sobota, 21 stycznia 2012

Herbata. 100 przepisów – Mary Ward

"Herbatę się pija, by zapomnieć o hałasie świata.
T'ien Yiheng

Książki kucharskie niekiedy bywają prawdziwym arcydziełem, opisują bowiem sztukę ulotną, która gości przed nami równo tyle, ile jesteśmy w stanie wytrzymać i jej nie zjeść. Niewdzięczne zajęcie, zdawałoby się. Jednak jedzenie to sztuka – za jego pomocą potrafimy czuć szczęście, uwodzić, zarabiać, a nawet zabijać…

Herbata według mnie jest pokarmem dla duszy, nie dla ciała. Jej aromat wyłącza świat i koi zmysły. Można ją po prostu pić, a można się nią delektować. Można uważać ją za pięciominutową przerwę, a można za sztukę. Książka „Herbata. 100 przepisów” z pewnością opiewa ją jako rytuał, piękny rytuał, który gości na ziemi już od 3000 roku p. n. e.

Jest to książka o delektowaniu się… delektowaniu się życiem, ważnymi chwilami, a także o czerpaniu przyjemności z picia herbaty” – mówi autorka na początku książki. Książki? Ależ nie, dla mnie to wręcz arcydzieło. Pięknie wydana, zachęcająca nie tylko okładką, ale i każdą stronę, szatę graficzną której opracowała Donna Morris. Zielone piękne kartki, z małymi imbryczkami i liśćmi herbaty tylko dodają tej książce smaku. Poza tym to nie tylko arcydzieło kucharskie i graficzne. Panie i Panowie, brawa dla Barneya Taxela, mistrza fotografii, który przemycił w zdjęciach imbryczków, czareczek i filiżanek prawdziwy zapach herbaty.

By Miranda
W tej książce znajdziecie nie tylko przepisy na doskonałą herbatę. Przeczytacie także opowieść o tym, skąd herbata pochodzi, jak się ją uprawia i o wszystkich jej gatunkach. Nauczycie się sztuki zaparzania, jak herbaty w torebkach, tak i liściastej. Przeczytacie o tym, czemu imbryczków się nie myje i dlaczego należy kpić z niektórych restauracji. A poza przepisami na „Herbatę na dobry humor”, „Herbatę grzaniec” czy „Herbatę rosyjską” i wiele innych, dowiecie się jak wróżyć z fusów, zrobić przyjęcie japońskie lub popołudniową herbatkę angielską. I znajdziecie przepisy na przysmaki słodkie i słone, cynamonowe i japońskie.

Przekonałam się dzięki „Herbacie…”, że książka kucharska może być nie tylko arcydziełem, pięknie wyglądającym na półce w kuchni i będącym źródłem epickich powierzchni stołu w jadalni, ale może być także niesamowicie ciekawą lekturą na wieczór spędzony, rzecz jasna, przy filiżance doskonałej herbaty.

Wydawnictwu Bellona dziękuję za możliwość napisania recenzji :)

15 komentarzy:

  1. Kupię przyjaciółce na urodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wartościowa i choć nie wróżyłbym sobie, to przepisy chętnie bym wypraktykował :) Herbata to według mnie napój wyjątkowy i czasem w ciągu dnia wypijam (uwaga, to nie będzie żart) 16 kubków, nawet czasem już chłodnych. Pierwsze miejsce należy do zielonej, ale i innymi nie gardzę :)

    Ario, oby więcej takich inspirujących książek, a kubraczek na imbryku po prostu świetny :)

    pozdrawiam,

    dp

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszę sprawić sobie tą książkę, i porządnie ją wykorzystać : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham książki kucharskie i od dawna je gromadzę.
    Ostatnimi czasy ograniczyłam nieco ich kupowanie, a to dlatego, że jest ich jakby nieco za dużo...'-)
    Pamiętam czasy, kiedy książka była towarem niedostępnym i przez to absolutnie luksusowym;-)
    Buszowałam wtedy po antykwariatach i z pietyzmem niosłam do domu każdą kulinarną (i nie tylko) zdobycz;-)
    Dzisiaj książki są bardzo różne, czasem kuszą wyłącznie kolorową okładką, a treść pozostawia wiele do życzenia.
    Czytając to, co napisałaś, jestem przekonana, że z książką o herbacie tak nie jest.
    Zachęciłaś mnie nie tylko do zajrzenia do niej, ale także do posiadania jej na własność.
    Jako zagorzała wielbicielka herbaty nie mogę takiej książki ominąć.
    I zgadzam się z Tobą: herbata to w rzeczy samej pokarm dla duszy; i jeszcze styl życia;-)
    Dzięki za tę książkę.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. A czytałaś, Słońce ty moje, "Księgę Herbaty", Okakuro Kakuzo?? Jeśli nie, polecam. Prawda, herbata, ale ta parzona na wzór japoński, to czysta ambrozja.
    Bardzo aromatyczna notka, która od razu przykuła mą uwagę. Co porabiamy? Pozdrawiam ciepło i serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Basieńko, a czytałam, oczywiście! Obowiązkowo wręcz ;] Napracowałam się by ją zdobyć, teraz stoi dumnie na mojej półce. A co porabiam? Hmmm ^^ Uczę się żyć - to najdokładniejsze określenie :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Florentyno, ta książka to pierwsza kulinarna pozycja, którą przeczytałam od deski do deski, niesamowita sprawa. Nie wiedziała, że kucharska literatura może być tak bliska do beletrystyki.

    A herbata, owszem, styl życia i... hm... sposób myślenia? :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Uczysz się żyć", powiadasz? Aaaa... No ba! Coś mi się wydaje, że to będą baaaardzo długie studia :) Życie uczy nas każdego dnia, o jak wielu sprawach jeszcze nie wiemy. Życzę ci zatem, Szmimi, abyś na swej drodze zawsze znajdywała potrzebne ci pomoce naukowe i teksty źródłowe, a także, żebyś dopisała zgrabny epilog kiedy przyjdzie na to czas. Życie to najwspanialsza z podróży, wszystko jest podczas niej możliwe.

    Serdeczności posyłam, dużooo uśmiechu i wiary w siebie, to podstawa :)) :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie miałam przestać kupować książki i chyba właśnie znowu mi się nie uda:) Nieprzyzwoicie zachęcająca ta recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham herbatę, a recenzja smakowita ;)
    Obserwuję, byłabym niezmiernie wdzięczna za odwiedziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mniam- dla każdego fana herbaty, książka jak znalazł (w tym dla mnie) :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. No i już się zainteresowałem. Lubię testować różne herbaty, więc książeczka będzie przydatna. Jutro ruszam na poszukiwania w lokalnych księgarniach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, aż poczułam zapach gorącej, świeżo zaparzonej herbaty... Jako, że od nie dawna jestem smakoszem tego napoju, chętnie sięgnę po tą pozycję. Może okazać się bardzo przydatna.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem fanką klasyki: czarnej herbaty z cytryną. Poza tym lubię herbatę zieloną. Nie cierpię herbat owocowych i smakowych.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bardzo rozczarowałam sie czytajac te ksiazke, oczekując fachowej literatury. Gdyby zebrac konrektne informacje jakie autorka chce przekazac, ksiazka zawieralaby pewnie 50 stron a nie 200. I mimo tego, iż ksiazka zostala ladnie wydana, jest ciekawa ze wzgledu na przepisy herbaciane i ładne zdjecia, nie warta jest swojej ceny, niestety.

    OdpowiedzUsuń