niedziela, 20 października 2013

Myszy i ludzie - Jonh Steinbeck


 „Najlepsze plany myszy i ludzi często idą na opak”
(Robert Burns)

W XXI czasami człowiek nie ma czasu nawet zjeść obiad. Nie ma czasu, albo po prostu o tym zapomina. I przy takim tempie chcemy, my ludzie pamiętali o książkach? Niekiedy to jest po prostu wykonalne. Ale! Jeżeli czegoś naprawdę się chcę…
Dlatego właśnie apeluję o Nobla dla tego, kto wynalazł audiobooki. Oczywiście nie wyrzekam się książek papierowych, zawsze pozostaną dla mnie na pierwszym honorowym miejscu, jednak dzięki audiobookom można czytać i robić całe mnóstwo innych rzeczy.
Właśnie w taki sposób, idąc do pracy lub na spacer poznałam opowiedzianą głosem Adama Tkaczyka historię George’a i Lennie’go, którą Jonh Steinbeck opisał w „Myszach i ludziach”.


„- Tacy jak my, co to pracują na ranczach, to najbardziej samotni goście na świecie. Nie mają rodziny. Nie mają własnego kąta. Przychodzą na ranczo, zarobią trochę forsy, a potem idą do miasta i przepuszczają wszystko. (…)
- Z nami jest całkiem inaczej - powtórzył Lennie. - A dlaczego? Bo... bo ja mam ciebie, a ty masz mnie. Właśnie dlatego - roześmiał się radośnie. - Mów dalej, George!
- Umiesz to już na pamięć. Możesz dalej zasuwać sam.
- Nie, mów ty. Ja już trochę zapomniałem. Opowiedz, jak to będzie.
- No, dobra. Kiedyś uskładamy trochę forsy i będziemy mieli własny domek i kilka akrów, i krowę, i parę świń, i...
- I będziemy żyli z tego, co da ziemia! - zawołał Lennie. - I będziemy mieli króliki!”

George i Lennie migrują od rancza do rancza w poszukiwaniu pracy w czasach Wielkiego Kryzysu. George jest dobrym, pracowitym i inteligentnym człowiekiem. Lennie – lekko upośledzonym ogromnym i silnym mężczyzną i sprawia swojemu towarzyszowi same problemy. Co prawda nie skrzywdziłby nawet muchy, jednak z powodu jego nadludzkiej siły jest niebezpieczny -  przede wszystkim dla samego siebie. Co łączy tych dwojga? Wbrew pozorom wiele. Lennie i George mają wspólne marzenie – własna farma, własny dom, własne miejsce na ziemi. Zdawałoby się, George już prawie nie wierzy w tę utopię, jednak wciąż zaraża swojego towarzysza tą piękną wizją.

„Myszy i ludzie” jest książką, która już na samym początku wróży czytelnikowi zły koniec. Historia calutka jest przesiąknięta smakiem sytuacji bez wyjścia, bo jak często, powiedzcie mi, takim włóczącym się robotnikom dopisuje szczęście? Im głębiej wpatrujemy się w słowa Steinbecka, tym mocniej cała ta historia przesiąka przez nas samych, napawając smutkiem, rozżaleniem, brakiem nadziei, opowiada o ludziach, którzy mimo iż zdają sobie sprawę, że nic dobrego ich w życiu nigdy już nie spotka, wciąż snują marzenia i owe marzenia kurczowo trzymają ich przy życiu.

To był czas, by walczyć o życie, a nie marzyć. Jednak George i Lennie marzyli. Jak na tym wyszli? Gdy nikt wokół nie miał nic, oni mieli wysnute z marzeń ranczo i króliki i tak naprawdę byli bogatsi od wszystkich razem wziętych. Ta książka to mocna nauczka dla współczesnego człowieka, który mając wszelkie wygody i możliwości pod ręką, wiecznie narzeka na swój los najbardziej nieszczęśliwej kreatury pod słońcem.


Portalowi Audiobook.pl serdecznie dziękuję za możliwość napisania recenzji.


9 komentarzy:

  1. czyli widzę mam kolejną książkę do przeczytania "na już" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Mogę pożyczyć, ale mam tylko audiobook. Super się słucha. 3h :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie jestem przekonana do audiobooków, ale może kiedyś się skuszę :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie zapoznałabym się z tą historią. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również niedawno odkryłem audiobooki i choć kocham książki tradycyjne, forma słuchana ma u mnie coraz wyższą pozycję :) A "Myszy i ludzie" to lektura, która krąży za mną już od dłuższego czasu i mam nadzieję niebawem ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam w papierku - świetna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Grałem kiedyś George'a w sztuce na motywach "Myszy i ludzi" (pierwsza tak duża rola w przedstawieniu, które miało zaledwie 45 minut, ale wtedy dla mnie było to przeżycie jakbym co najmniej w Teatrze Narodowym grał), wklejony przez Ciebie cytat znam na pamięć (z małymi potknięciami), choć już minęło wiele lat, a ja byłem wtedy w gimnazjum :) Mocna, przejmująca historia. Pamiętam, że musieliśmy wbrew zamysłowi reżysera zmienić zakończenie spektaklu (gdzie George zabija kolegę), bo na widowni miały być dzieci. W sobotę odkopałem w domu scenariusz sztuki z zamiarem przeczytania (wreszcie!) książki. A Ty mi to przypomniałaś dziś :) Już drugi znak w ciągu 3 dni, że muszę szybko nadrobić zaległości czytelnicze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. co prawda, oglądałam tylko film, ale bardzo mi się podobał i mam nadzieję kiedyś sięgnąć po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha! Ale trafiłam cudnie :D Właśnie skończyłam pisać recenzję "Myszy i ludzi" i w piątek będę publikować! Ugryzłam z innej strony, bo dla mnie to opowieść o jarzmie odpowiedzialności za los drugiego człowieka, gdy samo życie rzuca kłody pod nogi i nie ma jak się ratować.

    Pozdrawiam,
    Olga
    WielkiBuk.com

    OdpowiedzUsuń