poniedziałek, 10 marca 2014

Kłębek wspomnień („Pokój”- Gene Wolfe)


Na pierwszy rzut oka „Pokój” wydaje się zlepkiem chaosu, historii, które zaczynają się i nie kończąc, przeskakują w inny wątek, co utrudnia czytanie, wypełnia umysł czytelnika masą nierówno odciętych nitek i tworzy wokół niego splątany kłębek. Ale nie dajcie się zwieść. Ta książka jest jak obraz, obraz przedstawiający kreski, kształty i pociągnięcia pędzlem rozmieszczone na płótnie byle jak, bez żadnego sensu. Możemy wpatrywać się w nie z bliska, z daleka i nic nie zobaczymy, lecz wystarczy nam jeden nieopatrzny krok w bok i nagle przed nami pojawi się jeden z najbardziej magicznych i złożonych obrazów na świecie.


Nasze wspomnienia maja to do siebie, że nie trzymają się logicznych zasad. Jedno wydarzenie pamiętamy wyraźnie, inne zacierają się i nie ma to żadnego związku z tym, jak wiele upłynęło czasu. A pamięć ludzka zawsze ma w sobie kroplę fantazji, przez co zwykły fakt na przestrzeni lat zostaje zniekształcony przez mgłę wymysłu.


 „Pokój” to ogromny kłębek wspomnień staruszka Aldena Dennisa Weera, który przeżył niedawno zawał. Kłębuszek ma w sobie całą masę nici różnego rodzaju i koloru oraz supełków, a także można w nim znaleźć parę innych drobiazgów. Alden czuje oddech śmierci na karku i powolutku próbuje rozsupłać kłębek, wyciągając z niego to jedną, to drugą niteczkę, przez co coraz mocniej zaciąga inne supły. Jedno wspomnienie zmienia się w inne, skrawki sytuacji pojawiają się nagle i niespodziewanie, nieżyjący już bliscy i mniej bliscy ludzie to wypływają na powierzchnię wspomnień, to znów nurkują w głąb kłębka.

Sporo jest w tu niteczek z dzieciństwa, bo jak wiemy wspomnienia z pierwszych lat życia są najważniejsze i najbardziej wyraźne. Wtedy pomarańcze pachną inaczej, fragmenty rozmów dorosłych wciąż odbijają się w naszym umyśle, jakbyśmy słyszeli je kilka sekund temu.

I tak siedzi staruszek, wyciągając z kłębuszka to jedną nitkę, to drugą, a Ty, Czytelniku, idziesz tuż za nim i każdy krok jest coraz cięższy, brniesz coraz wolniej, czujesz zapach czającej się w pobliżu starczej śmierci. Ona niemal bawi się staruszkiem, wspomnienia z dzieciństwa napawają niepokojem, a ich coraz wyraźniejszy kształt każe się odwrócić i sprawdzić, gdzie jest kostucha. Nawet nie zauważacie jak oboje z Aldenem zostajecie uwięzieni w środku kłębka, a nicie splątują się wokół was coraz mocniej.

A wspomnienia  Aldena to nie tylko ubrawione czasem i umysłem fakty, to także echa jego pragnień i zainteresowań. To także historie opowiedziane z zachowaniem wszelkich szczegółów, lecz też i bajki, legendy, opowieści o duchach urywające się w pół słowa.

Ta ksiązka to nie tylko kolorowy kłębek, to także dwie przenikające się nawzajem płaszczyzny - realna i bajkowa, a każda z nich stanowi nierozerwalną cześć narratora. Każda historia jest kluczem do umysłu Aldena, tylko tego klucza sam staruszek niestety nie zauważa. Pisarz wręcza go nam, czytelnikom.

Dopiero na końcu książki zaczynamy powoli pojmować pewną prawdę i ona napawa nas przerażeniem - Alden Dennis Weer nigdy nie ucieknie z tego kłębka, aż do śmierci będzie szarpał się, ciągał za różne nitki i próbował rozsupłać węzełki pamięci. I tylko ty, Czytelniku, otrzymasz prawo na wydostanie się na powierzchnię, lecz nastąpi to dopiero na ostatniej stronie powieści.


2 komentarze:

  1. Intrygujący opis. Zachęcający do bliższego zapoznania się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie warto :) Potrzeba jest do niej tylko nutka cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń