Czy kiedykolwiek kochaliście tak bardzo, że byliście w stanie wybaczyć każde szelmostwo? A jeżeli tak, czy była to prawdziwa miłość, czy może już choroba?
„Szelmostwa…” to książka o kobiecie, która pragnąc jednego, całe życie uganiała się za innym, i o mężczyźnie, który wiedział, że tę kobietę kocha.
A wszystko w tej historii jest bardzo łatwe. Ona – kobieta tysiąca kłamstw i imion, kobieta będąca z tysiącami i nie należąca do żadnego. Tańcząca na ostrzu życia i śmiejąca się mu w twarz. Chowająca prawdę o sobie tak głęboko, iż miejsce to mogło nigdy nie istnieć. Oszukująca siebie i świat , należąca do chwili, nigdy do stałości.
On – skromny tłumacz konferencyjny i literacki, mężczyzna kochający tylko jedną kobietę. Mężczyzna pragnący nienawidzić tylko jedną kobietę. Jeżeli los odwracał się i patrzył na niego, to było to Jej uśmiech. Gdy odchodziła, życie zmieniało się w trwanie. Gdy wracała, drżał ze szczęścia. Uciekał i wracał w myślach. Ona uciekała i wracała w życiu.
To historia miłości morza i przystani, powietrza i skały, uśmiechu i ust. Niestałości i stałości – przeciwieństw, które mogą być tylko ze sobą. Oddzielnie trwają, wspólnie istnieją.
To było moje pierwsze spotkanie z Llosą. Sięgnęłam po niego, bo byłam ciekawa noblisty, wybrałam „Szelmostwa…” bo tak poradzili mi przypadkowi miłośnicy jego twórczości. Przypadki. Dwieście stron przeczytałam z uśmiechem, potem czytałam już tylko ze łzami.
Piękny styl zauroczył, Paryż i miłość do Paryża podbiła moje serce, szelmostwa rozbawiły, okrucieństwo wzruszyło, końcówka przywołała smutny uśmiech i chęć sięgnięcia po kolejną książkę noblisty. Lloso, to prawdziwe szelmostwo z Twej strony, skazywać mnie na siebie!
Ta historia jest jak tango motyla z płomieniem. Opowiada o byciu sobą i wyrzekaniu się siebie, o ucieczce przed życiem, o szukaniu, o niepokoju i cierpieniu. Szukając za długo można umrzeć. Czekając za długo także można umrzeć. I lepiej umiera się razem.

4 komentarze:
Jeden z moich ulubionych Noblistów :)
Wspaniała recenzja, bardzo urozmaicona i ciekawa językowo :) "Szelmostwa.." mam za sobą, pikanteria tej książki mnie absolutnie urzekła :) Pozdrawiam
Ja się rozbiłam o "Ciotkę Julię i skrybę". Ale ciągle mam zamiar dać szansę autorowi, "Szelmostwami..." właśnie. Po inne książki jakoś boję się sięgnąć...
Dobre podsumowanie tej książki :) Też myślałem o wpisach nt. książek u siebie, ale jednak coraz bardziej się przekonuję, że to trzeba jednak umieć :) Dołączam do czytających, pozdrawiam :)
Prześlij komentarz