środa, 12 lutego 2014

Co diabłu nie wypada, to anioł wyśmieje, czyli „Rzecz o zbłąkanej duszy” tom I i II

Z dedykacją dla załogi zabrzańskiej księgarni "Victoria" ;)

A czy wiecie, że diabły i aniołowie też chodzą do szkół? To znaczy rodzą się, dorastają i idą się uczyć, by wiedzieć jak obchodzić się z ludźmi. A czy wiecie, że nawet anioł może uczyć się na tróje, a diabeł być wzorowym uczniem? O tak, to się zdarza. A może wiecie, że i diabły i aniołowie mają wakacje? I w te wakacje musza wykonać swoje letnie praktyki, by przejść do następnej klasy.


Tak właśnie wygląda świat Siergieja Sadowa, gdzie Raj i Piekło są bardzo podobne do ziemi, wyglądają jak piękne i mniej piękne miasta, a ich mieszkańcy mają domy, zakładają rodziny i tak samo jak i my chodzą każdego dnia do pracy. Fantazja pisarza pokazuje nam istoty, które znamy z Pisma Świętego, jako niemal podobne do ludzi, i nieco nagina ludzkie pojęcia dobra i zła.


Książka ta opowiada o Ezergilu – młodym diabełku, który ma zaledwie 120 lat. Rozpoczyna on właśnie wakacje i ma do wykonania dziwaczne zadanie w ramach praktyki – musi pomóc błąkającej się po piekle duszy. Diabeł! Pomóc! No jak to tak? A tak… Jak się ma wujka anioła, to i nie przez takie rzeczy porządny diabeł przechodzić musi.

Nie ma co, praktykę trzeba zaliczyć, inaczej zostanie się na drugi rok, a powtarzanie klasy w piątkowej karierze Ezergila nie wchodzi w grę.

No to do roboty! Co my tu mamy? Zjawę? Ej, zjawo, o co ci chodzi? Weź się określ – piekło, niebo, a może wolisz tkwić kołkiem na ziemi i tandetnie straszyć na cmentarzu? Aaa… bo zjawa ma syna, który został na ziemi i męża, który ma problem z alkoholem. I rzecz jasna o syna się martwi, bo przecież pijany mąż to niebezpieczne stworzenie. No dobra! Nie ma co, lecimy na ziemię pomóc chłopakowi. No żeby diabeł pomagał…

A potem jest tylko lepiej, bo na miejscu okazuje się, że chłopca już ktoś pilnuje. I to kto? Anioł! I nie dość, że anioł, a dziewucha! I to młoda… I ten chłopiec nieszczęsny to też jej letnia praktyka. I co tu zrobić? Dogadać się? No żeby diabeł z aniołem się dogadywał…

Siergiej Sadow z zawodu jest programistą, ale przez pewien czas pracował w centrum pomocy psychologicznej dla rodzin i młodzieży. Właśnie stamtąd zaczerpnął inspirację dla swoich książek – między innymi dla historii Aloszy, owego nieszczęsnego chłopca, któremu mają pomóc nasi rajscy i piekielni bohaterowie.

W Polsce „Rzecz o zbłąkanej duszy” została wydana w dwóch tomach sześć lat temu. Okładka oczywiście budzi lekki uśmiech, wywołuje minimalnie nieprzyjemny dreszczyk i zachęca do czytania. A czyta się tę historię szybko, łatwo i zdecydowanie jednym tchem. Prawdy religijne są ciut naciągnięte, lekko drewniane, ale czasami zmuszają do rzucenia mózgiem o refleksję. Jednak nie mylmy tej książki z wielką filozofią religijną, to przede wszystkim fantastyka, która ma zapewnić nam przyjemny wieczór. Do przemyśleń autora na temat wiary podchodźmy z lekkim dystansem. A poza tym gwarantuję wam niezłą zabawę i śmiech do łez. Bo doprawdy, diabla matka bojąca się wysłać synka na ziemię, bo ci okropni i zepsuci ludzie nauczą go czegoś złego, już sama w sobie jest warta sięgnięcia po tę historię.




4 komentarze:

  1. Czytałam obie części parę lat temu i wspominam z uśmiechem na ustach. Lekka książka, która potrafi poprawić humor w taką pogodę jak dziś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tego typu książki, więc na pewno się nimi zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu kupiłam i gdy tylko dotrą (a ja będę mieć czas) - przeczytam :). Chyba tylko Ty potrafisz mnie doprowadzić do takiego stanu "muszę natychmiast to mieć"!

    OdpowiedzUsuń
  4. Alino, przyjemność po mojej strony :) Uwielbiam doprowadzać Cię do takiego stanu :)

    OdpowiedzUsuń