niedziela, 9 czerwca 2013

Noc Teatru Jaracza [2013]



Zapewne wiecie, a jak nie wiecie, to za parę słów się dowiecie, że stolicą Przeczytaj mnie jest Olsztyn - miasteczko mniejsze niż stolica, ale sercem od niej większe, a do tego tak urocze jak żadne inne. W Olsztynie znajduje się jeden z cudowniejszych polskich teatrów. Żadna tam Roma, czy Słowackiego - Teatr Jaracza wymiata! Nasi aktorzy, spektakle, widownia - nigdzie nie ma lepszego składu, nigdzie nie znajdziecie  tak cudownej atmosfery.
I w związku z tym opowiem Wam o dzisiejszej, a raczej już wczorajszej, bo minęła północ, Nocy Teatru Jaracza.




Rozpoczęło się wesoło i śmiechowo, a zarazem ciut smutno, bo spektaklem "Kajko i Kokosz", a smutno, bo było to pożegnanie z tytułem. I mimo, że zobaczyliśmy ten spektakl już po raz ostatni, nie dało się nie roześmiać do łez, co tylko podsycała wesoła dzieciarnia na widowni, a także żarty przy których krztusiło się z rozbawienia.
Kajko i Kokosz reanimujący żonę Kasztelana i tekst: "- Trzynastko! -Tak, doktorze House!" - bezcenne!



Był także i drugi spektakl - "Pan Mautz"- który Wam wszystkim bardzo gorąco polecam. Jeden z lepszych spektakli jaki widziałam. Śmiech przez łzy oraz czas na refleksję dla każdego widza. Oglądając go nie da się nie złapać w pewnym momencie na myśli, że to sztuka o nas samych.



A dalej nastąpiło najlepsze! Bo przez chwilę można było zostać cząstką teatru i przymierzyć teatralne kostiumy, oddać się zwinnym rękom Pani Perukowej, a także zdolnym i dzielnym dłoniom Pań i Panów od charakteryzacji. Zdawałoby się, że to dzieciaki miały przy tym największą frajdę, ale to nie prawda, dorośli również cudownie się bawili, nie codziennie przecież można wejść w aktorskie "buty" i poczuć na sobie cząstkę teatralnej magii.


Oczywiście i ja pobiegłam się przebrać (wynik poniżej). Za kogo? Wersje były różne, dorośli orzekali, że księżniczka, ja dodawałam, że szukam księcia, ale patałach się nie znalazł. Dzieciaki natomiast twierdziły, że jestem wróżką, aniołkiem, albo panią Wiosną, choć najbardziej podobała mi się wersja, w której byłam Białą Królową z "Alicji w Krainie Czarów". 
Grunt, że jedno z moich życiowych marzeń zostało spełnione, czyli usłyszałam "mooogę zrobić z panią zdjęcie?" chyba z trzydzieści razy. Ach, blask fleszy - bezcenne!


Niestety, zwykle po przebierankach przychodzi czas na rozbieranki, ale nie te fajne, o których pomyślały sobie teraz wszystkie zepsute osóbki, a rozbieranki z oddawaniem strojów i peruk. Makijaż został i pan taksówkarz dziwnie się patrzył :P


I to jeszcze nie był koniec atrakcji. Tuż po powrocie na ziemię z szat pięknej królewny, popędziłam na monodramaty studenckie, które zachwyciły mnie swoją grą aktorską i umiejętnościami. A szczególnie zapadł mi w pamięci monolog "Moskwy-Pietuszki".


Po chwili wytchnienia, gdy słońce już zaszło, przyszedł czas na dreszczyk emocji - na opowieści o duchach. W półmroku sali, przy płonących świecach aktorzy opowiadali prawdziwe historie o tym, co widzieli w Teatrze Jaracza, o tym, o czym powinno się mówić tylko szeptem...
Ale byśmy wszyscy nie  wracali mocno przerażeni do domu, temat zmienił się na zmory teatralne, czyli o przeróżnych wpadkach i śmiechach z życia aktorskiego. 

Niech żałuje ten, kto nie był, i szykuje się na przyszły rok, Olsztyn na Was czeka!


Ogromnie dziękuję Wam wszystkim, którzy zorganizowaliście tę cudną noc! Aktorom - Wasz talent jest nie do opisania! Wszystkim dobrym duszkom teatru, którzy latali, robili zdjęcia, podawali stroje, robili makijaż, rozdawali ciasteczka i po prostu byli i robili coś, czego nawet moje baczne oko blogerki nie wychwyciło. Pani Perukowej oddzielny głęboki ukłon!

PS W teatrze nie tylko na scenie można zobaczyć cuda-niewidy. Specjalnie dla Was fotoraport z teatralnej łazienki!





Za zdjęcie ogromnie dziękuję Marcie Dyląg która nie tylko je robiła, ale i towarzyszyła mi podczas tej cudownej nocy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz