poniedziałek, 27 maja 2013

Wielki Gatsby - Francis Scott Fitzgerald

 

Klasyka, to to, co wszyscy chcieliby przeczytać i czego nikt nie czyta – mówi Twain, a ja dodam, że czyta, tylko przed ekranizacjami. Ostatnio wchodzi nam to w krew – na ekranach kin pojawia się Anna Kareninia i Znak wydaje dzieło Tołstoja z okładką filmową, które w ciągu chwili znika z księgarń, Wolverine zaczyna śpiewać w Les Miserables i nagle nikogo nie przeraża ilość stron Nędzników. Zapewne tak samo będzie i z Wielkim Gatsbym, Wydawnictwa Znak i Rebis już wypełniły nim księgarskie półki.

I tutaj radziłabym Wam zacząć od książki, by Jay był najpierw Gatsbym, a dopiero potem DiCaprio, byście samy usłyszeli melodię tej historii zanim usłyszycie soundtrack filmu, byście w swojej wyobraźni zobaczyli jak lśnią suknie pięknych panien, zanim Luhrmann sam je wam pokaże.

niedziela, 12 maja 2013

Sto tysięcy królestw – N. K. Jemisin



Czy wiesz, że kiedyś, tak dawno temu, że twój umysł nie jest w stanie dotknąć nawet aury tej świadomości, nie istniało nic? Nic istniało i nie istniało zarazem. A potem powstał świat.
Było ich trzech – Pan Nocy, Pan Dnia i Pani Zmierzchu. Tworzyli i współistnieli. Ale nic nie twa wiecznie, nawet gdy chodzi o bogów…

„Sto Tysięcy Królestw” jest pierwszą częścią trylogii Inheritance i jedyną jej częścią wydaną w Polsce (póki co, miejmy nadzieję). Opowiada o bogach i ludziach, a następnie o ludziach i bogach.
Świat jest ogromny i rządzi nim jedna potężna rodzina Aramerich, udaje jej się to nie tylko dzięki stalowym charakterom, okrucieństwu i bogactwu, Arameri mają coś o wiele cenniejszego i niezwyciężalnego – bogów.

Bowiem kiedyś istniała Trójca, zazdrosne Światło zabiło Zmierzch, a Noc strąciła na ziemię i rozkazała służyć ludziom, i zamknęła w skorupie z ciała ludzkiego, a skopa ta nie była w stanie pomieścić żywej ciemności, co skazywało ją na wiecznie męki. A ludzie byli okrutni…

środa, 8 maja 2013

Tam, gdzie śpiewają drzewa - Laura Gallego Garcia



Drzewa w kulturze człowieka nigdy nie były tylko roślinami, mając w wielu religiach znaczenie sakralne. Nasi słowiańscy przodkowie wyobrażali sobie świat w kształcie drzewa, u Żydzów Drzewo Życia było centralnym diagramem kabały, natomiast według Chrześcijan rosło ono w rajskim ogrodzie. Już nie mówiąc o potężnej historii drzew w literaturze.

Hiszpańska autorka Laura Gallego Garcia także porusza w swojej książce tematykę drzew, opisując królestwo, które w bardzo krótkim czasie traci wszystko.
Spojrzenie na taką tragedię zawsze bardziej do nas przemawia, gdy widzimy ją z subiektywnej strony, poprzez oczy bezpośredniego obserwatora. W „Tam, gdzie śpiewają drzewa” oglądamy świat oczami młodej dziewczyny Viany – jej życie jest jak z idealnie poukładanej bajki – dziewczyna wychowała się w wielkim wspaniałym zamku, jej ojcem jest odważny i szanowany książę, a na wiosnę dziewczyna ma wyjść za mąż za swojego przyjaciela dzieciństwa, którego kocha ponad wszystko. Życie Viany jest tak piękne, że sam czytelnik ma ochotę wbić igiełkę zamętu, ale od tego jest poczciwa autorka, która w ciągu paru stron niszczy całą sielankę. Wybucha wojna, którą wygrywają barbarzyńcy i cały świat Viany legnie w gruzach.
I nie powiedziałam wam najlepszego – opisywana kraina graniczy z ogromnym lasem, o którym krąży masa legend i opowieści, do którego ludzie nie wchodzą, bojąc się wróżek, chochlików i innych mitycznych stworzeń. Właśnie ów las jest według mnie najciekawszym bohaterem tej książki.