sobota, 29 czerwca 2013

Rumo i cuda w ciemnościach – Walter Moers

Tajemniczy Walter Moers, tak, tak, ten sam, który niegdyś mocno zachwycił mnie „Miastem Śniących Książek”, popełnił także i inne powieści. Najchętniej opowiedziałabym wam o wszystkich, ale dziś skupimy się na jednej, a mianowicie na „Rumo…”

To jest odpowiedni moment, by zauważyć i wyraźnie podkreślić (oczywiście tylko dla tych, którzy z Moersem jeszcze nie mieli spotkania pierwszego stopnia), że wyobraźnia owego pisarza jest… nad wyraz rozwinięta i często uderza z hukiem w kopułę naszej czaszki. Także proszę dozować ostrożnie i nie przedawkować.

Rumo jest młodym Wolpertingiem. Kim? - zapytacie? A nie wiecie? – zapytam ja. – Toż to cudowne skrzyżowanie psa i jelenia, o ogromnych możliwościach, sile i intelekcie (i już zauważacie działanie wyobraźni Moersa). Rumo umie chodzić na dwóch tylnych łapach, mówić i widzieć z zamkniętymi oczami i to tylko nieliczne z jego umiejętności. Wszyscy wokół widząc go, są pełni i zachwytu, i strachu, jednak Rumo nie zwraca na to uwagi, zresztą sam nie do końca wie, kim jest. On widzi tuż przed sobą piękną srebrną nić, którą dostrzec może tylko on. I właśnie za nią nasz Walperting podąża. Dokąd go zaprowadzi? Zdradzę wam, że tam, gdzie każdy z nas chciałby dotrzeć.


Nie będę wam opowiadać treści, pan Walter zrobi to za mnie o wiele lepiej. Ja powiem tylko, że jego światy zachwycają nie tylko wyobraźnią, choć owszem srebrne nitki, pszczeli chleb itp. kuszą.  Jednak ja czytam Moersa z innego powodu, urzeka mnie atmosfera jego książek, pogrążam się wtedy w świat jego pomysłów i słów i niemal czuję zapach pszczelego chleba. Moers pisze bardzo wyraziście, tak, że wystarczy parę zdań, a już przenoszę się do jego świata.

Przygody, pomysły, domy, uliczki – to wszystko sprawia, że gdy książka się kończy, aż chce się czytać ją od nowa. Zatem szczęśliwi ci, dla których Moers jeszcze nie jest odkryty. 

11 komentarzy:

  1. Miasto śniących książek jest cudowne - świeże, oryginalne, nietypowe, wciągające i zachwycające! Mam na półkach jeszcze Kota alchemika - przymierzam się do czytania... Teraz muszę się zaopatrzyć w Rumo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kot Alechemika to przeurocza książka. Sama nie wiem, co mnie bardziej zauroczyło - "Miasto Śniących..." czy "Kot..." :) Czekam na wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie książki Moersa chciałabym przeczytać, a połknęłam (dosłownie!) do tej pory tylko wspaniałe "Miasto Śniących Książek":)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja też, bardzo bardzo, ale jednej wciąż upolować nie mogę. "13 1/2 życia kapitana Niebieskiego Misia" schodzi na allegro po 200 zł...

    OdpowiedzUsuń
  5. O proszę, po raz pierwszy odwiedziłam tego bloga, a od razu atakuje mnie książka Moersa, i to akurat ta, której nie miałam przyjemności czytać. Usiadłabym w ciemnym kąciku, zapłakując się z tęsknoty, gdyby słońce nie wypalało wszystkich ciemności w okolicy...
    Ha, właśnie odkryłam, że ta urocza recenzja "Miasta Śniących Książek" na lubimyczytać.pl to Twoja :D Skoro masz takie fajne (czyt. podobne mojemu) podejście do książek, najchętniej poleciłabym Ci jeszcze Atramentowy Św... *rozgląda się po blogu* O, już czytałas. OK, podoba mi się tu, zostaję.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Rumo" jest trochę dla młodzieży, nieprawdaż? Tak jak "Miś" dla dzieci. A reszta dla dorosłych. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale po Twojej recenzji wydaje mi się, że chyba jednak spróbuję :)
    Zapraszam do mnie - dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miya :) Jaki uroczy komentarz mi zostawiłaś :) Oj tak, Moers, Funke i Lewis! A wiesz, polecę Ci "Śmierciowisko" - wymiata! Autor - Anna Głomb

    Agnes - "Misia" nie czytałam, nigdzie go nie ma :( A czy książki Moersa są dla dorosłych? Trochę w nich przemocy jest, ale myślę, że i dla młodzieży też są :)

    Esa, zaczynaj od "Miasta Śniących Książek" - zakochasz się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I Gaiman! :D
    Dzięki, tego "Śmierciowiska" chętnie poszukam, bo zapowiada się interesująco :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam więc farta, kiedy kupiłam "Misia" jak tylko pokazał się w ksiegarniach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam i "Rumo..." i "Miasto..." i "13 i 1/2 z życia...". Wszystkie mam w domu, stoją dumnie na honorowej półce. Cóz napisać, kocham pisarstwo Moersa i to jego perfekcyjne połączenie treści z szatą graficzną wydania książki. Perfetto

    OdpowiedzUsuń