czwartek, 11 lipca 2013

O księgarni moich marzeń


Jestem pewna, że wielu z Was, moi kochani Czytelnicy, wie, że nie tylko recenzuje książki, ale marzę też, by ktoś kiedyś zrecenzował moje własne, czyli jednym słowem - piszę. A że w moim życiu ostatnio coraz więcej zmian i ciekawych zdarzeń, stwierdziłam, że i na blogu należy coś zmienić, ciut urozmaicić i zobaczyć, czy Wam się spodoba.
Na dziś więc mam dla Was nie recenzję, a moje opowiadanie o księgarni, którą kiedyś na pewno otworzę, a Wy wszyscy będziecie gośćmi honorowymi!


Przeczytaj Mnie

Czy kiedykolwiek byliście w kawiarni „Przeczytaj Mnie”? Księgarnio-kawiarni. Nie? A zatem nigdy nie widzieliście prawdziwej magii zmieszanej z ciepłymi uśmiechami.
Wejście do tej kawiarni ukryte jest w starej kamiennicy i nie każdy o niej słyszał. Za to ci, co choć raz zajrzeli tam na herbatę, wracali do tego miejsca nie raz, a o samej kawiarni zawsze opowiadali szeptem. Nikt nie mówi tam głośno, tak jakby był w bibliotece.
Szyld wykonany jest z ciemnego drewna, natomiast wyrzeźbione litery nazwy pociągnięte są jasną farbą. Tuż przy literce „P” z drewna wyłania się niewielki kot spoglądający na was ciekawsko, jego ogon kończy się dopiero przy literce „M”.
Samo wejście też czaruje – ciężkie drzwi, przypominające swoim kolorem i kształtem tabliczkę czekolady. Koniecznie pociągnijcie za złotą klamkę, niektórzy mówią, że nawet w największe mrozy jest ciepła.


A w środku… Waszym oczom ukaże się niewielkie pomieszczenie wypełnione ciepłym światłem, rozproszonym przez miękki półmrok. Stoliki stoją daleko od siebie, ukryte pod ciężkimi obrusami. Ciekawe, że każdy z nich jest innego koloru i sprawia wrażenie, jakby był robiony ręcznie szydełkiem. A na niektórych stolikach zamiast obrusów leżą kolorowe chusty – czyżby cyganka je tam zapomniała?
Przy niektórych stolikach są się fotele (i żaden nie jest taki sam), a przy innych miękkie krzesełka, każde koniecznie z poduszką. Górnego światła nie ma, całe pomieszczenie oświetlają malutkie lampeczki stojące na stolikach, oraz podobne do choinkowych światełka rozwieszone na regałach.
Ach regały… Regały stoją niemal przy każdej ścianie i uginają się od książek. Każdą z nich można wziąć, poczytać, a potem odłożyć bądź kupić. Choć niektórzy powiadają, że jeżeli zrobi się wielkie oczy i błagająco potrzęsie się dolną wargą, właścicielka pozwoli wam zabrać książeczkę za darmo. Ale ciii, to tajemnica.

Podłoga jest drewniana i podstępnie skrzypi, choć skrzypienie to przywołuje bardziej ukojenie niż niepokój, bo czy można czuć coś podobnego w takim miejscu jak „Przeczytaj Mnie”?
Ściany pomalowane zostały ciepłymi kolorami, o ile między regałami da się owe ściany zobaczyć. Jedna jest pomarańczowa, inna ciemnoczerwona, a jeszcze inna żółta. Sufit natomiast… Cóż to jest za sufit! Niby biały, ale pokryty mnóstwem cytatów. Znajdziecie tam słowa wszystkich pisarzy świata, co więcej, nie wszystkie są podpisane. Jeżeli zgadniecie, kto jest autorem tych niepodpisanych i pochwalicie się swoją wiedzą właścicielce, dostaniecie gratisową kawę i jej radosny uśmiech.

Jest też tu kawałek ściany, który wszyscy nazywają „Ścianą gości”. Znajduje się tuż przy oknie, a na parapecie stoi pudełko z farbami. Każdy może podejść i napisać na kawałeczku żółtej ściany swój ukochany cytat – zostawić cząsteczkę siebie. Bo „Przeczytaj Mnie” to nie tylko książki i herbata, to także i ci, którzy tu przychodzą.

Kiedy już napatrzycie się na przytulne stoliki i regały stojące przy ścianie i nie tylko… Swoją drogą w odległym rogu kawiarni regały tworzą mini ślimaczka, a kiedy wejdzie się za nie, można znaleźć maluteńki stoliczek dla dwóch osób, z każdej strony otoczony regałami i książkami. Dla zakochanych, chciałoby się rzec, ale uwierzcie, nie ma tam prywatności, bo co chwila zaglądają tu nowi goście, by sprawdzić, czy stolik jest wolny. A wolny bywa rzadko.

A zatem kiedy już nacieszycie oczy stolikami, zwróćcie uwagę na wysoką ladę, która przycupnęła po prawej stronie drzwi. Wielka, masywna i brązowa, cała pokryta jest odłamkami od filiżanek. Do jej powierzchni przyklejono fragmenciki z całego świata – znajdziecie tu i kawałek chińskiej porcelany, i rosyjskie błękitne wzory, a nawet kawałeczki z Anglii, czy też drewniane fragmenty afrykańskich naczyń. Zapytajcie właścicielki, a chętnie opowie wam, co skąd zdobyła.
Na samej ladzie dumnie pilnuje gości wielki samowar. I nie tylko pilnuje, ale każdego chętnego może poczęstować prawdziwą rosyjską herbatą, pachnącą sosnowym lasem. Jest też i kawa, ale ona rodzi się w ekspresie, a zapach świeżo mielonych ziaren roztacza się po całej kawiarence. Tuż za ladą jest masa półeczek – wiszą tu zioła suszone i stoi multum różnych puszek z herbatą, przezroczystych kul z ziarnami kawy oraz… jej wysokość lodóweczka, w której chowają się przepyszne ciasta o przeróżnych kształtach i rysunkach.

Cóż jeszcze leży na ladzie? Oczywiście książki. Niekiedy nie widać nic oprócz nich i właścicielka musi rozsuwać stosy, by przyjąć od gości zamówienie. Ale tych stosów nigdy nie ubywa, bo przecież książek nigdy dość.

I dobrej herbaty. „I kawy!” – krzyknie właścicielka, a potem zrobi wam tak kawę, jaką pije się tylko w niebie. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami. „Przeczytaj Mnie” już dawno jest otwarte. Znajduje się na skrzyżowaniu Marzenia i Uśmiechu, naprzeciwko Nieśmiałych Słów, tuż obok Waty Cukrowej. Idźcie jej śladem, a na pewno tam traficie.



14 komentarzy:

  1. * Ufff...No i zdrzemnij się tu na chwilę Człowieku! ...najcudniejszy jest fragmencik kończącego się rusycyzmem zdania: (...)''...-kolorowe chusty-czyżby cyganka je tam zapomniała? '' ***********''na Mieście'' szepczą,że do Twej księgarni* bieży Tajemniczy Kurier,o wielkich,szeroko zamkniętych oczach..Szepczą jeszcze,że ''trzęsie się dolną wargą''(...) * ( ..właśnie Mi* przypomniałaś,że jestem Ci winien chustę*^

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, świetnie mi się to czytało, aż przed oczami stanął mi obraz tej kawiarni. Cóż z tego skoro i tak Polacy narzekali by, że nie można jej znaleźć, że za cicho, że wystrój nie taki. Zresztą, u nas ulica Usmiechu chyba nie ma racji bytu, więc nikt by nie trafił :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Też marzy mi się podobne miejsce :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo miłe opowiadanie, takie przytulne :). Rosyjska herbata pachnąca sosnowym lasem? Oooo, dla niej samej gotowa byłabym popędzić choćby na koniec świata w poszukiwaniu Twojej księgarni! :) Tu i ówdzie zabrakło Ci kilku przecinków, gdzieś ich znowu było za dużo, ale kto by się tym przejmował przy takim klimacie tchnącym z całego tekstu? Pozdrawiam i mam nadzieję, że opublikujesz coś jeszcze :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, jaka wspaniała księgarnia, zaglądam tam codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. widzę, że więcej nas takich marzycieli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, i jeszcze jedno... Nie to, że robię sobie reklamę, ale też coś tam piszę.. troszeczkę.. a że uważam Cię za swego rodzaju znawczynię od słowa pisanego, to mogłabyś może wpaść do mnie, przeczytać i powiedzieć, co myślisz? :) Byłabym bardzo wdzięczna.
    http://penyihirowatworczosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Z przyjemnością zaglądałabym do takiego urokliwego miejsca :)
    Pozdrawiam
    Lena

    OdpowiedzUsuń
  9. Zainspirowałaś mnie do pewnej rzeczy... więc spodziewaj się prędzej czy później niespodzianki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Urocze opowiadanie, takie słodkie, baśniowe, nasycone.

    OdpowiedzUsuń
  11. sentymentalny, "pensjonarski" kicz

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne, poczułam tę magię :) Taka księgarnia byłaby idealna. Rozmarzyłam się.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam ,świetna inspiracja dostałam właśnie lokal na księgarnię postaram się właśnie taką stworzyć...;) Pozdrawiam wszystkich ciepło

    OdpowiedzUsuń