środa, 29 sierpnia 2012

Rodzina Pompadauz – Franziska Gehm


Podróże w czasie – kto ich nie kocha? Można je opisywać po stokroć, a i tak każda będzie inna i równie tajemnicza. Z pewnością każdy z nas marzył choć raz w życiu, by cofnąć czas albo zajrzeć parę lat do przodu i zobaczyć, co tam ciekawego się dzieje. I nie raz czytało się o podróżach w czasie i co z nich ciekawego wynikło. A powiedzcie mi, czy kiedykolwiek czytaliście o całym hotelu, który powędrował w czasie i przeskoczył w przyszłość? Nie? Och no tak, bo zapewne nie mieliście jeszcze w rękach „Rodziny Pompadauz”...

Hotel Piękne chwile to skupisko przeróżnych najdziwniejszych na świecie osobowości i gości. Znajdziecie tu cesarzową Ingebork czyli świnię z obwisłym brzuchem oraz Kierkegaard – czyli papugę superptaka. Możecie być również świadkami egzekucji Marii Antoniny (tak, tak, tej samej Marii Antoniny). Zapowiadała się również egzekucja Ludwika XVI i Robespierre, jednak do hotelu przyjechali nowi wielce ciekawi goście, więc owe egzekucje zostały przełożone na później. Rzecz jasna przeprowadzane są przez jedną osobę, córkę dyrektora o pięknym imieniu Kasmiranda.

Pewnego spokojnego dnia do hotelu Piękne Chwile przyjeżdżają nowi goście, państwo Papenritt wraz z uroczą córeczką, a za nimi przybiega posterunkowy Knorpel ostrzegając przed straszną burzą. Burza nadeszła i... cały hotel powędrował w czasie z roku 1912 do 2011. I wtedy dopiero się zaczęło!
Hotelowe Towarzystwo jest mocno poruszone XXI wiekiem, który gorszy ich swoimi strojami i zwyczajami. Różnice między przeszłością i przyszłością są nader wyraźne i uwydatnione. Okoliczni mieszkańcy również są zaskoczeni przybyszami z XX wieku, ich czynami, słowami i postępowaniem. 2011 rok ukazuje mało ciekawą sytuację w miasteczku, napięcie rośnie, a posterunkowy Knorpel uważnie wszystko obserwuje.

A tej całej wspaniałości dopełnia piękne wydanie – twarda oprawa, dobry papier i... ilustracje! Przepiękne ilustracje wykonane przez Franziskę Harvey dopełniają całe dzieło i dla młodszego czytelnika z pewnością będą niezastąpionym dodatkiem.

Zabawna i zaskakująca książka z... kiełbasą na okładce i dziwnym podtytułem „Purkająca świnia z obwisłym brzuchem” rozbawi was i zaskoczy nie raz. A skoro ta książka potrafiła zapewnić miły czas osobie dorosłej, to dzieciaki już na pewno będą miały przy niej niezły ubaw. I o to przecież chodzi, bo nie ma na świecie piękniejszego dźwięku niż śmiech dziecka.


5 komentarzy:

  1. Uwielbiam podróże w czasie. I mimo że to książka dla dzieci, będę miała ją na oku, już sama okładka urzeka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, widzę że książka jest naprawdę DZIWNA o_O A więc w sam raz dla mnie i może dla siostry. I stąd moje pytanko: jak tam z tym językiem powieści? Od ilu lat (tak na oko) byłaby odpowiednia? Bo ostatnio czytałam siostrze "Juniper Berry (...)" i dopiero w trakcie usuwałam fragmenty, których by nie zrozumiała, bo ma dopiero 6,5 roku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nyx, myślę, że z Twoją drobną pomocą przez książeczkę przespacerujecie razem z przyjemnością :) Bo tak bym powiedziała, że 8+ ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie klimaty:-) i te ilustracje też mnie ezachęcają, już sama okładka wiele mówi.

    OdpowiedzUsuń
  5. To super, rozejrzę się więc ;)

    OdpowiedzUsuń