wtorek, 10 września 2013

Ochronka Anioła Stróża - Paweł Jaszczuk

Nowe hotele pachną luksusem, ale i samotnością. Nie mają duszy. Każdy hotel musi przyjąć wielu gości, zanim owa dusza w nim zamieszka, ponieważ ciężko jest zaszczepić coś na stałe w miejscu, gdzie każdy jest na chwilę.
Dramaturg i prozaik Paweł Jaszczuk w kolejnej swojej książce zabiera nas w świat nowych pokoi hotelowych, tajemnic leżących między nimi korytarzy i starych pudeł pełnych zżółkniętych kartek i wypłowiałych zdjęć.

Słynny pisarz Piotr Magnus ogłasza publicznie koniec swojej kariery pisarskiej. Gdy po tak wielkim wydarzeniu chce ukryć się w ciszy wynajętego na tę noc pokoju, dowiaduje się, że w wyniku awarii wszystkie jego rzeczy zostały z niego zabrane i obsługa hotelowa z powodu braku innych wolnych miejsc może zaproponować mu pokój w nowiutkim hotelu, którego pan Piotr będzie pierwszym gościem. Oczywiście wszystkie koszty pokrywa właściciel hotelu. Zgodzilibyście? Któż by się nie zgodził…
A potem pisarz, który tak uroczyście zrezygnował ze swojego zawodu, otrzymuje propozycje od tajemniczego właściciela hotelu – ma napisać jego biografię na podstawie starych zapisów, notatek i zdjęć. Oczywiście wynagrodzenie za trud jest tak kuszące, że ciężko się mu oprzeć, poza tym sama propozycja jest dla pisarza niemal nie do odrzucenia. I Magnus się zgadza. Ze skrawków wyrwanych z przeszłości Piotr Magnus zaczyna tworzyć przeżyte już przez kogoś życie.
Nie nazwałabym „Ochronki Anioła Stróża” kryminałem, jest to raczej powieść, która coraz bardziej owija się tajemniczością, zmusza czytelnika do zadawania coraz to nowszych pytań i na niewiele odpowiada. Snuje na poły metafizyczną opowieść, którą ciężko definitywnie przypisać do jednego konkretnego gatunku.
Marzyłyby mi się w tej książce ciut dłuższe zdania i nie tak prosty język (z wyjątkiem fragmentów, których narratorem jest tajemniczy LMG), z pewnością dodałoby to powieści jeszcze więcej uroku.
Zapewne i zakończenie, jako czytelniczka, chętnie zmieniłabym na bardziej jasne, nie pozostawiające tak wielu pytań, ale jak już mówiłam, to nie kryminał, pisarz nie podał nam nic na tacy na ostatnich stronach. Zostaliśmy z masą pytań i mętną nadzieją na ciąg dalszy „Ochronki…”
„Ochronka Anioła Stróża – ten napis na dołączonej bibule wydał mu się tak cudowny, że oniemiał. Marzył. Śnił na jawie, żałując, że sam nigdy nie wpadł na taki tytuł.”


1 komentarz:

  1. Mimo niedociągnięć, chętnie przeczytam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń