środa, 31 lipca 2013

Wiatr. Jaskółczy lot - Miriam Dubini

To już druga część cyklu „Wiatr”. Tak na nią czekałam, że aż bałam się przeczytać, bo przecież niecałe 200 stron dzieliło mnie teraz od kolejnego długiego czekania na następną część. A czekanie na powieści Miriam Dubini jest takie straszne, bo za jej książkami się tęskni. Bardzo.

Czytaliście „Wiatr. Wiadomość do mnie”?  Jeżeli nie, odsyłam was właśnie do tej książki, a potem zapraszam do „Jaskółczego lotu”. Obie książki czyta się jednym tchem, tak lekko jak wieje wiatr.

niedziela, 28 lipca 2013

Komu książkę, komu! Czyli konkursowo :)

Na zewnątrz panują upały, a zatem pomyślałam sobie, że przyda się Wam orzeźwiająca morska bryza! Dlatego też zapraszam Was do udziału w moim małym konkursie, gdzie do wygrania jest iście morka książka!



Ilość stron: 336
Oprawa: miękka + skrzydełka
Autor: Patricia Schröder
Tłumaczenie: Anna Maria Adamczyk
ISBN: 978-83-63579-28-9
Format: 148 x 215
Data wydania: Lipiec 2013

środa, 24 lipca 2013

Domowe Melodie



Dziś będzie nie książkowo, a muzycznie. Słyszeliście o projekcie "Domowe Melodie"? To kilkanaście piosenek tchnących domową magią, bo powstały właśnie tak - w czterech przytulnych ścianach. Jak mówi twórczyni projektu - Justyna Chowaniak: 
"Domowe melodie" to projekt kilkunastu własnoręcznie nabazgranych i skomponowanych piosenek. W domu. Razem z płaczem, spalonym garnkiem, gorączką i dziurawą skarpetą. Nagrywam. Rejestruję ulotny fragment mojego życia... Po drodze pojawili się moi muzykanci najlepsi - Staszek i Kuba.I tak sobie klepiemy domowe bity."

piątek, 19 lipca 2013

Stara Słaboniowa i Spiekładuchy - Joanna Łańcucka


Śpisz we własnym łóżku, w domu panuje ciepła cisza, bezpieczeństwo. I nagle brakuje ci oddechu, a pierś ugniata jakiś ciężar. Chcesz otworzyć oczy, ale nie potrafisz. Zdarzyło ci się to? Zdarzyło nie móc obudzić się ze snu i czuć jak coś mocno naciska na twoją klatkę piersiową? Gdy się obudzisz, lepiej uważnie spójrz na swoją twarz w lustrze i sprawdź czy nie masz malutkich śladów po zębach zmory.
A dziecko… czy twoje nowonarodzone dziecko płacze i nie chce przestać? A przecież ma wszystko – ubranie, jedzonko, przytulne łóżeczko. Zapal świecę i wyłącz elektryczność, może ją zobaczysz. Jest mała i siedzi na brzegu kołyski.
Właśnie do takiego świata zaprasza nas Joanna Łańcucka, do wsi Capóka, gdzie ksiądz ociera się ramieniem o czerwone wstążeczki na dziecięcych wózkach. To nie fantastyka, to prawdziwy świat, prawdziwa polska wieś, prawdziwi ludzie.

czwartek, 11 lipca 2013

O księgarni moich marzeń


Jestem pewna, że wielu z Was, moi kochani Czytelnicy, wie, że nie tylko recenzuje książki, ale marzę też, by ktoś kiedyś zrecenzował moje własne, czyli jednym słowem - piszę. A że w moim życiu ostatnio coraz więcej zmian i ciekawych zdarzeń, stwierdziłam, że i na blogu należy coś zmienić, ciut urozmaicić i zobaczyć, czy Wam się spodoba.
Na dziś więc mam dla Was nie recenzję, a moje opowiadanie o księgarni, którą kiedyś na pewno otworzę, a Wy wszyscy będziecie gośćmi honorowymi!


Przeczytaj Mnie

Czy kiedykolwiek byliście w kawiarni „Przeczytaj Mnie”? Księgarnio-kawiarni. Nie? A zatem nigdy nie widzieliście prawdziwej magii zmieszanej z ciepłymi uśmiechami.
Wejście do tej kawiarni ukryte jest w starej kamiennicy i nie każdy o niej słyszał. Za to ci, co choć raz zajrzeli tam na herbatę, wracali do tego miejsca nie raz, a o samej kawiarni zawsze opowiadali szeptem. Nikt nie mówi tam głośno, tak jakby był w bibliotece.
Szyld wykonany jest z ciemnego drewna, natomiast wyrzeźbione litery nazwy pociągnięte są jasną farbą. Tuż przy literce „P” z drewna wyłania się niewielki kot spoglądający na was ciekawsko, jego ogon kończy się dopiero przy literce „M”.
Samo wejście też czaruje – ciężkie drzwi, przypominające swoim kolorem i kształtem tabliczkę czekolady. Koniecznie pociągnijcie za złotą klamkę, niektórzy mówią, że nawet w największe mrozy jest ciepła.