środa, 26 lutego 2014

Schizofrenia Czerwonego Kapturka („Tonąca dziewczyna” – Caitlín Kiernan)

Wiecie, że słowo schizofrenia składa się z dwóch greckich słów: schízō  (rozszczepić) i phrḗn – (umysł). Niemal ociera się o otworzenie umysłu, a tak często w swoim życiu słyszymy – otwórz swój umysł. Jeżeli zajrzymy do słownika, przeczytamy chłodną i dokładną definicję schizofrenii - zaburzenia schizofreniczne, med. grupa endogennych zaburzeń psychicznych, cechująca się występowaniem objawów specyficznej dezintegracji osobowości; różnorodne objawy: otępienie uczuciowe, osłabienie zainteresowań i aktywności, zamknięcie się w sobie, omamy, urojenia, apatia, zaburzenia procesów myślenia.


Nie będziemy jednak rozmawiać regułkami, chcę opowiedzieć Wam o schizofrenii z praktycznego punktu widzenia. Zabieram Was do umysłu schizofreniczki, czyli prościej mówiąc – do książki.


India Morgan Phelps, w skrócie Imp, jest główną bohaterką książki „Tonąca Dziewczyna” autorstwa Caitlín Kiernan. Matka i babcia Imp popełniły samobójstwo, były schizofreniczkami. Imp też jest, trzecie pokolenie wiernie odziedziczyło spuściznę po swoich poprzedniczkach. Nie jest to jednak historia biednej cierpiącej dziewczynki. To historia oczytanej malarki, piszącej niesamowite opowiadania i będącej całkowicie świadomej swojego wariactwa. Imp stara się utrzymać je w ryzach, niekiedy opanować, a niekiedy pozwolić mu po prostu być sobą. Życiowo też radzi sobie świetnie – ma pracę, mieszkanie, dziewczynę i własną pracownię malarską.

Wiedzieliście, że nawiedzenie można przekazać? Zarazić się nim jak przeziębieniem, złapać jak zwyczajny wirus. Wystarczy po prostu… spojrzeć, usłyszeć, przeczytać. Jedenastoletnia Imp spojrzała na „Tonącą dziewczynę”, obraz Phillipa Saltonstalla, tytuł którego stał się tytułem książki. Malarz przelał na obraz swoją wizę, a wraz z nią nawiedzenie, które momentalnie wkradło się w umysł Imp.

Czy można zarazić się schizofrenią? Ta książka nie udziela odpowiedzi na to pytanie. To historia o duchach, wilkach, syrenach i Czerwonym Kapturku szukającym drogi do domu babci, tylko babci nie ma, jest za to ktoś inny, i ten ktoś ma ostre zęby. Historia o świecie, który wymknął się spod kontroli racjonalności i rozłożył się wśród obrazów, książek i muzyki niczym zadowolony z życia kocur. Świat wymieszał się ze znanym i nieznanym, wymysłem i fikcją. W książce pojawia się bostoński artysta, ale także Albert Perrault, Le Guin, Virginia Woolf i Czerwony Kapturek. Kto jest wymysłem pisarki, a kto istniał naprawdę? Autorka wypełnia książkę mnóstwem motywów, aluzji, ścieżek i ślepych uliczek, splata wszystko ze sobą i rozsupłuje.

A przecież książki o chorobach psychicznych powinny być ciężkie, smutne, szare. „Tonąca dziewczyna” taka nie jest, to baśń i jej własna historia powstania. Cokolwiek jednak zamierzacie znaleźć w tej książce, nie znajdziecie. Bo jak słusznie uprzedza autorka na początku: "Książka ta jest, jaka jest, co oznacza, że może nie być książką, której się spodziewacie.”

9 komentarzy:

  1. Że niby kolejna książka, którą muszę od Ciebie pożyczyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, zdecydowanie tak, Kuferku! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki, trzeba sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się wziąć za książki z Uczty wyobraźni :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo! Koniecznie! To jeszcze do puli dorzucę: "Nieśmiertelnego" i "Asystentkę pisarza fantasy" :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, muszę przeczytać tą książkę. Zapowiada się niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzisiaj natknęłam się już na kilka recenzji tej książki - każda z nich coraz bardziej przekonuje mnie do "Tonącej dziewczyny". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ajć, nie dla mnie kompletnie. Ale za starania blogerki i za to, że tu się czyta -pogratulować!

    OdpowiedzUsuń