niedziela, 24 marca 2013

Władca wilków - Juraj Červenák


Moda na elfów przychodzi i odchodzi, druidzi zawsze kojarzyć się nam będą z białobrodym Panoramixem, choć od czasu do czasu wpadnie Atticus z Kronik Żelaznego Druida, Odyna możemy spotykać setki razy, ale i tak uśmiechniemy się, widząc go u Gaimana, a Loki i Thor nigdy nam się nie znudzą, szczególnie Loki, ten z uśmiechem Toma Hiddlestona. Ares, Anansi, Archanioł Rafael – znamy ich nie tylko ze szkolnych podręczników, ale i z filmów, seriali, książek i komiksów.
A kto mi powie, kim jest Dażdbóg, Weles, Kostroma lub Czarnobóg? A przecież to nasza słowiańska mitologia. Znamy doskonale słynne na cały świat wampiry i Babę Jagę i dobrze wiemy, że to zasługa wierzeń naszych przodków. A zatem warto pochwalić się także resztą, bo wierzcie mi, jest czym.

Juraj Červenák słowacki pisarz, który, jak twierdzi we wstępie do Władcy wilków, zaczął myśleć o napisaniu słowiańskiego fantasy już w latach 90tych, tuż po przeczytaniu książek Sapkowskiego. Książka, o której wam tu opowiem, nie jest jedyną w dorobku słowackiego autora - Červenák stworzył kilka cykli osadzonych w słowiańskim świecie bogów i magii. Niestety w Polsce dotychczas ukazała się pierwsza część cyklu Bohatyr – Żelazny kostur, oraz główny bohater tej recenzji – Władca wilków, powieść otwierająca cykl Czarnoksiężnik.

sobota, 16 marca 2013

Nasze rozstania - David Foenkinos


Rozstania są formą miłości… A miłość ma wiele form, jedne są bolesne, inne pełne szczęścia, a jeszcze inne monotonii i spokoju. Tak czy inaczej i znużenie, i nieopisana radość, i gniew – wszystko to może być wyrazem miłości. Rozstania także. Rozstajemy się, by do siebie wracać, prawda?
Fritz i Alice tworzą ciekawe połączenie – nie mogą bez siebie żyć, ale i z sobą nie wytrzymują. Kłótnie między nimi wybuchają wraz z wiórami lecącymi w każdą stronę. Rozstają się, godzą się, znów się rozstają. A wszyscy wokół widzą w nich piękną parę, która niezwykle do siebie pasuje, i nie mylą się. Fritz i Alice naprawdę pasują do siebie, pasują nawet ich kłótnie.

I proszę się nie obawiać kolejnej płytkiej powieści miłosnej pod hasłem kto się czubi, ten się lubi, która zakończy się a żyli długo i szczęśliwie. U Foenkinosa nie ma banałów, u niego jest piękno, słowa i estetyka liter. Jego kunszt literacki ociera się nierzadko o arcydzieło.