niedziela, 10 czerwca 2012

Bezwzględna - Gail Carriger

Wcześniej z serii parasolkowatości ukazały się:
1.”Bezduszna
2.”Bezzmienna


Jeżeli musicie trzy razy się zastanowić, zanim nazwiecie tytuł tej książki, jeżeli herbata kojarzy się wam tylko z jednym, a parasol nigdy was nie opuszcza, to tak samo jak ja konsekwentnie śledzicie losy Alexii i jesteście już na czwartym tomie.

Kto powiedział, że kobieta w ciąży jest cicha, spokojna, rozleniwiona… Nic z tych rzeczy, przede wszystkim jest bezwzględna, więc parasolki idą w ruch i lecą wióry, a raczej jeżozwierze. Bo jak tu można spokojnie się ciążować, skoro ktoś grozi śmiercią królowej? Kto jak kto, ale Alexia nie miała zamiaru siedzieć i patrzeć, wkroczyła do akcji i nie zawahała się użyć parasola.
Gail Carriger jak zwykle potrafi nas rozbawić. Może nie tak jak przy Bezdusznej i Bezzmiennej, ale to wciąż ta sama stara dobra Alexia, dziki i zakochany lord Maccon i… Akeldama. Bo bez Akeldamy nie da się już żyć. Osobiście jestem uzależniona od tego wampira i myślę, że każdy, kto czyta Protektoriat Parasola również cierpi na słabość do niego. I właśnie jego wielkim fanom Carriger daje wisienkę na torcie, bo już na samym początku książki dowiemy się, co się (u)kryje w garderobie starego wampira. Słowem będzie się działo!

Choć określenie "będzie się działo" nie odzwierciedla tego, co wymyśliła Carriger. Wyobraźcie sobie, że młodsza siostra Alexii, Felicity, ma odwagę flirtować z wilkołakiem! Ivy również nie próżnowała, rzecz jasna kapelusze wciąż są na wysokości zadania.

Z książkami Carriger tak już jest – wprowadzają tak specyficzną atmosferę, że po prostu się za nimi tęskni, ewentualnie wyje do księżyca. Żadna inna książka nie jest napisana tak radosnym i zaczepnym stylem i nie da się jej czytać bez krzywego uśmieszku, więc – uwaga! – czytanie jej publicznie nie jest najlepszym pomysłem, ale jak kto woli.

Ciut w tym tomie było za dużo miłości, serduszek i koronek, a za mało wynalazków. Zatęskniłam za biedronkami, ale dostałam jeżozwierze i masę herbaty. I to nie wszystko… W tym tomie zanurzymy się (wybaczcie mi to dwuznaczne słownictwo) głębiej. I na świat wyjdą pewne kąśliwe sprawy, ciekawe intrygi i… Ale o tym przeczytacie sami, prawda? Bo jeżeli czytaliście poprzednie części, to i po tę koniecznie musicie sięgnąć. Inaczej nigdy się nie dowiecie, że Beta… Aj, nic nie mówię! Poczytacie, zobaczycie!

W imię mody ojczyznę dziś chronię. 
Słabszych własną turniurą osłonię. 
Prawdę będę tropić szalenie.
I przysięgam zachować milczenie.

(Tekst przysięgi tajnego stowarzyszenia Protektorat Parasola)



Recenzja napisana dla portalu Oblicza Kultury :)

 

5 komentarzy:

  1. Nie przepadam za tego typu literaturą, ale ten cykl nie akurat zaciekawił, więc może niebawem sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie jestem przekonana do tej serii...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha;) Już książka czeka na mnie, podzielam równie ogromną sympatię do całej serii. To taka odskocznia od stereotypowych powieści o wampirach i innych niezwykłych istotach... Warto wciągnąć się w parasolkowe intrygi- no chyba, ze ktoś nie lubi dużych ilości sarkazmu ;p
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ja przeczytałam, 3 pierwsze z serii,sięgnę po następne, lektura mila i wciągająca...na letnie wieczory

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmmm... jak dla mnie średnio ciekawa. Ale może jeszcze kiedyś sięgnę :D

    Zapraszam na: http://recenzentka-fawelotte.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń