wtorek, 3 stycznia 2012

Trzynaście powodów – Jay Asher

To miał być tylko telefon. Zwykły, pojedynczy telefon do klientki księgarni z informacją o tym, że zamówiona przez nią książka już czeka. Minuta, może dwie – to wystarczyło, wystarczyło, by klientka odpowiedziała, że dostała identyczny tytuł pod choinkę i książki nie odbierze, wystarczyło, bym przeczytała opis z tyłu okładki, wystarczyło – ale nie to jest ważne. Ważne jest, iż te kilka minut wystarczyło, by ta książka na mnie spojrzała. Potem była tylko Hannah…

Po powrocie ze szkoły Clay znajduje w domu paczkę zaadresowaną na jego imię. W środku jest pudełko po butach wypełnione kasetami. Zwykłymi kasetami do magnetofonu, które powoli wyszły już z użytku. Chłopak odpala pierwszą kasetę i słyszy głos Hannah, koleżanki z klasy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Hannah dwa tygodnie temu popełniła samobójstwo.
Miałam trzynaście powodów, by się zabić, mówi nagrany głos dziewczyny, jeżeli słuchasz mnie teraz, oznacza to, że jesteś jednym z nich.

Podobno „Trzynaście powodów” to debiut Ashera. Mogę dodać tylko, że to bardzo dobry debiut. Książka jest napisana tak, że po pierwszym zdaniu ciężko się od niej oderwać – prosto, łatwo, a zarazem z głębią i przesłaniem. Przeraża bólem w niej zawartym i uczy ten ból dostrzegać, otwiera oczy.

„Trzynaście powodów” przeczytałam w ciągu jednej nocy. Po części dlatego, że nie mogłam oderwać się od tej książki, ale również z powodu tego, iż nie chciałam spędzić ani jednego dnia w środku historii Hannah. Chciałam ją mieć za sobą, chciałam skończyć tę książkę, zanim wrócę do swojego świata. Nie dlatego, że tej dziewczynie przytrafiły się okropne i nieludzkie rzeczy, a dlatego, że spotkała ją codzienność jaką zna każdy z nas i owa codzienność miała siłę zabijać.

Nie lubię tematyki samobójstwa, jest dla mnie często przekoloryzowana, przesadzona, pełna rozczulania się nad sobą. Ale w przypadku Hannah, poznałam zwykłą historię nastolatki, którą spotkało zwykłe życie. Co stało się, że postanowiła je zakończyć? Warto się dowiedzieć. Warto, by potem w swoim własnym życiu nigdy nie popełnić wobec kogoś podobnego błędu.

Ta książka uczy, otwiera oczy, pokazuje szczegóły. Zmienia świat i nakazuje pomyśleć. Bo takie jest nasze współczesne życie – często wiele rzeczy  robimy nie myśląc.

19 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś nadejdzie ten dzień, że wyjadę od Ciebie z wagonem książek. Zobaczysz!

    Szczerze mówiąc, sama bym na książkę nawet okiem nie rzuciła - okładka kojarzy mi się nieodmiennie z "Wojną polsko-ruską" Masłowskiej, której organicznie nie znoszę. A tu niespodzianka - zupełnie inna tematyka.

    PS.A o co chodzi z tym obrazkiem Bookmark, który tu u Ciebie ostatnio przy każdej recenzji występuje?

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka fatalna i również nie zwróciłbym na nią uwagi, ale starczyło trochę o książce posłuchać, by chcieć zapoznać się z nią bliżej.

    Mnie akurat bardzo ciekawiły powody, które mogą ludzi popychać do samobójstwa choć akurat literatury o tym czytałem bardzo mało (prawie wcale).

    Dlatego tym chętniej sięgnę po "Trzynaście powodów" : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo, ale to bardzo mnie zaciekawiłaś i odczuwam nieodpartą potrzebę, aby dowiedzieć się z jakiego powodu Clay dostał te kasety. Wydaje mi się, że pomysł na fabułę jest dość oryginalny i daje nadzieję, na wciągająca lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam tę książkę :)
    jej opis z tyłu zachęcił mnie jakieś dwa lata temu do kupienia, nie żałowałam tego ani przez chwilę. nie ma tam użalania się nad sobą, 'emo' rozpaczy - tylko życie. i trochę ironii. świetna książka, przeczytana jednym tchem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przeczytam tę książkę, chociaż raczej nie sięgam po taką tematykę. Właściwie nie wiem, co, ale coś mnie przyciąga do tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moreni, zapraszam razem z pociągiem ;P
    O co chodzi? Hyhyhy! Tajemnica! Zgaduj :D

    Wilczku, powody jak to powody, dla jednych są błahostką, dla innych końcem świata.

    Mayu, książka spojrzała również na Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy, dokładnie, jednym tchem. Nie ma żadnej hiperbolizacji, tylko nawet śmiech przez łzy.

    Dosiak, bo ta książka ma oczy i potrafi wybierać sobie czytelników ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. Trudny temat. Właśnie przeczytałam "Middlesex" Eugenidesa i okazało się, że inną, wydaną po polsku jego książką są "Samobójczynie". To mnie przystopowało.
    Pomiędzy chęcią poznania co ludzi popycha do tak drastycznych kroków, a świadomością emocji, które musi ze sobą nieść taka powieść, stoimy bezradni. Musi być na taką książkę odpowiedni czas.
    Trzynaście powodów, to dużo. Różnych, czy podobnych, a tylko autorzy krzywdy są różni? Ano trzeba się przymierzyć do tematu.

    A propos okładki, to bardzo mi się spodobała. Kaptur opuszczony tak, że częściowo zasłania twarz. Typowy widok u młodego chłopaka. Od razu nasuwa skojarzenia - nastolatek lub młody mężczyzna, współcześnie, raczej ma problemu niż realizuje ambitny program rodzicielski polegający na kilku językach obcych i grze na skrzypcach.
    Ta okładka, na przykład do mnie, bardzo przemawia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Z powodami zawsze tak już jest, ale i tak dobrze zobaczyć, by uzmysłowić sobie co może na kogoś wpłynąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka wbrew pozorom jest bardzo dobra. Po przeczytaniu książki patrzy się na nią zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przeczytam, bardzo ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja już Ci dawno pisałam, że powinnaś zając się reklamą. Koeljna książka, o którą molestuję od wczoraj moją biedną panią bibliotekarkę ;) Na szczęście wynalazła dla mnie bibliotekę (dziecięcą!), gdzie będę mogła ją wypożyczyć :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

    P.S. Pracujesz w jakieś prywatnej księgarni, czy sieciówce np. Matras? ;>

    OdpowiedzUsuń
  14. Absolutnie jestem przekonana do tej książki. Bardzo chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  15. O, czytałam ją i pisałam o niej już dawno temu. Aczkolwiek pamiętam, takich książek się nie zapomina, bo mimo że napisana była średnio to sam pomysł był wystarczająco mocny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię takiej tematyki. Przeraża mnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zakochałam się w tej książce... Niedawno również napisałam recenzję na jej temat :) Nie jeden raz do niej wracałam i nie jeden raz jeszcze do niej wrócę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. gdzie mozna kupic ta ksiazke?

    OdpowiedzUsuń
  19. Jedna z bardziej głębokich, przemyślanych i emocjonalnych książek tego roku. Jedna z tych, które są trudne, lecz zdecydowanie warto po nie sięgnąć. Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń