wtorek, 29 stycznia 2013

Piękne istoty - Kami Garcia, Margaret Stohl


Gdybym w kilku zdaniach miała Wam opisać, o czym są „Piękne istoty”, zabrzmiałoby strasznie banalnie. Małe miasteczko, gdzie wszystko jest takie samo od wieków, młody chłopak, który potajemnie czyta książki, i nowa dziewczyna w klasie, która potrafi sprawić, że okno pęka. Oczywiście chłopak zakochuje się w dziewczynie, inaczej być nie może.

Sama słuchając siebie, nie sięgnęłabym po tę książkę. Ale sięgnęłam. Nie dlatego, że ktoś mi ją polecił, a z powodu zwiastuna ekranizacji „Pięknych istot”, bo wydało mi się, że jest to jeden z tych filmów, który sprawia nam fizyczny ból świadomością, że nie przeczytaliśmy książki przed jego obejrzeniem.

A teraz do schematycznego opisu dodajmy medalion z XIX wieku, dom, gdzie wnętrza zmieniają się same, najcudowniejszą bibliotekarkę na świecie, laleczki voodoo i oczywiście książki, które obecne są niemal na każdej stronie.
Co jak co, ale świat przedstawiony autorkom się udał, aż się nie chciało wychodzić z Ravenwoo, a z tajemnej biblioteki nie wyciągnęliby mnie nawet siłą.


Kuleje niestety cała reszta. Mimo, że książkę czyta się piorunem, to przez cały czas czuje się lekki niedosyt, jakby to wszystko było zbyt logiczne, do przewidzenia, zbudowane na schemacie.
Zdecydowanie dobrym zagraniem była narracja ze strony chłopaka. Gdyby to Lena opowiadała nam całą historię, mielibyśmy kolejny paranormal romance. Właściwie to go mamy, ale jednak „Piękne istoty” dzięki Ethanowi mają szansę skusić płeć silną.
Ethan całkiem nieźle radzi sobie ze swoją rolą, Lena również wydaje się nie być płytką postacią, jednak im dalej w las, tym bardziej autorki popadają w hiperbolizację. Mieszkańcy miasteczka niemal zmieniają się w mafię o ostrych zębach i kłach, a w życiu Leny rozgrywa się Armagedon – i to nie jej własny, a całego świata. I to, moim zdaniem, był błąd. Bohaterowie przestają być ludzcy, bliscy nam, stają się dziwnie dzicy i obcy, przesadni i nierealni.
Tej książce niestety zabrakło szarości. Wszystko jest albo czarne, albo białe, nikt nie wziął pod uwagę, że ci źli, niekoniecznie muszą być aż tacy źli, nikt nie chciał im wierzyć. A dobrzy byli zbyt śnieżnobiali, przydałoby się im parę plamek, to uczyniłoby ich żywszymi.

A patrząc na całokształt, powiem Wam, że „Piękne istoty” są niezłą książką na jeden-dwa wieczory, gdy nie szukacie wielkiej filozofii, a zwykłej rozrywki, gdy chcecie pozwolić wyobraźni działać. Jest książką, która opowiada historię opowiedzianą już wielokrotnie, tylko sposób opowieści się zmienił, ale cóż w tym złego? Świat kocha te historie od wieków i jeszcze długo będzie je uwielbiał.

11 komentarzy:

  1. Nie dokończyłam książki, za mocno się zniechęciłam. Na kolana nie powala i w sumie znudziła mnie w drugiej połowie... ALe na film z chęcią się wybiorę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam ją jakiś rok temu i wtedy bardzo mi się podobała :) Chcę sięgnąć po kontynuacje, ale jakoś nie mogę na nie trafić

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie dałam rady przebrnąć przez tą ksiażkę

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja polecam, miło się czytało i jakoś ponury wieczór szybciej minał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam wrażenie, że czegoś brakuje. Chyba za dużo grzybów było w tym barszczu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś, kątem oka widziałam kawałek zapowiedzi do "Pięknych istot". O samej książce niewiele słyszałam, więc nie ma większego sensu bym się wypowiadała. Wspomnę tylko, że choć książka nie wydaje się być w moim stylu, to twarz Jeremy'ego Ironsa w zapowiedzi mocno mnie kusi, by oglądnąć sam film ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i lubię. :) Z kolejnymi częściami nie miałam jeszcze styczności i wcale nie jest mi z tym źle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz całkowitą rację w ostatnim zdaniu. Jeszcze długo tak będzie. Obecnie ten gatunek książek jest na "topie". Ale mnie szczerze mówiąc już się zaczął nudzić. "Piękne istoty" zaczęłam, ale nie skończyłam. Rozrywka rozrywką, ale ta książka jest do bólu schematyczna. Może jakbym zabrała się za tą książkę rok temu, lub wcześniej...

    http://unusual-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele razy ostatnio natrafiałam na tą książkę, jednak to chyba nie dla mnie. Chyba moja miłość do nierealnych istot już wymarła...

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę przeczytałem i jest troszkę podobna do Zmierzchu, ale co teraz można wymyślić ? Czarodzieje już były, wampiry i wilkołaki też ! Książka jest świetna, film też Nie rozumiem złego podejścia do tej opowieści

    OdpowiedzUsuń