środa, 31 grudnia 2014

Recenzja: Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży. Bez cenzury



Dawno, dawno temu, choć właściwie nie tak dawno, a w 1812 roku panowie Wilhelm i Jacob Grimm wydali pierwszy tom baśni, które spisali na podstawie ludzkich opowieści. Baśnie te od lat są trwałą częścią literatury dziecięcej. Czytali je nasi dziadkowie, rodzice, a potem czytano je nam, a my czytamy je kolejnemu pokoleniu. Jednak czy zdajemy sobie sprawę z tego, co czytamy?

Od roku 1812 wiele w baśniach zmieniono, wygładzono, złagodzono, jednym słowem – ocenzurowano. A Disney już doszczętnie je wypolerował i udekorował ślicznym kwiatkiem. Jednak dzięki Phillipowi Pullmanowi trzymamy teraz w dłoniach zbiór pięćdziesięciu baśni braci Grimm kompletnie pozbawionych cenzury. Co więcej, każda baśń została opatrzona komentarzem Pullmana i informacją, kto opowiedział Grimmom daną baśń i do jakiego typu ona należy.

Bo nie wiem, czy wiecie, ale siostry Kopciuszka odcinały sobie pięty i palce, by tylko zmieścić nogę w pantofelku, zalewając go przy tym krwią. A znacie bajkę o chłopaku, który chciał poczuć strach,  więc spał z trupem w jednym łóżku, albo rozmawiał z wisielcami? Jest też tu interesująca bajka Narzeczona mordercy, gdzie dziewczyna obserwuje, jak jej przyszły mąż kroi na kawałeczki inną kobietę, posypuje solą i zjada. Ot, bajki.

wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych i zaczytanych!




Spokojnych i wielostronicowych świąt 
w zgodzie ze sobą i z całym światem
życzę ja i Szary Wilk.

Chociaż... właściwie życzę tylko ja, Wilk woli zżerać gwiazdkę...

;)

niedziela, 21 grudnia 2014

Recenzja: Perełka – Patrick Modiano (Nobel 2014)



Jak co roku w październiku wstrzymuję oddech, trzymam kciuki i czekam, aż krzykną: Haruki Murakami! Niestety, co roku krzyczą inne nazwisko, a ja biorę głęboki wdech i cicho powtarzam, że za rok... W tym roku krzyknięto „Patrick Modiano!” I ogólną reakcją w Polsce na to nazwisko było: „eee kto?”

No właśnie, kto? Patrick Modiano jest sześćdziesięciodziewięcioletnim Francuzem i scenarzystą. Swoją pierwszą powieść zaczął on pisać w wieku 21 lat, a dwa lata później została ona wydana pod tytułem „La Place de l'Étoile” i momentalnie przyniósła autorowi sukces. Jeżeli prześledzić jego twórczość, to Modiano jest bardzo płodnym pisarzem, gdyż powieści wydaje, co rok, do dwa. W jednym z wywiadów z 1973 roku Modiano powiedział, że jego główną fabułą jest czas, a dwa lata później przyznał, że jest opętany przez przeszłość, dodał także, że „przeszłość jest smutną i haniebną erą okupacji”. W roku 2014 otrzymał Literacką Nagrodę Nobla za „sztukę pamięci i dzieła, w których uchwycił najbardziej niepojęte ludzkie losy i odkrywał świat czasu okupacji”. Zestawienie słów trzydziestoletniego Modiano i to, za co została mu przyznana największa literacka nagroda, jest dla mnie czymś niesamowitym. 

środa, 17 grudnia 2014

Recenzja: Księgi Jakubowe – Olga Tokarczuk


„Księgi Jakubowe” momentalnie stały się bestsellerem, a w podsumowaniach literackich bieżącego roku prawie na każdej liście rozgościły się na pierwszym miejscu. I właściwie słusznie, bo wszak to nie książka, a księgi! Dokładnie siedem ksiąg, 912 stron i sześć lat pracy – tyle Olga Tokarczuk spisywała Księgi Jakuba. Czekało na nie wielu, zatwardziali fani pisarki wiedzieli i czuli, że będzie to książka wyjątkowa, nie taka jak wszystkie, może „ta najlepsza”. Czekano na cud.

I powiem wam, że tak, ta książka jest cudem. Trzymając jej ogrom w rękach, czuję że nie jest tylko papierem, okładką i farbą drukarską. Jej druga, metafizyczna postać delikatnie wyślizguje się z moich rąk i wolno zagląda mi w oczy. Patrzy wzrokiem jednego z narratorów.

A narratorów w „Księgach Jakubowych” jest trzech i jednym z nich jest Jenta, stara kobieta, która „nie domarła”, zawisła na pograniczu światów, między życiem a śmiercią, niczym folklorystyczna Baba Jaga. Jenta widzi wszystko, potrafi patrzeć przez wieki, umie zajrzeć człowiekowi do serca. Widzi także autorkę. I widzi czytelnika. Gdy będziecie czytali tę książkę, przez cały czas będziecie czuli się obserwowani.

niedziela, 14 grudnia 2014

Blogowe plany na zimę


Mam wrażenie, że ktoś chce mi zabrać "Księgi Jakubowe"..."

Zima, nie zima, ale jesień minęła, a ja chyba wyrobiłam się ze wszystkimi jesienno-książkowymi planami. Natomiast z obawą patrzę na stos zimowy. Czekają na mnie "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk - mądre, pięknie wydane, ogroooomne! Chyba pół zimy będę je czytać. Ale za to już opatrzone autografem autorki, bo wiecie, Olga gościła w naszym niezimowym Olsztynie. Jak macie ochotę zobaczyć, jakie tłumy zjawiły się na spotkaniu, to zapraszam na mojego facebooka

Jak już połknę 900 stron od Tokarczuk, czeka na mnie "Miniaturzystka" Jessie Burto, która także swoje boczki ma spore. Okładka jest tak cudna, że już tylko przebieram nóżkami, by się za nią zabrać.

piątek, 12 grudnia 2014

Recenzja: Monument 14. Wściekły wiatr. Tom 3 – Emmy Laybourne



Właściwie prawie zginęli, przeżyli niemalże koniec świata i żyją. Uratowali się! A zatem o czym jeszcze chce pisać Emmy Laybourne w trzecim tomie Monumentu 14. Poprzednie dwa połknęłam z zachwytem, pierwszy zaskoczył mnie apokalipsą w supermarkecie, drugi wciągnęłam za jednym posiedzeniem, z emocji wbijając palce w książkę. Bohaterowie wyjechali z głównej strefy zagrożenia, dotarli na lotnisko, niektórzy znaleźli swoich bliskich, więc… Emmy, o czym chcesz nam jeszcze opowiedzieć?

Ach, no tak… o głupocie ludzkiej! Bo widzicie, ludzie niekiedy przerażają. Tak jak na przykład w Monumencie 14. Okazuje się, że po katastrofie ludzie zostali umieszczeni w obozach, takich przyjemnych, spokojnych, gdzie jest wyżywienie i opieka lekarska. Jednak nie wszystkie takie są. Pojawiły się i takie, które przypominają więzienia.

niedziela, 7 grudnia 2014

Recenzja: Zaklinacz słów – Shirin Kader



Zdarzają się w życiu takie książki, które nie chcą być jednymi z wielu. Po wejściu do naszego domu, wgryzają się w ściany, przenikają powietrze szelestem kartek, cicho szepcą farbą drukarską. W moim życiu wszystko wypełniło się „Zaklinaczem słów”. Każdy mój oddech, każdy sen, każda myśl. Czytałam go po trochu, po skrawku, wypychając policzki słowami, chowając zdania do kieszeni, wplatając akapity we włosy.

Nie było chwili wolnej od niego, był wszędzie. Gdy go nie czytałam, leżał obok i uważnie wpatrywał się we mnie, rozbrzmiewał w myślach. Gdy uciekałam na ulicę, zdawało mi się, że widzę go w odbiciach witryn, że mijani przechodnie trzymają go w dłoniach, że ktoś cicho go cytuje. Gdy zasypiałam, przychodził w snach i wtedy bez walki oddawałam mu władzę.

sobota, 6 grudnia 2014

Kto wygrał książkę?



Nasza wspólna podróż w lata dzieciństwa była niesamowita. Zobaczyłam stare kasety magnetofonowe, świeczniki, kucyki, wielkie misie i małe dziewczynki oraz małe misie i wielkie dziewczynki. Sama też na facebooku podzieliłam się z wami moimi loczkami i całą kolekcją Puszkina. Słowem, to był bardzo ciekawy i zaskakujący konkurs. Niestety książkę mam tylko jedną, ale...

sobota, 29 listopada 2014

Konkurs: Wygraj książkę!



Pytałam Was na facebooku, co byście woleli - konkurs pisarski czy fotograficzny. Zdania były podzielone, a zatem zrobiłam z tego miks!

Moi drodzy, mam dla Was jeden egzemplarz książki "Nie mów nic", którą recenzowałam dwa dni temu. I bardzo chętnie owym egzemplarzem się podzielę. Jako że książka opowiada o młodej kobiecie, która nagle na wystawie w muzeum widzi własne zdjęcie - jako małej dziewczynki, która stroi za kratami rosyjskiego sierocińca - co jest dla niej absolutnym zaskoczeniem, wszak w Rosji nigdy nie była, to... uwaga! To jest ten moment, gdy powiem, jakie jest zadanie konkursowe :)

Aby wygrać tę książkę, należy:

Zrobić zdjęcie przedmiotowi/miejscu/osobie/czemukolwiek, co kojarzy Wam się z waszym dzieciństwem, i dodać do zdjęcia drobny komentarz wyjaśniający co, czemu i jak.

To zdjęcie ślemy na adres mailowy
przeczytajmnieblog@gmail.com
i dodajemy informację, czy wyrażamy zgodę na publikację tegoż zdjęcia tu u mnie na blogu.

Czas macie do 5 grudnia!

PS jeżeli będzie dużo zgłoszeń, pojawią się także nagrody dodatkowe... ;)


czwartek, 27 listopada 2014

Recenzja: Nie mów nic – Barbara Freethy



Wydaje mi się, że 90% dzieci miało taki moment, kiedy zastanawiało się, czy jest dzieckiem swoich rodziców. Karmieni różnymi filmami o zaginionych i odnalezionych dzieciach, książkami, które czyta się z wytrzeszczonymi oczami, i opowieściami babć. Ale potem większość tych dzieciaków rzucało w niepamięć te wspomnienia. 

Julia nigdy nad czymś takim się nie zastanawiała. Nie zwróciła uwagi na to, że nie ma żadnych zdjęć przed czwartym rokiem życia, nie głowiła się nad faktem, że nigdy nie poznała swoich dziadków od strony matki. Zimny kubeł wody wylała na nią dopiero fotografia na wystawie w muzeum. Przestawiała małą Julię stojącą za kratami rosyjskiego sierocińca. Te same oczy, ten sam wisiorek z łabędziem. Tylko, że dorosła Julia nigdy w Rosji nie była.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Recenzja: Boginie z Zitkovej – Katerina Tuckova


Jej głowa jest lekko przechylona. Czerwona chusta skrywa przerzedzone siwe włosy. Hafty na stroju ludowym są wyblakłe, lecz nadal piękne. Ale nie widzisz ich, nie patrzysz na delikatną lamówkę przy rękawie, na pomarszczone stare dłonie. Oczy masz wbite właśnie w nie, jednak wzrok ich nie widzi. Twoje myśli skupione są na czarnych przenikliwych oczach, uważnie wpatrujących się w ciebie spod czerwonej chusty. To spojrzenie aż parzy, wydrapuje norę w twojej duszy, wgryza się w myśli. Nie jesteś w stanie się z nim zmierzyć, ale czujesz je całym sobą.

Tam wysoko w Białych Karpatach, na pograniczu Moraw i Słowacji jest wieś – kilka samotnych chat na wzgórzach. Tam mieszkają one – boginie. Kobiety, które posiadają wiedzę, które, gdy tylko pojawisz się na ich progu, będą wiedziały o tobie wszystko, które znają każde ziele, które potrafią wygonić z ciała chorobę, umieją sprawić, że wybranek zakocha się w tobie, potrafią przegonić burzę.

sobota, 22 listopada 2014

Wywiad: Halyna Dubyk

Zakochała się w Aleksandrze Kondratwiewie, oddała serce książkę „Na brzegu Jarynia” i obiecała sobie, że zrobi wszystko, by polski czytelnik przeczytał tę powieść. Tak było kilka lat temu.
Dziś Halyna Dubyk – tłumaczka pierwszego polskiego wydania „Na brzegu Jarynia” - specjalnie dla was, kochani czytelnicy, w dniu moich urodzin, odpowiedziała na kilka moich pytań.


Wiktoria Korzeniewska: Halyna, opowiesz, jakie były twoje ulubione bajki w dzieciństwie?

Halyna Dubyk: Ulubione bajki... o rany, najtrudniejsze pytanie! Nie wiem, czy czasem nie Kołobok!

Naprawdę?! Dlaczego?

Może dlatego, że był taki nieposkromiony. Z jednej strony niby dzidzia, a wcale nie dzidzia. Był stworem - dzieciątko ulepione, a nie urodzone. I wszystkiego można się było po nim spodziewać, wszędzie mógł się zaturlać. Chyba właśnie dlatego.

A czego w dzieciństwie się bałaś?

Chyba wszystkiego. Ale najbardziej bałam się wiedźm - może to jest kwestia podejścia ukraińskich rodziców, którzy powinni się zachowywać według określonych ram i dla tego za bardzo straszyli, opowiadali o wiedźmach. I wiedziałam, która pani w okolicy para się tymi usługami. Do tej pory jak przechodzę obok domu, w którym kiedyś mieszkała lokalna wiedźma, mam lekkie dreszcze.

czwartek, 20 listopada 2014

Recenzja: Na brzegu Jarynia. Powieść demonologiczna – Aleksander Kondratiew



Tam jest ich świat. Gdy przekroczysz granicę lasu, wejdziesz w ich władanie. Zapomniani, porzuceni przez wyznawców – wciąż żyją w swoim leśnym królestwie. Tu rządzą ich zasady, tu obcy nie mają wstępu, tu należy kłaniać się drzewom.

Tu w sercu lasu płynie rzeka Jaryń. Połknęła wiele żyć pragnących umrzeć z powodu nieszczęścia panienek, zmieniła je w rusałki itopielice i klapnęła chciwymi zębami Wodnika. Nie wchodź do rzeki, to jego królestwo. Nie idź też na bagna, tam, otoczony bagiennicami i biesiątkami, panuje Bagiennik. I uważaj w lesie. Gdy zobaczysz cicho skradającego się niedźwiedzia, rozejrzyj się za zielonym futerkiem Leszego, on także nie lubi, gdy ktoś bez zaproszenia wchodzi do jego królestwa.

Ale chodź do mnie bliżej, słuchaj, zdradzę ci sekret... Jeżeli jednak zdarzy ci się, że los zmusi cię do nocowania w lesie, podejdź do wielkiej gęstej choinki, ale takiej, co gałęzie jej sięgają aż do ziemi, i pokłoń się jej. Tak, tak, pokłoń się, a potem poproś o nocleg. I nasłuchuj... Skrzypiącym głosem drzewo zaprosi cię pod swoje spódnice i w ciągu nocy ochroni przed innymi mieszkańcami lasu.

Taki właśnie świat otwiera przed nami Aleksander Kondratiew, rosyjski pisarz, który w 1930 roku napisał powieść demonologiczną „Na brzegu Jarynia”. I w tej książce odważnie (bo o demonach pisze się tylko z wielką odwagą w sercu) opisał tych, którzy kryją się w gęstych słowiańskich lasach. Opowiedział nie tylko o nich, ale i o kobietach, mieszkających samotnie w swoich chatach, do których ludzie z wioski często chodzą po radę, prośbę i leki. Opisał też kobiety, które nie chowa się na ziemi cmentarnej...

poniedziałek, 17 listopada 2014

10 rzeczy, które się wydarzą, gdy padnie ci komputer



Jestem uzależniona od komputera. Podobno przyznanie się publicznie do uzależnienia jest pierwszym krokiem do zwalczenia go. Nie chcę go zwalczać – to też mówię publicznie. Chcę, by mój komputerek był zawsze przy mnie.
Jednak nie zawsze dostajemy to, czego chcemy. Ci, którzy śledzą mnie na facebooku i instagramie, wiedzą, że od pięciu dni biadolę, że nie mam komputera. Uszkodzenie mechaniczne. Twardy dysk padł. Mój kochany twardzielek… I zostałam sama. Bez kompa. Zupełnie. I dowiedziałam się, co może się przydarzyć, gdy komp nagle padnie…

I Gdy nagle padnie ci komputer, najpierw wpadniesz w histerię. Będziesz łkać w chusteczki, z każdą chwilą uświadamiając sobie, jak wiele było na nim najważniejszych na świecie rzeczy, których nie zgrałeś na dysk, nie wysłałeś mailem, nie umieściłeś na Google Drive. Gdy histeria osiągnie poziom kulminacyjny, warto ją zajeść w McDonaldzie. Ewentualnie, dla wielbicieli zdrowej żywności, polecam lody czekoladowe.

II Zaczniesz wielbić Internet w telefonie. Zaczniesz bić mu pokłony, ułożysz hymn pochwalny, aż w końcu stworzysz odrębną wielbiącą go religię. Myślę, że będzie miała dużo wyznawców.

III Punkt trzeci łączy się z punktem drugim. Otóż w końcu nauczysz się pisać szybko na swoim smartfonie. W zapomnienia pójdą żale nad Nokią 3210, na której smsy pisało się jednym palcem u prawej nogi 10 znaków na sekundę. Teraz nawet na telefonie większym od twojej twarzy będziesz śmigać z smsami i mailami jedną ręką.

piątek, 7 listopada 2014

Recenzja: Niedokończone Opowieści - Charlotte Bronte



Lubię niedokończone opowieści. Mają w sobie przerażającą nutkę prawdziwości, dowodu na to, że autor był człowiekiem z krwi i kości. Nie dokończył, bo nie chciało mi się, bo nie potrafił, bo zabrakło mu czasu, bo umarł... To ostatnie zawsze przyprawia mnie o dreszcze, tak jak przy "Tajemnicy Edwina Drooda" Dickensa. Gdy skończyłam go czytać, poczułam zapach dickensowej śmierci.
Ale lubię niedokończone dzieła też z innego powodu - bo wtedy mogę trochę sama pobyć autorem, pobawić się w dowymyślenie zakończenie, poczuć się jak Charlotte Bronte.

sobota, 1 listopada 2014

Nie narzekaj na Targi Książki w Krakowie


Po przekopaniu się przez hektolitry relacji z Osiemnastych Krakowskich Targów Książki, zaczęłam rozważać uderzanie głową w mur. Wszyscy narzekają, krytykują, wieszają koty na spotkaniu blogerów. O mur nie uderzyłam, bo łeb mam tylko jeden, jak go roztrzaskam, nikt mojego psa za mnie karmić nie będzie. Ale za to postanowiłam napisać tę notkę.

Nie narzekaj na Targi w Krakowie!

Ludzie, przestańcie! Nie narzekajcie! Targi były! Było super! Książek cała masa! Starych znajomych się spotkało! Nowych się poznało! Czad! I jeszcze potem mogliśmy się wszyscy spotkać w Kolanku!
No i co, że organizacja spotkania blogerów przeciągnęła się i zmieniła się w kota? No i co, że wyszły blogerki i postanowiły coś zrobić? Poco fukać, kręcić nosem, cytować, kto co powiedział, czy ma rację… Źle było? Trzeba było wstać, wziąć mikrofon i zrobić to dobrze.

czwartek, 23 października 2014

Recenzja: Zielona sukienka - Małgorzata Szumska



Wpisuję w wyszukiwarkę nazwę babcinej miejscowości, ale Google nie ma pojęcia, gdzie jest Mokrusza. Jadę więc odszukać wioskę, której nawet Google Maps nie znajduje.”

Taka jest właśnie Rosja, nieodnaleziona przez mapę Google, często niezrozumiana, inna, wielka, pochłaniająca. Taką Rosję opisała Małgorzata Szumska w „Zielonej sukience”. Taką i swoją osobistą. Bo nie wiem, czy wiecie, ale Rosja to kraj, który dla każdego jest inny, każdemu pokazuje swoje różne oblicza.

Bohaterka książki Małgorzata wyruszyła w podróż do Rosji trasą Wieńszczyzna – Syberia – Krasnojarski Kraj – Bajkał – Kazachstan. Skąd właśnie taka kolejność? Otóż jest to droga życia jej dziadków, rozdzielonych niemal tuż po ślubie, skrzywdzonych zesłaniem. Małgosia wyruszyła w tę trasę, by zobaczyć na własne oczy miejsca z ich opowieści, domy, w których mieszkali, cele, w których cierpieli, lasy, gdzie zbierali grzyby i jagody.

wtorek, 14 października 2014

5 książek na jesień




Zajesieniło się. Z szaf wygramoliły się kurtki i płaszczyki, leciutkie chusty zastąpiły grubsze szaliki, sandały podreptały w kąt. W ruch poszły też herbaty i oczywiście… książki.

Tak, jesienne wieczory mają do siebie ten urok, że możemy zawinąć się w koc wraz z herbatką i zaczytać się w jakiejś dobrej powieści. Najlepiej żeby i ta powieść rozgrzewała, tak jak i herbata. Albo zabierała daleko, daleko i pozwalała zapomnieć o jesieni za oknem. Albo… właśnie pachniała jesienią.

Dlatego przygotowałam dla Was zestawienie pięciu idealnych książek na jesień i mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie w tym niewielkim spisie choć jedna książkę dla siebie.  

I


Napij się jesienią gorącej czekolady: „Czekolada” Joanne Harris

I książka, i film rozgrzewają tak samo skutecznie. A do tego strony książki niemal się sklejają od słodkiej czekolady. Warto przed czytaniem w takową się zaopatrzyć, bo potem będzie ciężko od lektury się oderwać, a pragnienie czekoladowe będzie tylko rosnąć ze strony na stronę.  

wtorek, 7 października 2014

10 książek, które mogą zmienić życie




To trudne zadanie – z gąszczu przeczytanych przez całe życie książek wyciągnąć najważniejsze dziesięć, które zmieniły moje życie. Tak naprawdę każda książka w jakiś sposób mnie zmienia, poprzez swój sens, jedno zdanie, jedno słowo – zawsze znajdzie się coś, co zdziwi, uderzy, każe się zatrzymać. A jednak zadanie jest wyraźne – Wiktorio, wybierz 10 książek. I wybrałam.

Czasami mam wrażenie, że gdyby nie ta książka, byłabym zupełnie inną osobą. Nie pamiętam, ile miałam lat, gdy przeczytano mi ją po raz pierwszy, ale z pewnością było to przed moim piątym rokiem życia. I tak jak u Alicji, moje życie jest wiecznie „ciekawiejsze, coraz ciekawiejsze”. A raczej powinnam powiedzieć „Всё чудесатее и чудесатее!”, bo przecież tę książkę czytałam jeszcze w moim ojczystym języku.

piątek, 3 października 2014

Recenzja: Otwórz oczy, zaraz świt – Mateusz Czarnecki




Książki są podróżnikami. Wędrują przez biblioteki, księgarnie, ręce, półki i ławeczki w parku, by w najbardziej odpowiednim momencie trafić do naszych rąk. Tak było ze mną i z „Otwórz oczy, zaraz świt”. Ta książka cicho obserwowała mnie, widziała zmiany w moim życiu. A gdy już się dokonały, miękko wśliznęła się w moje dłonie.

Nie jest to książka podróżnicza, choć jest o podróży. Nie jest to romans, choć jest w niej miłość. Trzymacie w dłoniach receptę od człowieka, który sam stworzył sobie kratkę z codzienności. Zbudował życie tak, jak oczekiwali tego od niego inni, zmienił pragnienia ojca, oczekiwania społeczeństwa i szablon życia młodego człowieka w cegiełki i z nich zbudował wielki dom. Dopiero potem zrozumiał, że ów dom nie ma ani okien, ani drzwi, i nie da się z niego wydostać.

środa, 1 października 2014

Bloger Książki Chowa



Miejsce akcji - Olsztyn
Okoliczności - II Festiwal do Czytania
Czynności - Chowanie dobrej książki
Data - 1 października 2014 (czyli dziś)

Dokładnie tak, moi drodzy, już niedługo rozpocznie się II Festiwal do Czytania, a z jego okazji olsztyńscy blogerzy mają dla Was zabawę - CHOWAMY KSIĄŻKI! I tę zabawę rozpoczynam w dniu dzisiejszym ja. Książka już została schowana. Gdzie? Podpowie Wam poniższy wierszyk...

poniedziałek, 22 września 2014

Recenzja: Labirynt Śniących Książek, Walter Moers




Miasta Śniących Książek nie płoną. Wiedzieliście o tym? Książek nie da się spalić. One kamienieją, gryzą, latają, bywają jadalne, ale w żadnym wypadku nie płoną.

Pamiętacie Hildegunsta Rzeźbiarza Mitów? Tego smoka, który pochodzi z Camonii, świata, w którym literatura oddycha i ma kształt i smak? Czytaliście „Miasto Śniących Książek” o jego wyprawie do Księgogrodu, gdzie nie tylko zjadł ciastko w kształcie książki, ale trafił też do katakumb pod miastem, katakumb pełnych niebezpieczeństw, masy labiryntów i… książek, starych, zapomnianych, ukrytych pod ziemią?

piątek, 12 września 2014

Blogowe plany na jesień




No co by tu zrobić, jak z dnia na dzień przyszła jesień i się zajesieniło, poranki się zaciemniły, chodniki zaszeleściły. Parasolka wlazła do torebki, płaszczyk wygląda z szafy. Taaak, zaczynam moją dwudziestą siódmą jesień życia i ta zapowiada się ciekawie.
No i co by tu, hm? Wczoraj zakonserwowałam słońce w ośmiu słoikach wraz z Pełnym Zlewem, a dziś zapalam świeczki, co by było cieplej, rozglądam się za dobrym przepisem na grzaniec i wyciągam cieplutki kocyk z szafy. I oczywiście czytam.

A propos czytania. Właśnie! Plany blogowe! No to kochani przede wszystkim teraz sypiam z „Labiryntem Śniących Książek”. Magiczna książka. Jeżeli znacie Waltera Moersa, to z pewnością kojarzycie go z „Miasta Śniących Książek” albo na przykład z „Rumo…”. I w końcu autor przytulił me czytelnicze serduszko i wydaje nową książkę, którą już mam, czytam i niedługo sprezentuję Wam recenzję. A premierę „Labirynt…” ma 24 września. Także szykujcie fundusze, tę książkę mieć warto.

środa, 3 września 2014

Recenzja filmu: Podróż na sto stóp



Wiesz, że jeżowce mają smak życia? Zdajesz sobie sprawę, że gdy gotujesz, tworzysz duchy? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że skład sosu beszamelowego ma konsystencję duszy? Po filmie „Podróż na sto stóp” zaczniesz myśleć o tym wszystkim i nie tylko o tym, a jedzenie w twoich ustach nabierze nowych walorów. 

Lasse Hallström uraczył nas niegdyś niesamowitym ciepłem „Czekolady”, a teraz postanowił rozkochać w pachnących przyprawach. Rodzina indyjskich emigrantów wyjeżdża ze swojej ojczyzny i rozpoczyna poszukiwania swojego szczęścia w świecie. A ów świat decyduje za nich, hamulce w samochodzie psują się niedaleko malowniczego miasteczka. Jest tu urokliwie i malowniczo i znajduje się tylko jedna restauracja, ale za to uhonorowana gwiazdką Michelin i prowadzona przez samą Madame Mallory (Helen Mirren). Tu przyjeżdżają politycy skosztować swoich ulubionych dań, tu rządzą francuskie tradycje, tu… naprzeciwko restauracji stoi opuszczony budynek, który indyjska rodzina kupuje i postanawia otworzyć w nim swoją restaurację.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Recenzja: Monument 14. Niebo w ogniu. Tom 2 – Emmy Laybourne


A Ty? Przeczytałeś już "Monument 14"?


Stoisz wśród półek pełnych jedzenia, gdzieś za tobą są wieszaki z ubraniami, a ciut dalej znajdziesz każdy sprzęt RTV jaki tylko zapragniesz, drzwi są zamknięte, jesteś bezpieczny. Chyba.
Ale mówią, że na lotnisku ewakuują ludzi, może czeka tam twoja mama? Może tata też przeżył? To tylko sto kilometrów, a tu, w supermarkecie stoi wielki szkolny autobus.
Tak, możesz nie przeżyć tej stukilometrowej podróży, a może nie przeżyjesz w tym złudnie bezpiecznym sklepie? Musisz podjąć decyzję.

Jeżeli przeczytaliście już tom 1 Monumentu 14, to doskonale wiecie, że grupka dzieciaków przeżywa właśnie najlepszą apokalipsę na świecie. Jak to możliwe? Otóż zostali oni zamknięci w supermarkecie, gdy świat na zewnątrz ulega zniszczeniu z powodu awarii fabryki zajmującej się chemikaliami. Jeżeli jednak jeszcze nie czytaliście 1 tomu… to cóż, już wiecie, co tam się wydarzyło.

sobota, 23 sierpnia 2014

Prowincja pełna szeptów - Katarzyna Enerlich



Ostatnio coraz częściej wydawnictwa zaczęły stawiać na naszych półkach książki o kobietach, które mają wiedzę. Kobietach, które swoją mądrość nie zdobyły na uniwersytetach, a w lesie, wśród polnych ziół i przy cichym szepcie swojej babci. Oficynka uraczyła nas „Starą Słaboniową i Spiekładuchami” Łańcuckiej, a Wydawnictwo MG wydało cudną „SzeptuchęIwony Menzel, by po chwili sprezentować czytelnikowi kolejną Prowincję Katarzyny Enerlich, tym razem była pełna szeptów, a jak wiemy, w ciszy gęstego lasu najpiękniej szepce szeptucha.

Właśnie dlatego skusiłam się na „Prowincję pełną szeptów” – szeptuchy, pogaństwo, historie o czarach i leśnych ziołach zawsze były mi bliskie. I choć wiem, że Katarzyna Enerlich często o takich rzeczach pisze, była to pierwsza książka, którą przeczytałam. Jako nowicjuszka w cyklu prowincji potrzebowałam przewodnika. Na szczęście właścicielka Pełnego zlewu jest moją cudną przyjaciółką i to właśnie ona przy ciepłym kubku herbaty opowiedziała mi historię Ludmiły, streszczając poprzednie pięć prowincji.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Kulturalnie o kupie



„Wszystko, co spada, tworzy kupę” – właśnie te słowa niemieckiego filozofa Otto von Schutthaufena stanowią motto do książki, o której chcę z wami dziś porozmawiać. „Kupa kultury” – dokładnie tak brzmi tytuł przewodnika inteligenta autorstwa Leszka Bugajskiego.
A teraz zastanówmy się, jak to jest z naszą kulturą XXI wieku, skoro znany krytyk literacki, publicysta i redaktor pisząc o owej kulturze w tytule swojej książki umieścił słowo „kupa”.

Książka zawiera  dwadzieścia cztery eseje, nazwy których zainspirowane są polskim alfabetem i stanowią ciąg ułożonych według niego haseł. I pod tymi hasłami autor rozpisuje się na temat współczesnej kultury. Patrzy obiektywnie i subiektywnie, otwiera oko szeroko i sięga piórem globalnie, ale i potrafi podstępnie ukłuć stalówką w czułe miejsce. Przygląda się kulturze ze smutkiem i złośliwością, bo cóż by tu można było powiedzieć o współczesnej kulturze XXI wieku?

niedziela, 10 sierpnia 2014

Blogerzy lubią jadać wspólnie



Nie wiem, czy wiecie, ale olsztyńscy blogerzy lubią jadać wspólnie. Dziś na przykład spotkali się w Parku Centralnym w Olsztynie na wspólne śniadanie, przynosząc ze sobą różnego rodzaju jedzenie, dzieci, książki, aparaty i oczywiście siebie.
I była tu masa ludzi przeróżnych. Oczywiście byli blogerzy – książkowi, fotograficzni, lifestylowi i inni. Ale byli też ludzie, którzy blogów jeszcze nie posiadali, a założyć by chcieli. Ci ostatni otrzymali rady, motywacje i obietnice pomocy.
Zostały zawarte nowe znajomości, sałatki, kanapki, placki i ciasto marchewkowe - pożarte, a potem wszyscy zgarnęli się na bardzo blogerskie piwo.

sobota, 9 sierpnia 2014

Zapach miasta po burzy – Olgierd Świerzewski



Boks przypomina grę w szachy, tylko rozgrywaną tysiąc razy szybciej.
/Hugh Laurie/

To nie jest książka o szachach. Choć jeżeli graliście kiedykolwiek w tę grę, to wiecie doskonale, że o niektórych partiach można pisać poematy. I faktycznie, czasami bywa tak, że nasze życie zależy od jednego ruchu figury szachowej.
Ale Olgierd Świerzewski nie napisał książki o szachach. Napisał książkę o człowieku, a w człowieku jest wszystko – kraj, pasja i drugi człowiek. Tak, Zapach miasta po burzy to książka o człowieku i o tym, co człowiek może zrobić drugiemu człowiekowi.

Oleg i Anatolij rywalizują ze sobą siedząc po obu stronach szachownicy. Ale nie tylko kolory figur zmieniają się między nimi. Życie skutecznie ciosa ich losy. W plecakach dusz powoli przybywa doświadczenia. Wiele ich różni – mieszkają w różnych miastach, startują z różnych poziomów, ich rodziny mają różne pozycje. Ale też wiele ich łączy, nie tylko szachy i kraj. Niczym puszkinowska Tatiana między Onieginem i Leńskim, pojawia się jej imienniczka i mocno chwyta obu panów za serca. I czasami mogłoby się wydawać, że Świerzewski zastanawia się, co by było, gdyby Leński przeżył, a Oniegin miał bardziej miękkie serce.

Ale szachy to więcej niż gra czy rywalizacja. To wojna, teatr i śmierć.
/Fabio Stassi/

niedziela, 3 sierpnia 2014

Bałam się prawie wszystkich bajek - wywiad z Iwoną Menzel

Nie zdradza swoich szeptuch, wsłuchuje się w opowiadane przez Podlasie tajemnicze historie, a po ziemi stąpa bardzo twardo. Najpierw zachwyciła mnie swoją książką, a potem talentem uśmiechu. Bo Iwona Menzel potrafi uśmiechać się nawet, gdy nie widzi się jej na żywo, nawet gdy jest na drugim końcu Polski, a ja i tak czytając od niej maila, widzę jej niesamowicie ciepły uśmiech. 
Szeptucha” jest jej szóstą książką, ma w sobie tyle treści i  magii, że nie byłam w stanie się powstrzymać, od zadania autorce kilku pytań. Rozmawiałyśmy o szeptuchach, medycynie, pisarstwie i oczywiście o bajkach. Jesteście ciekawi? 


Wiktoria Korzeniewska: Czy może Pani opisać chwilę, w której Pani podjęła decyzję napisania o Szeptusze? Czy to był moment, nagłe olśnienie, czy długo dojrzewająca decyzja?

Iwona Menzel: Od chwili, kiedy po raz pierwszy znalazłam się na Podlasiu, wiedziałam, że napiszę o nim książkę. Jest to niezwykły kawałek Polski, który przez swoją wielowiekową izolację w znacznym stopniu zachował autentyczność i nienaruszone krajobrazy. Jednocześnie jest to ginący świat, który znika na naszych oczach. Opisując go, chciałam chociaż jakąś jego cząstkę uchronić od zapomnienia. A któż mógłby o nim lepiej opowiedzieć niż podlaska szeptucha?

czwartek, 24 lipca 2014

Pamięć bywa przekleństwem („Wszechświaty. Pamięć.” Tom II)


Na początku widzieli się tylko w swoich wizjach. Potem podjęli decyzję o spotkaniu. Zjawili się w tym samym miejscu i o tym samym czasie, a jednak minęli się. Żadne nie spóźniło się na spotkanie, tylko mieszkali w różnych wszechświatach.
Tak zaczyna się historia Alexa i Jenny – głównych bohaterów „Wszechświatów”. W pierwszym tomie próbują odnaleźć się nawzajem i zrozumieć świat, który nagle pomnożył się przez setki wersji rzeczywistości. A ukazał się już tom drugi…

Przeżyć apokalipsę to błahostka, zdarzają się rzeczy o wiele gorsze. Bo wyobraź sobie, że świat znika, a ty zostajesz w miejscu utkanym tylko z twej pamięci. Jeżeli w ciągu swojego życia, nawet jako niemowlak, zobaczyłeś coś kątem oka – będzie tu. Jest tu absolutnie wszystko, co kiedykolwiek zarejestrował twój mózg. I przeraża cię, że widziałeś tak wiele, ale… nic ponadto cię już nigdy nie spotka. Olbrzymie atrakcyjne więzienie. Choć czy na pewno atrakcyjne? Są rzeczy, o których wcale nie chcemy pamiętać.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Gdy Kłamca szepnie ci do uszka



„Loki, gość od brudnej roboty. To właśnie ja… I nie musisz klaskać.*” Tak, właśnie, Loki. I to nie byle jaki, a Loki z „Kłamcy”. Tom Hiddleston był później, Jakub Ćwiek wyprzedził go o parę dobrych lat i dał światu „Kłamcę”. I to nie jednego, ale dziś porozmawiamy o tomie pierwszym.

Powiedzmy sobie szczerze – „Kłamca” to jedna z tych książek, które po prostu musicie przeczytać. Jeżeli lubicie nordycką mitologię – ta historia jest idealnie dla was. Jeżeli nie lubicie to… polubicie!

środa, 16 lipca 2014

Co dzieje się, gdy blog kończy 4 lata

 
Wczoraj mój blog skończył 4 latka. Dokładnie cztery lata temu, 15 lipca 2010 w 600-tną rocznice Bitwy pod Grunwaldem założyłam Przeczytaj mnie.
 
Cały dzień myślałam, co mogłabym z tej okazji mądrego napisać. Oczywiście z powodu upałów nie wymyśliłam nic. I w związku z tym chcę mieć do Was prośbę:
 
Do Was, którzy czytacie, przeglądacie, jesteście tu od początku, albo wpadliście tylko na chwilkę. Nawet jeżeli jest to Wasza pierwsza wizyta tutaj.
 
Proszę, zostawcie mi w komentarzu Wasz uśmiech :)
 
To będzie taki mały prezent dla mnie i będę za niego absolutnie wdzięczna.
Po prostu jeżeli to czytasz, napisz mi uśmiechnięty komentarz, tylko tyle.
Będę wiedziała, że tu byłeś :)
 
 
:)
 

sobota, 12 lipca 2014

O spotkaniu z elbląskim Czarnoksiężnikiem


Elbląg i Olsztyn dzieli jakieś sto kilometrów. Godzina, może dwie drogi. A jednak, gdy tam przyjechałam, zdawało mi się, że trafiłam do innego kawałka świata. Cicha starówka przypominała włoskie miasteczko zachęcające swoimi przytulnymi kawiarniami i restauracjami pełnymi kwiatów, ludzie uśmiechali się jak w Paryżu, a powietrze było spokojne jak w Bieszczadach. Tak jakbym trafiła do Krainy Czarów. Jednak dopiero następnego dnia miałam przekonać się, jak bardzo się nie myliłam.

Poranny Elbląg powitał mnie zaspanymi krokami i świeżym słońcem, które dopiero rozgrzewało swoje promyki. Godzina 5:30 wygoniła mnie na budzące się powoli ulice. Nie było tu prawie nikogo, tylko miasto, ja i… on. Nie od razu go zauważyłam. Na początku wydawało mi się, że jest fragmentem czarnego muru, tak samo porysowany, lekko podniszczony, nieruszający się. A jednak to był człowiek, siedział na schodach starej kamiennicy i mimo nabierającego temperatury słońca, mocno otulał się czarnym płaszczem. Płaszczem tak bardzo nie pasującym do XXI wieku.

środa, 9 lipca 2014

Pięć słów o warsztatach blogowych


Kilka dni temu w elbląskim Światowidzie ruszyły Mediakacje, czyli wakacje z mediami. Reklama, blogowanie, social media – z tym wszystkim zetknęli się uczestnicy tej kilkudniowej imprezy. A ja miałam zaszczyt być cząstką tego projektu i poprowadzić ośmiogodzinne warsztaty z blogowania. I o tym chcę powiedzieć zaledwie pięć słów.

Jeden! Pierwsze warsztaty z blogowania już za mną. I to nie takie, na których słuchałam, na tych mówiłam! Co więcej – prowadziłam je! Jak to się stało? No cóż, miejscem akcji był Elbląg, czasem – akcja Mediakacje, mistrzem sceny – cudowna Zuza zwana Szufladopółką. A potem dodałam do tego odwagę i stwierdziłam, że hej, może uda mi się opowiedzieć komuś o tym, jak to fajnie jest mieć bloga, w końcu bawię się w to już od ośmiu lat i napatrzyłam na świat z blogowego okienka.

piątek, 4 lipca 2014

Pięć wersji Czerwonego Kapturka


Czyli dziś oddaję głos zwycięzcom konkursu z Grahamem Mastertonem i Czerwonym Kapturkiem. Jesteście ciekawi, jakie prace najbardziej mnie zachwyciły? No to zapraszam do lektury!

Wojciech Konopka
Czerwony Kapturek

- Jeszcze jedno cięcie i gotowe - rzekł mała, szczuplutka dziewczynka o  czarnych włosach spiętych starannie nad głową w kok. W końcu nikt nie lubi jak włosy wpadają do jedzenia, a już szczególnie nie lubi tego babcia dziewczynki. Ostrze mignęło w powietrzu i wielki kawał mięsa z uda nieszczęśnika oddzielił sie od kości i trafił do słoika z przyprawami, czosnkiem i listkami mięty.
Czerwony Kapturek wytarła okrwawione ręce w fartuszek i zabrała się za sprzątanie. Jej ostatnia ofiara była dość silnym drwalem z lasu i zabrało sporo czasu dziewczynce, aby jego zwłoki przetransportować do domku i wypatroszyć. Resztę ciała wrzuciła do dziury w ziemi wypełnionej lodem, która pełniła role lodówki, a czaszkę, którą w pierwszej kolejności odrąbała od ciała, ustawiła na półce. - będzie niezły kielich dla babci na urodziny - rzekła do siebie - spakuje pudding z mózgu i mogę sie zbierać.

środa, 2 lipca 2014

Wiatr. Taniec spadających gwiazd - Miriam Dubini


W serii "Wiatr" pojawiły się wcześniej:

Za mało. Za każdym razem, gdy sięgam po książki Miriam Dubini z serii „Wiatr”, gdy kończę je czytać, myślę sobie – za mało. I choć to seria książek skierowana do młodszej młodzieży, po przeczytaniu każdej części, czuję niedosyt. Atmosfera Włoch i delikatnego nieba oraz nastolatków pełnych marzeń, czystej pierwszej miłości i nieskażonych rozczarowaniem myśli o życiu – sprawia, że nie jestem w stanie się z niej otrząsnąć dzień, dwa, a nawet tydzień po przeczytaniu książki. Za „Wiatrem” po prostu się tęskni.

Jeżeli nie czytaliście jeszcze tej serii, to zacznijcie. Rzućcie okiem na recenzje pierwszej części. Nieważne, ile macie lat, delikatny włoski wiaterek mieszkający w tej książce jest idealny na wakacje, a wszystkie trzy części połkniecie w mgnieniu oka. To książki o tym, gdzie trafiają zgubione listy i przesyłki. Gdzie, kiedy i czemu potem jednak docierają do rąk ich adresata, ale nie zawsze wtedy, kiedy on tego oczekuje. Odpowiedni czas i miejsce może zmienić wszystko. 

sobota, 28 czerwca 2014

Apokalipsa w supermarkecie („Monument 14. Odcięci od świata”)


Gdyby koniec świata można było umieścić w książce kucharskiej i rozpisać go na składniki, spis produktów wyglądałby mniej więcej następująco:

1. Jedna dorodna apokalipsa,
2. Grupa dzieciaków, najlepiej ciut niedojrzałych w wieku około 13-17 lat, ewentualnie można dorzucić kilka 8-10latków dla urozmaicenia smaku,
3. Ameryka (zawsze do apokalipsy wykorzystuj Amerykę),
4. Katastrofa przyrodnicza,
5. Nutka broni chemicznej,
i… najważniejszy składnik…
6. Supermarket!

O takiej właśnie apokalipsie opowiedziała nam Emmy Laybourne, amerykańska pisarka, rozpoczynając nową serię książek młodzieżowych pod tytułem „Monument 14” wydawanej przez Wydawnictwo Rebis.

wtorek, 24 czerwca 2014

Szeptucha, czary i zioła



Lubię magię, ale nie tę brokatową i zieloną, tańczącą nad kotłem wraz z ubranymi w lateks czarownicami, i nie tę ze szklanej kuli, tarota i przesyconej ciężkim zapachem potu i życia cygańskiej chusty. Lubię magię schowaną w pniu drzewa, magię szepczącą w leśnym strumieniu, magię skuloną w starych popękanych, ciepłych dłoniach. Ludowa magia wydaje się być prawdziwa. I choć kościół grzmi i tupie na ten temat, to czy znajdziemy magię w naparze z dziurawca i poczujemy cichą obecność, przytulając się do drzewa – zależy tylko od nas samych.

sobota, 21 czerwca 2014

Jak znaleźć kwiat paproci

Próbowaliście kiedyś znaleźć kwiat paproci? Jak wiecie, można odnaleźć go tylko w tę jedną noc w roku, w letnie przesilenie. A kto go odnajdzie… już nigdy nie doświadczy żadnych przeciwieństw losu.

Tak się składa, że to właśnie dziś jest ten dzień, dziś w nocy panny wybiegną nad rzekę i rzucą wianki do wody, dziś zapłoną ogniska, dziś świat magii uśmiechnie się do roztańczonych ludzi.

Każdy z pewnością zna legendę o kwiecie paproci, zwanym także perunowym kwiatem. Powiadają, że ten, kto ów kwiat odnajdzie, zobaczy przyszłość, będzie mógł rozmawiać ze zwierzętami i ptakami, a także żaden skarb przed nim się nie ukryje.

czwartek, 19 czerwca 2014

Wyniki konkursu z Grahamem Mastertonem i Czerwonym Kapturkiem



Komisja gier, zakładów i Czerwonych Kapturków w składzie małym acz jakościowym, czyli dwuosobowym, składającym się ze mnie i mojego osobistego Szarego Wilka, uroczyście orzeka iż:

sobota, 14 czerwca 2014

"Zszyto je moimi włosami i sklejono klejem z moich ścięgien" (Złodziejska magia - Trudi Canavan)

Rozkochała nas w Akkarinie z „Trylogii Czarnego Maga”, a potem posypały się i następne książki. Tak australijska pisarka Trudi Canavan powoli zdobyła serca czytelników na całym świecie. Jedni kochają jej książki, inni krytykują, jednak jedno jest pewne – proza Canavan ma swój niezniszczalny urok. To nie Tolkien i nie Lewis, a jednak jej powieści ma się ochotę przytulać, a po bohaterach niekiedy nosi się żałobę przez kilka lat.

Tym razem Trudi zabrała nas do zupełnie innego świata, rozpoczynając „Złodziejską magią” nową trylogię. Jest tu sporo magii, jest i akademia, przypominająca tę z „Gildii magów”, ale jest i wiele nowych rzeczy. Właściwie w ziemię wbijają pierwsze trzy strony, dokładnie tyle wystarczyło mi, by zrozumieć, że już przepadłam, a Trudi ma na talerzyku przed sobą moje czytelnicze serce.

środa, 4 czerwca 2014

Feministyczna Śpiąca Królewna ("Czarownica" 2014)



Usłyszałam kiedyś takie zdanie: „Kiedy byłam mała, marzyłam o księciu z bajki, gdy dorosłam, sama zostałam tym księciem”. Przez cały czas oglądania „Czarownicy” („Maleficent”) nie byłam w stanie wyrzucić z głowy tego cytatu.

„Czarownica” to najnowszy film reżysera Roberta Stromberga, właściwie to dobrze znana nam bajka o Śpiącej Królewnie, tylko opowiedziana słowami Złej Czarownicy. Jej wersja wygląda zupełnie inaczej niż historia, jaką karmi się małe dziewczynki. Panie, panowie i małe przyszłe księżniczki, wyrzućcie z głowy disnejowską wersję Śpiącej Królewny, czas na zmianę stereotypów.

niedziela, 1 czerwca 2014

Aparat i Osiecka


„Na początku był negatyw” Agnieszki Osieckiej zaczyna się tak: „Czym dla mnie jest fotografia? Może czymś takim jak piosenka: pamięcią, którą zna się na pamięć. Notatką. Westchnieniem. Klepsydrą. Bajką, a trochę też – bujdą.”

Książka ta to połączenie tekstu i zdjęć i nierzadko to właśnie fotografia jest inspiracją, by powstało słowo. Dlatego i moja recenzja jest przeplatana zdjęciami, bo jakże można mówić o zdjęciach, jednie o nich czytając. Jakże może miłośnica fotografii pisać o książce, pełnej zdjęć, bez aparatu w dłoni?

środa, 21 maja 2014

Polski Neil Gaiman i jego „Olsztyn Pod”


Na początku był Neil Gaiman i jego „Nigdziebądź”, gdzie ulice Londynu okazały się mieć drugie dno. Już wtedy zaczęłam cicho zazdrościć Londyńczykom tego, co pisarz zrobił z ich miastem. A potem pojawił się „Nocny Patrol” Siergieja Łukjanienki, który wypełnił ulice rosyjskich (i nie tylko) miast Innymi. Wtedy to już otwarcie zaczęłam wbijać szpile zazdrości i cicho żądać: „niech ktoś zrobi to samo z moim miastem! Chcę urban fantasy z Olsztynie!”

Nie, nie jestem na tyle zadufana w sobie, by sadzić, że Piotr Sender usłyszał moje telepatyczne modły. Wiem jednak, że on także zaczytuje się w Gaimanach i Łukjanienkach, a co za tym idzie, pragnienie własnego „Olsztyna Pod” zakiełkowało i w nim. I chwała Piotrowi za to. Bo spełnił moje marzenie, napisał „Po drugiej stronie cienia” i sprawił, ze ulice oraz budynki Olsztyna ożyły…

niedziela, 18 maja 2014

Konkurs! Wygraj książki Grahama Mastertona z autografem!


Obiecałam konkurs, pamiętacie? :) No właśnie. I to nastał ten dzień! 

Mam dla Was dwie książki Grahama Mastertona wraz z jego autografem!

Co trzeba zrobić, by je zdobyć?


Zadanie:

Napisz swoją wersję bajki Czerwony Kapturek. 

(Bajkę umieć w komentarzu albo wyślij do mnie - maila znajdziesz w zakładce "kontakt")

Tylko tyle, nie ma ograniczeń. Wasza bajka może mieć jedno zdanie, a może i liczyć dziesięć stron.

Daję Wam czas do 
1 VI 2014 

Czas start!

:)

piątek, 16 maja 2014

O tym, jak pocałowałam żabę

fot. Maciej Wagner

Wiadomo nie od dziś, że książki i fotografia to połączenie idealne. Jednak jeszcze lepszym jest duet fotografii i biblioteki. Właśnie coś takiego zorganizowała Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie podczas tygodnia bibliotek.

Book-Look – czyli profesjonalna sesja fotograficzna z w bibliotece. Wystarczyło zabrać ze sobą książkę i przyjść 12 maja do olsztyńskiego Starego Ratusza. A tam… Tam zaczynały się czary.