wtorek, 9 października 2012

Freak city – Kathrin Schrocke



Każdy człowiek ma pięć zmysłów: smak, słuch, dotyk, węch i wzrok. Dzięki każdemu z nich lepiej poznajemy świat, funkcjonujemy, komunikujemy się... żyjemy. Odebranie jednego ze zmysłów wielu z nas mogłoby się kojarzyć ze śmiercią. Jak żyć bez muzyki, lub bez blasku słońca, bez smaku cynamonu na języku, zapachu świeżego chleba i delikatnego dotyku skrzydełek motyla? Każdy zmysł jest dla nas na wagę złota, choć tak naprawdę nie zastanawiamy się nad tym i na co dzień traktujemy nasze ciało jak coś, co nam się naturalnie należy. Zamknij oczy, a usłyszysz, zamknij uszy, a zobaczysz, wyłącz świat, a zrozumiesz.

Wydawnictwo Dreams po raz kolejny mocno mnie zaskoczyło i tym razem dotarło aż do głębi mojej czytelniczek duszy. Bo „Freak city” miało być zwykłą książką dla młodzieży, a okazało się historią, która na zawsze pozostanie we mnie, którą mam zamiar polecać każdemu do przeczytania, którą wręczę w przyszłości moim dzieciom.

Piętnastoletni Mika miał wszystkie pięć zmysłów, a mimo to nie zauważył, że Lei jednego z nich brakuje, bo głuchoty nie da się zobaczyć. Jednak, gdy chłopak w końcu ją dostrzegł, przyćmiła cały zwyczajny świat nastolatka, zbudowany z nieporozumień w rodzinie, rozpieszczonej i zapatrzonej we własne odbicie dziewczyny, niepewności i planów na przyszłość.
Mika zrobił krok bez zastanowienia się i wkroczył w zupełnie nowy świat, który od urodzenia jest pozbawiony dźwięków. Świat odrębny, który ma własny język, kulturę, zwyczaje, a nawet... muzykę. A młody chłopak aż ugiął się pod nawałem nowych pytań, doświadczeń i informacji.

„Freak city” to historia niosąca ze sobą ogrom uczuć i wiedzy. Nie da się jej porównać do zwykłych miłosnych historyjek dla nastolatków. To książka wypełniona wartościami na każdej niemal stronie, subtelnie wyczuwająca temat dojrzewania. A przy tym otwarta na czytelnika, skierowana do każdego, nie tylko do młodzieży, napisana lekkim stylem, który czyta się łatwo i przyjemnie, aż ciężko się od niego oderwać.

Opisując ciemność, autorka otwiera oczy, opisując ciszę, sprawia, że słyszymy muzykę. Słowami stwarza wokół nas świat ludzi, którzy nigdy nie mieli możliwości dowiedzieć się, czym jest melodia, jak brzmią skrzypce czy pianino, a przy tym uważają, że być głuchym to o wiele lepiej, niż słyszeć. Trudno to zrozumieć nam, którzy wsłuchują się w Mozarta i Beethovena, a może my po prostu nie potrafimy zrozumieć, że cisza brzmi o wiele piękniej niż ich dzieła?


5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa recenzja. Mimo że to powieść dla młodzieży, sam chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że to bardzo oryginalna powieść. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że książka już do mnie idzie pocztą :)
    Zbiera pozytywne recenzje, ale twoja szczególnie mnie przekonała.
    Świetny wybór video na start - nie widziałam go wcześniej, a stanowi ładne wprowadzenie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jest genialna. :) Filmik świetny, prawda? Już go kiedyś widziałam, jednak niestety zapomniałam wstawić do recenzji.. No cóż moja skleroza :)
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna recenzja... szczególnie ostatni akapit... Zawsze uważałam, że cisza jest najpiękniejsza. A książkę właśnie czytam (27 strona, świetnie mi idzie...) i już czuję, że mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń