sobota, 31 sierpnia 2013

Dzień Blogera

Dziś mamy Dzień Blogera i po raz pierwszy nie dowiedziałam się o nim za późno, lub za wcześnie, a zatem postanowiłam Wam posmęcić o ciężkim i zarazem cudownym życiu blogowego ludka.
Bloguję od siedmiu lat. Na początku były jakieś żałosne podrygi blogowe na onecie dotyczące spraw ogólno życiowych rozcieńczonych w stawie moich myśli i zamulone niedojrzałością. Tamtego bloga już nie ma i dobrze, bo aż wstyd.

Potem po jakichś kolejnych niezasługujących na wspomnienie blogowych drgnięciach, powstał mój pierwszy blog recenzyjny, który prowadziłam z przyjaciółką. Trwał jakieś półtora roku. No a potem już urodził się mój kochany Przeczytaj mnie i tutaj znalazłam swoje miejsce. To już trzy lata.

środa, 28 sierpnia 2013

Wichrowe wzgórza - Emily Brontë


Wichrowe wzgórza są unikalną książką i każda epoka wydaje się dla niej odpowiednia. Czytana z pokolenia na pokolenie powieść Emily Brontë wciąż wzbudza jak zachwyt, tak i przerażenie. Jest także jedyną powieścią Emily, jednej z utalentowanych pisarsko sióstr Brontë. Spod ich pióra wyszły piękne książki, takie jak Jane Eyre, Agnes Grey, Shirley, natomiast Wichrowe… nie są powieścią kobiecą. To książka mocna, straszna, gwałtowna, która pochłania czytelnika całkowicie, a jej autorka nie jest delikatną, rozmarzoną kobietą, to osoba dojrzała, utalentowana pisarsko i świadoma całej przerażającej natury człowieka.

Historia Heathcliffa i Catherine doczekała się aż piętnastu ekranizacji i obecnie trudno znaleźć osobę, która jej nie zna, czy to z książki, czy z filmu. Miłość, a może raczej chore od rozpalonych zmysłów pożądanie, Heathcliffa i Catherine, wypełnia całą książkę i wylewa się z jej stron. W rodzinie Earnshaw stosunki od zawsze były trudne i napięte, przepełnione skrajnościami. A gdy w tym domu pojawia się mały pozostawiony losowi Cygan, wszystko powoli rozpala się do czerwoności.

środa, 14 sierpnia 2013

Wyniki - czyli o tym, że morze naszeptało się już do woli


Nie będę śpiewać o tym, jak ciężko jest podejmować decyzję. Ciężko. Bardzo. I moje niezdecydowanie ma swoje skutki, bo zwycięzca nie jest jeden, a jest ich aż trzech, a raczej trzy! 


Wygranej gratuluję Dizzy!
To, co napisałaś, czytałam z pięć razy, tak bardzo mi się spodobało :)