czwartek, 3 maja 2012

Cichy wielbiciel – Olga Rudnicka



Stalking jest pojęciem nowym, pachnie zagranicą i czymś wymyślnym. Nie brzmi groźnie i przywołuje na myśl coś związanego z zawodami sportowymi. Jednak pod tym niegroźnym słowem ukrywa się nieadekwatnie przerażające zjawisko, bo kiedy ktoś samą swoją obecnością nie pozwala nam spokojnie oddychać, nasze życie przestaje należeć tylko do nas samych.
Czy można kogoś oskarżyć o prześladowanie, gdy co chwila pisze sms’y miłosne, wysyła nam listy i zostawia kwiaty na wycieraczce? Przecież nie zagraża naszemu życiu, a to, co robi, jest nader romantyczne. Owszem, tylko co wtedy, gdy my nie chcemy nic od tej osoby, co wtedy, gdy kochamy kogoś innego? Wtedy nasze życie zmienia się w horror i nie ma na to rady. A raczej nie było, już jest – otrzymała nazwę stalking i pełne prawa zgłoszenie takiego zachowania na policję.

„Cichy wielbiciel” był moim pierwszym spotkaniem z panią Olgą Rudnicką. Zwykle ostrożnie podchodzą do polskich autorów, jednak problem opisany w tej książce mnie przyciągnął i zaciekawił, bo właściwie czym jest taki stalking i z czym się go je?

Julia jest zwykłą młodą dziewczyną, nie wyróżnia się z tłumu, ma chłopaka i zwyczajną pracę. Od życia nie pragnie milionów i ogromnej kariery, chce jedynie cichego spokoju. Wszystko zmienia się w jednej chwili, gdy otrzymuje ogromny bukiet kwiatów, a potem kolejny, a następnie setkę smsów, głuchych telefonów, prezentów… Otrzymuje cichego wielbiciela, na którego jej koleżanki reagują westchnieniem „jakie to romantyczne”, a chłopak atakiem zazdrości. Jednak Julia jest przerażona, bo adorowanie, które nie pozwala jej już oddychać staje się nękaniem i nie ma w sobie ani krzty romantyzmu.

Muszę przyznać, że z początku moje czytanie wyglądało jak cięcie nożyczkami żelaza, język zbyt prosty i banalny  boleśnie wrzynał się w mózg. Pani Olgo, literatura piękna powinna pięknie brzmieć. Jednak potem przyzwyczaiłam się, a życie Julii mnie pochłonęło. Przeżywałam razem z nią, martwiłam się i niemal czułam, że za mną również ktoś stoi.
Pani Rudnicka niesamowicie opisała problem, pokazała doskonale jak wygląda to z perspektywy Julii i jak zmienia się znaczenie problemu, gdy dziewczyna chce o tym komuś opowiedzieć. Bo czy „wciąż pisze, że mnie kocha, i przesyła mi kwiaty” brzmi groźnie? Dlatego cieszę się, że przeczytałam tę książkę, cieszę się, że taka pozycja pojawiła się na rynku wydawniczym. Ma w sobie wiele odpowiedzi i moc pokazania nowego problemu, wytłumaczenia ludziom, czym jest stalking i jak przerażający może być.


Wydawnictwu Prószyński i S-ka dziękuję za możliwość napisania recenzji :)

6 komentarzy:

  1. Od dawna mam w planach tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo intrygujący opis i ciekawy temat. Pozostaje tylko sięgnąć po tę książkę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książka. Tak różna od pozostałych jej książek, a nadal świetna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Także mam ją w planach, może nie najbliższych, ale jednak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się interesująca. Z chęcią ją przeczytam, a tymczasem zaczynam swoją przygodę z panią Rudnicką od "Natalii 5". :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo jestem ciekawa tej książki; może kiedyś będzie mi dane ją przeczytać :).

    OdpowiedzUsuń