sobota, 15 grudnia 2012

Żelazny kostur – Juraj Červenák



„Słoneczny źrebiec Daźboga dla zabawy skakał z chmury na chmurę – przez chwilę błyszczał złotą grzywą i machał ogonem, aż palące promyki zalewały kraj, po czym jakby z bojaźnią chował się za puchate białe obłoki”*.

Ilja Muromiec jest bohaterem rosyjskich bylin, które za wschodnią granicą zna niemal każde dziecko. Ilja jest symbolem niewyobrażalnej siły i bohaterskich czynów. Jeżeli wierzyć bylinom, do 33 roku życia nie mógł chodzić, jednak cudownie uzdrowiony przez trzech pielgrzymów, stanął na nogi i sprawił, że śpiewano o nim pieśni i układano ballady. Co ciekawe, Ilja jest jedynym ruskim bohaterem, którego kanonizowała prawosławna cerkiew.

Juraj Červenák, słowacki pisarz ze sporym dorobkiem książek z gatunku fantasy, obficie zaczerpnął z rosyjskich bylin i stworzył swojego własnego bohatera. „Żelazny kostur” to dopiero pierwsza część trylogii „Bohatyr”, która przez cały czas trzyma w napięciu, a ostatnim zdaniem rozpala ogień ciekawości i dzikiej chęci, by sięgnąć po ciąg dalszy.
Jest rok 965. Plemię Muromców zostaje krwawo i okrutnie wymordowane, jedynie kaleka Ilja przeżywa masakrę. Mimo, że darowano mu życie, młody mężczyzna wolałby leżeć teraz martwy wraz ze swymi braćmi. Pozostawiony sam sobie, wśród całej wioski pełnej trupów, próbuje pochować wszystkie ciała. Jednak co może kaleka wobec takiego nieszczęścia?
Trzech wędrowców przejeżdżając przez martwą wioskę porusza widok kalekiego chłopaka, który nie patrząc na swój los, przeprasza, że nie może ich ugościć. Odwdzięczając się, za jego otwarte serce, zabierają od niego chorobę i ułomność, a przed nimi wstaje wysoki, potężny mężczyzna, z którym nikt nie jest w stanie równać się siłą. Mężczyzna, który pragnie tylko jednego – pomścić śmierć swojego ludu.

„W bitwie pojmiesz, że naprawdę jesteś częścią drużyny, a złoty toporek nie wisi na twojej piersi dla ozdoby. Świat przestanie dzielić się na ja i cała reszta. Zacznie dzielić się na my  i cała reszta. Właśnie to jest podstawa bycia bohaterem”*.

Červenák snuje mroczną epicką opowieść, gdzie opisuje wczesnośredniowieczną Ruś. Tu wiara w Peruna miesza się z wyznawaniem Odyna. Tu jedni krzyczą Allach!, a inni wzywają chrześcijańskiego boga. Tu magia zderza się z mieczem, tu nie ma litości, jest natomiast odwaga, siła, spryt, przyjaźń i wierność.
Opisy walk i bitew nie nużą, przeradzając się w coś więcej, niż jedynie uderzaniem mieczem. Każdy czyn jest przemyślany i niesie za sobą konsekwencje. W „Żelaznym kosturze” przeciwnikiem jest nie tylko wściekły wróg z innego plemienia, tu walczy się z magicznymi stworzeniami, słowiańskimi demonami i z własnym ja. A na to wszystko patrzą bogowie, starzy i młodsi. Jedynie patrzą, nie poruszają losu za niteczki. Chociaż z bogami nigdy nic nie wiadomo…

„Źrebiec Daźdboga znów wyskoczył zza chmur i ziemię zasypał deszcz ognistych słonecznych strzał”*.

_______________________________________________
*Cytaty pochodzą z „Żelazny kostur” Juraj Červenák, 2012

4 komentarze:

  1. Takie fantasy w słowiańskich klimatach? Pewnie z Sapkiem konkurencji nie ma, ale jak kiedyś trafię na nią w bibliotece to z przyjemnością sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi tam bardziej od Sapka się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że nie czytasz mojego bloga, ale chciałabym poznać odpowiedzi na te pytania. Zosatłaś otagowana:http://historia-eveline-malfoy.blogspot.com/2012/12/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie przypadło to do gustu akurat i polecam :)

    OdpowiedzUsuń