklamowany. Jakoś nie usłyszałam nawet kiedy był w normalnych kinach, dopiero studyjne mnie w łeb walnęło plakatem :P

      Usuń
  6. Moim zdaniem w tym filmie jest kilka dobrych pomysłów ale niestety wystarczyłyby one na kilkunastominutowy klip. Reszta jest raczej mierna i nudnawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodzę się. Moim zdaniem, by ten film obejrzeć, faktycznie trzeba mieć odpowiedni nastrój. To nie kino akcji, które trzyma widza w napięciu, to lekko rozleniwiona opowieść o egzystencji i sensie, sztuce i ludzkości, wieczności i śmierci. To jak koniak, który trzeba rozsmakować :)

      Usuń
  7. Oj ile ja czekałam na ten film. Tak bardzo chcę się na niego wybrać ;)
    A po Twojej recenzji....... muszę.... muszę go obejrzeć! ;D
    Dodaję się do obserwatorów i zapraszam do mnie, szczególnie do wzięcia udziału w rozdawajce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Film koniecznie! Obowiązkowo :) Ja już dwa razy widziałam i mam ochotę na trzeci. Czuję, że wpadam w to samo paranoidalne uwielbienie, co przy "Wywiadzie z wampirem".
    Dziękuję za obserwowanie :) Zajrzę do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie chcę ten film obejrzeć :). Podobnym do niego, który przychodzi mi na myśl (ze względu na brak błyszczących wampirów i wręcz minimalną ilość krwi i kieł, oraz na wspaniałą melancholijną atmosferę) jest "Byzantium", jak do tej pory chyba mój ulubiony film o wampirach... oprócz "Królowej Potępionych" - mam słabość do tego filmu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Nie widziałam "Byzantium"! Muszę koniecznie nadrobić :)

      Usuń