niedziela, 8 kwietnia 2012

W pierścieniu ognia - Suzanne Collins


A zatem brniemy dalej w świat, który stworzyła Collins. Bo zachwycona “Igrzyskami śmierci” poleciałam na skrzydłach wielkich oczekiwań na film, walnęłam łbem o ścianę spapranej ekranizacji, wyszłam ciągnąć za sobą moje niezadowolenie i dla pocieszenia sięgnęłam po kolejną część trylogii - “W pierścieniu ognia”.


Powiem wam, że przez pierwszą część książki szczerze cierpiałam. Bo Katniss zmieniła się w galaretę o imieniu “łeee, nie wiem, co robić”, Peeta, był jak zwykle idealny (bo czy facet, który potrafi zrobić tort może być inny? xD “Tort! Wszyscy lubią tort!”), a Gale był jakiś taki... właśnie nie wiem jaki. Więc siedziałam, czytałam, a raczej podczytywałam i czułam, że degraduję. Ale! Nie należy tracić nadziei, Collinsowa wie, co robi, więc już po chwili siedziałam i wlepiałam w książkę oczy i czytałam, czytałam, czytałam.


Bardzo podoba mi się ta ukryta parodia na wszelkie media jakie znamy. Jest świetna i dobitna, i chyba ani trochę nie wyolbrzymiona. I nie tylko dotyczyła reality show, ale i całej reszty. To jest to, czego nam trzeba, by zastanowić się, w co tępo się wgapiamy  patrząc w ekran telewizora.

Ciut brakuje tej części do “Igrzysk śmierci”. Za dużo “kocha, nie kocha” i ciągnących się miłosnych dywagacji, całkowicie niepotrzebnych jak dla mnie. Bo właśnie to ceniłam w poprzedniej części - brak romansu, który był tam co prawda, ale i nie był, bo Katniss robiła wszystko pod publiczkę.
Akcja porywa i zaskakuje, bo najlepsze jest łamanie sobie głowy nad tym, o co im tam wszystko chodzi. A potem i tak się nie zgaduje, no chyba że ktoś jest arcy mądry. Ja nie zgadłam, tylko poleciałam po trzecią część.

9 komentarzy:

  1. A mi się druga część bardzo podobała, szczególnie, jeżeli chodzi o nagłe zwroty akcji, dynamikę, po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Ten cały miłosny trójkąt, to faktycznie najsłabsza część całej serii, Katniss mnie wkurza niesamowicie tym swoim niezdecydowaniem, ogólnie wydaje mi się strasznie emocjonalnie niedojrzała i niezdolna do damsko-męskiej miłości. Może i to ma jakiś dramatyzm, dopełniający całą książkę - to w sumie dziewczynka, mimo, że przedwcześnie dorosła, wciąż jednak dziewczynka, która nagle została wrzucona w obcy dla niej świat. Nie mogę się doczekać Twojej recenzji trzeciej części, wciąż mam po niej "kaca" i koniecznie muszę z kimś o niej pogadać!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie moje klimaty, więc mimo wszystko tym razem spasuję. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Alunia, bardzo mi się podobają Twoje wnioski o Katniss, tak to strasznie niedojrzała emocjonalnie dziewczynka i wnerwia mnie ten trójkąt miłosny!
    Ale pogadamy o tym! Podobnoż na kortowiadę przyjeżdżasz ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam IŚ, ale W pierścieniu Ognia jest dla mnie odrobine słabsza od Igrzysk i Kosogłosa, który mam nadzieję przypadnie Ci do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podzielam Twoje zdanie dotyczące wątku miłosnego - jest ciągnięty trochę na siłę, oparty na typowych dywagacjach. ogólnie cykl się broni, ponieważ nie brakuje zwrotów akcji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak rozbrajasz ludzi tymi porównaniami: "walnęłam łbem o ścianę spapranej ekranizacji". X,D Klękajcie narody, ale nigdy nie dorównam ci tym sardonicznym śmiechem. Jesteś kolorowy ptak.

    Pozdrawiam, choć Collins w ogóle nie znam. Nie moja tematyka książek, ale o filmie słyszałam i od razu odrzuciło mnie, że dzisiaj nic lżejszego młodzież już nie kręci. Ech. No cóż... Widać się starzeję. :** :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jeszcze tej części nie miałam ochoty przeczytać, nad czym bardzo boleję, tylko "Igrzyska śmierci" za mną... Ale wkrótce kolejne losy Katniss także poznam, mam nadzieję :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam za sobą tylko pierwszą część - czas się widocznie zabrać za drugą ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. To co napisałaś na samym końcu zniechęciło mnie okropnie do lektury. Końcówka trochę niespodziewana, ale dobra.
    Najbardziej jednak przeszkadzało mi to, że cała książka opierała się na tym, że Katniss chciała, żeby przeżył Peeta i odwrotnie. Koszmar...

    OdpowiedzUsuń