czwartek, 3 października 2013

Na wczoraj – Jerzy A. Wlazło


Czy czas istnieje? Nie da się go złapać, zamknąć w dłoniach, powąchać, ani ugryźć. Nie widzimy go, tylko czujemy wiaterek, który zostawia po swoim pędzie. Czy coś, czego nie widzimy, istnieje?
A ile dalibyśmy za cofnięcie czasu? Niekiedy wystarczyłoby nam kilka sekund, minut, jeden dzień - i wszystko dałoby się naprawić. Jednak dla ludzkości wciąż jest to abstrakcją. Dla Jerzyka już nie.
Nielubiany w szkole nastolatek, trzymany w domu w jeżowych rękawicach dyscypliny ojca, Jerzyk wszędzie próbuje zdążyć na czas i przy tym nie oberwać. Zdawałoby się, że wiecznie gdzieś pędzi, a przy tym uderza pięściami o mur niezrozumienia. Choroba ojca utrudnia mu kontakt z synem i umacnia jedynie twardy charakter, przez co Jerzyk absolutnie nie potrafi dotrzeć do taty. A potem zmienia się wszystko, bo chłopak odkrywa, że czas ugina się i przechyla do jego pragnień. Następnie okazuje się, że Jerzyk wcale nie jest jedyny z takimi umiejętnościami.




Pisząc o tej książce, nie wolno zapomnieć o jednym z jej głównych bohaterów – Radomiu. Polskie miasto żyje na kartkach tej książki i uśmiecha się do czytelnika, nie tylko zabytkami, ale i miejscami zdawałoby się zwykłymi, lecz pewnie pęczniejącymi z dumy, że stały się książkowymi postaciami.
Dobrze jest odetchnąć z ulgą po młodzieżówkach pełnych wampirów i wilkołaków i przeczytać coś, co mogło się wydarzyć tuż obok, nawet z naszym sąsiadem. I nie tylko dobrze się bawić obserwując jak Jerzyk manewruje czasem, lecz także i zastanowić się nad wartością czasu.
Gdyby istniała firma „Na wczoraj”, skorzystalibyście z jej usług? Firma, która sprawia, że to, co nie zdążyliście dziś, zostanie zrobione wczoraj. Brzmi jak cud? Jednak czy wtedy ludzie uważaliby na swoje czyny? Czas ma wielką wartość, choć i tak za mało go cenimy.  
Książka w wersji elektronicznej jest dostępna na stronie Kooobe w baaaardzo przystępnej cenie ;)

5 komentarzy:

  1. Druga część wypowiedzi o Radomiu bardzo mnie zaciekawiła, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja, przeczytałam z przyjemnością. Teraz i książkę przeczytam. Ja także mam dość zalewu wampiryzmu. No i ten Radom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najmilsze jest to,że w recenzji objawia się samokrytycyzm doboru lektur...Niepotrzebnie obawiałem się wcześniej nieco marnotrawnym zauroczeniom repertuarowym Naszej niePrzysięgłej Recenzentki.Po wzmiankowaną pozycję sięgnę niechybnie,albowiem istotnych pytań nigdy dość...Nawet mimowolna próba udzielania odpowiedzi na odwieczne dylematy c z a s o p r z e s t r z e n i zawsze mnie zaciekawia. Poruszona tu wartość czasu,jest kardynalnym przypomnieniem nieuchronności przemijania.Można wiele uratować(nawet siebie) dystansując się od prób zrozumienia sensu(cudu?) bycia w niezakłamanym,tuczesnym zachwycie istnienia.''Firma Na Wczoraj''?-nie skorzystałbym z jej usług przenigdy!Własną tożsamość zaaawsze lokuję w jutrze,które jest dzisiaj,a manewrowanie czasem pozostawiam... Literaturze.(pisz!*)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze tak do końca nie jestem do niej przekonana, ale mam nadzieję, że ostatecznie się nią zainteresuję :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziwna była to opowieść, ale podobał mi się fakt, że jest osadzona w polskich realiach :)

    OdpowiedzUsuń