sobota, 29 grudnia 2012

Stan zdumienia – Ann Patchett



Zdumienie – rzeczownik odczasownikowy od zdumieć, rodzaj nijaki.
Zdumienie - stan zaskoczenia.
Zdumienie – dziewięć liter, cztery spółgłoski, pięć samogłosek.
Zdumienie – uczucie, którego nie sposób opisać jednym słowem.

Ludzkość istnieje na ziemi już od wielu wieków i przez cały ten czas śmierć nie jest jej obca. Człowiek umiera – to znany i niepodważalny fakt. A jednak śmierć wciąż nas zaskakuje, wciąż uderza na nowo z coraz większą siłą. Pustkę, którą zostawia po sobie człowiek, nie da się niczym wypełnić.

„Szanowny Jimie Foxie,
pada ulewny deszcz. To normalne o tej porze roku, ale jak zawsze jestem zaskoczona. Opady nie wpływają na naszą pracę, lecz czynią ją bardziej czasochłonną. Jeśli nawet nas spowalniają, co bynajmniej nie zniechęcają. Zdecydowanie posuwamy się ku doskonałym wynikom.
Teraz jednak martwi nas coś innego. Piszę, by przekazać przykrą wiadomość o doktorze Eckmanie, który zmarł wskutek gorączki nocą dwa dni temu. Wziąwszy pod uwagę nasze położenie, ten deszcz, uciążliwe procedury biurokratyczne państwa (zarówno tego, jak i waszego) oraz ważną rolę, jaką w naszym przedsięwzięciu odgrywa czas, postanowiliśmy pochować go tutaj w zgodzie z jego chrześcijańską tradycją. Muszę panu powiedzieć, że było to niełatwe zadanie. Co się tyczy misji doktora Eckmana, zapewniam pana, że robimy postępy. Zachowam jego nieliczne rzeczy dla żony, ufając, że przekaże jej pan te wieści wraz z moimi wyrazami współczucia. Przetrwamy mimo wszelkich komplikacji.
Annick Swenson”
(‘Stan zdumienia’ – Ann Patchett)


Marina nie chciała tam jechać. Eckman był jedynie jej kolegą z pracy, nawet nie przyjacielem. Ale to ona musiała powiedzieć jego żonie, że jej mąż nie żyje, to ona musiała sobie uświadomić, że trójka chłopców została bez ojca. I to właśnie ona została wybrana do wyjazdu do amazońskiej dżungli i kierowały nią dwa cele. Pierwszy cel nadała jej sama firma, która ją wysyłała – Marina miała się dowiedzieć, czy doktor Swenson faktycznie pracuje nad lekiem, który sprawi, że nawet kobiety po siedemdziesiątce będą w stanie zajść w ciążę. Drugi cel ukształtowała żona Eckmana – Marina miała się dowiedzieć, czy jej mąż naprawdę umarł.


Książka czyta się jednym tchem, a obrazy jakie daje nam Ann Patchett niemal rozkwitają przed oczami. Obrazy, myśli, emocje. A przy tym wszystkim pojawia się pytanie – jak wiele rzeczy jest na tym świecie ukrytych, czy ukryte są z jakiegoś powodu, czy powinno się je odkrywać?

A potem Marina wysiada z samolotu w Ameryce Południowej i mimo, że siedzimy z książką w przytulnym pokoju, powietrze wokół nas gęstnieje i niemal da się je kroić nożem na kawałki. Staje się gorące, lepkie i pełne insektów, a my wraz z Mariną jesteśmy w niewielkim miasteczku. Jednak nie ma tu doktor Swenson, ona pracuje w dżungli i nikt nie wie, gdzie dokładnie, bo lek musi zostać odkryty w największej tajemnicy. Szukać? Czekać? Odwrócić się na pięcie i wrócić do domu? Co wy byście zrobili?

A może zostać i pozwolić, by wypełnił nas stan zdumienia?

2 komentarze:

  1. Intensywnie podkrecilas atmosfere :)
    Ksiazke mam, wiec teraz tylko zabrac sie do czytania:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Imani, atmosfera zrobiła swoje, bo w środku zimy czytał, że mu jest strasznie gorąco, a słońce aż parzy. Nic nie mówiąc o komarach ;)

    OdpowiedzUsuń