wtorek, 15 maja 2012

Więzień nieba – Carlos Ruiz Zafón



Zafón czaruje. Jak zwykle nadaje swojej książce nieistniejący tytuł, bo przecież nie można być więźniem czegoś, co kojarzy się ze zbawieniem. Tak samo jak wiatr nie ma cienia, a aniołowie nie prowadzą gier, chyba że są upadli…

W tej książce na pierwszy plan wstępuje Fermín Romero de Torres – jedna z najsympatyczniejszych postaci Zafóna, a przy tym jedna z bardziej tajemniczych, bo co tak naprawdę o nim wiemy? Otóż niewiele, a Fermín wiele ukrywa za owym imieniem. I nie uwierzycie, kogo jeszcze spotkamy w tej książce…
I rzecz jasna jest nasz kochany Daniel, już jako mąż i ojciec, boryka się z życiowymi problemami rodzinnymi i nie tylko. Bo niekiedy przeszłość puka do drzwi i chce kupić najdroższą książkę w antykwariacie. Tylko co wtedy, gdy nie jest to nasza przeszłość, a przeszłość naszego najlepszego przyjaciela?

Na „Więźnia nieba” czekałam długo, a gdy tylko się ukazał, niemal spijałam słowo za słowem. Choć muszę rzec, że w tej książce Zafón ciut bardziej stąpa po ziemi, a nieco mniej fruwa w niebiosach. „Cień wiatru” i „Gra anioła” były efemeryczne, magiczne i przypominały miraże, szczególnie pierwszy tytuł, ale jak powiedział tłumacz wszystkich trzech powieści Carlos Casas – „nie porównujmy”. I zgadzam się z nim w zupełności. Nie porównujmy, nie szukajmy drugiego „Cienia wiatru”, biegnijmy dalej wraz z Zafónem, Danielem i Fermínem, a może uda się nam odnaleźć Cmentarz Zapomnianych Książek…

Swoją drogą, czy wiecie, że można ów cmentarz naprawdę znaleźć? Z opisów we wszystkich trzech książkach można wyłuskać wskazówkę i trafić na właściwą uliczkę w Barcelonie. Pozostanie tylko zapukać w odpowiednie drzwi - odpowiednio zapukać, a następnie użyć odpowiednich słów i… ale co się kryje pod hasłem „odpowiednie” jeszcze niestety nie wiadomo, ale kto wie, może Zafón zdradzi to nam w kolejnej swojej książce… Bo kto czytał „Więźnia nieba”, ten wie, że on więcej zapowiada niż rozwiązuje.

7 komentarzy:

  1. Hmmm, nie przepadam za książkami, które ciągną się w nieskończoność... Myślałam, że to już ostatni tom. "Cień wiatru" zachwycił mnie bardzo, "Gra anioła" już mniej, na tę nie czekałam zbyt niecierpliwie i pewnie kiedyś przeczytam, ale nie spieszy mi się. A ma być jeszcze jedna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyczekuję tej książki niecierpliwie. Mam nadzieję, że się nie rozczaruje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wciąż czekam na tę książkę, jeszcze jest przede mną, ale przeczytam ją na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie śpię przez tę książkę! Muszę, muszę ją przeczytać! Już, teraz, natychmiast!:)

    A na ten cmentarz to ja się kiedyś muszę wybrać... xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Zafona, tą i inne książki autora mam w planach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Zafóna, a "Cień wiatru", to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam. Na "Więźnia..." wyczekuję z niecierpliwością. Właśnie do mnie wędruje. :) Z chęcią wybrałabym się na ten Cmentarz... :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też czytałem! Fascynująca, czarująca, ukrywająca drugie dno- z mojego rozumowania wyszło, że Gra Anioła dotyczy już nie tyle Daniela Sempere, co.... a, to może nie będę rujnował innym czytelnikom. :)
    A tu można ją dostać już za 13zł!

    http://allegro.pl/wiezien-nieba-carlos-ruiz-zafon-i2717764461.html

    OdpowiedzUsuń