niedziela, 1 stycznia 2012

Zapachy miast – Dawid Rosenbaum


Czym pachnie śnieg? Ktoś stwierdzi, że nie ma zapachu, mi zawsze wydawało się, że pachnie arbuzem, natomiast Dawid Rosenbaum uważa jeszcze inaczej. Dla niego niemal wszystko jest zapachem, każdy skrawek ziemi wydziela swoją swoistą i niepowtarzalną woń. Książka „Zapachy miast” opowie nam niemal o całym świecie, tylko naszym przewodnikiem nie będzie wzrok. Podróżować będziemy za pomocą węchu.

Zapach jest fenomenem. Wystarczy poczuć woń spalonego mleka, a nasze myśli uciekną kilkadziesiąt lat wstecz, do małego przedszkola, gdzie kucharki rzadko prały swoje fartuchy. Cofa nas do przeszłości niczym maszyna czasu.
Zapachy miast” zabierają nas do przeróżnych zakamarków i pokazują, że świat jest wachlarzem zapachów. Czy wiecie jak pachnie sztuka? Jaki zapach ma paryskie metro? Czym pachnie Tajlandia? I dlaczego przed świętami Warszawa ma obrzydliwy zapach?

Maroko, Egipt, Nowy Jork, Norwegia, Paryż, Wyspy Kanaryjskie, Petersburg i wiele innych miejsc pokazuje nam ta książka. Pisarz kusi zapachami, zwodzi opisami, potrafi rozbawić, zmusić do zastanowienia, a niekiedy najpierw wzruszyć do łez, po czym wywołać na naszej twarzy delikatny uśmiech. Ta książka ujmuje serce. Napisana płynnie i ciepło, jakby to wcale nie było słowo pisane, a opowiadanie przyjaciela przy kawie. Słuchamy o jego podróżach i wdychamy zapach świeżo parzonej kawy. Czytając tę książkę, nie poczujemy tylko zapachu papieru, jakim lubią pachnieć nowe wydania. Poczujemy cały świat. Wystarczy zamknąć oczy, a można nawet usłyszeć szept deszczu.

Przy stoliku obok małżeństwo z dziećmi. Przed chwilą byli na zakupach w pobliskiej Galleries Lafayette, bo każde z nich ma przy swoim krześle po kilka paczek i toreb. Rozmawiają, żartują, śmieją się i wyglądają na szczęśliwą rodzinę. Dopiero, kiedy mężczyzna nalewa do szklanki colę, uprzednio włożywszy do niej cały palec, a kobieta błądzi dłonią po stoliku w poszukiwaniu cukiernicy, orientuję się, że oboje są niewidomi Nastoletnia córka podsuwa matce cukiernicę, chłopak na głos czyta komiks – oni widzą. Kelner przynosi zamówione dania i w tej samej chwili jak na komendę chłopiec i dziewczyna podnoszą się ze swoich miejsc. Bez słowa podają rodzicom serwetki i sztućce, szepcząc coś do uszu. Być może tłumaczą, gdzie na talerzu leży mięso, po której stronie położono frytki i ostrzegają przed ozdobną, francuską chorągiewką wetkniętą w środek steku. Nie robią nic więcej. Wracają na swoje miejsca i zaczynają jeść”*

Teraz, po przeczytaniu tej lektury, zawsze będę się zastanawiać, czym pachną turyści, ci śpieszący się na dworcu ludzie, ciągnące za sobą walizki na kółeczkach. Co w nich jest schowane? Domowe ciepło czy też zapach jakiegoś egzotycznego kraju. Z każdej podróży przywozimy ze sobą kawałek świata. Chowa się w zgięciach ubrania, na dnie walizki i w naszych wspomnieniach. Zapach jest bursztynem myśli.
  

*”Zapachy miast” D. Rosenbaum, Elipsa, 2011, str. 56-57

8 komentarzy:

  1. Teraz jeszcze lepiej rozumiem, dlaczego polecasz tą książkę. Z chęcią przeczytam - szczególnie ostatni rozdział : )

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie ostatni rozdział ciut rozczarował. Nie tego się spodziewałam. No ale ja miałam wygórowane oczekiwania :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypominam sobie, że wspominałaś o nim jeszcze przed jego lekturą zachwycając się samym faktem, że jest : )

    Twoje oczekiwania w tym przypadku nie dziwią xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy dobrze myślę, że to zbiór esejów?:) Wygląda ciekawie, ale może kiedyindziej.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. PS. A z tą Warszawą to nie chodzi czasem o karpia?;)

    OdpowiedzUsuń
  6. xD Moooreeeni xD Karpie lubię i niech pozostaną nietknięte :P
    Jak coś to wiesz, do kogo uderzać po pożyczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za polecenie :) Już zanotowałam tytulik, na pewno się obznajomię ;D Coś zdecydowanie dla mnie. Pozdrawiam serdecznie, noworocznie :)) :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się bardzo oryginalnie i ciepło.

    OdpowiedzUsuń