czwartek, 8 grudnia 2011

Z pamiętnika małego księgarza #1


…czyli o trampkach słów kilka i o prezentach refleksji parę.


Dziś nieco biograficznie, recenzje odsuniemy na chwilkę na bok. Nie wiem, czy wiecie, a może wiecie, ale ja nie wiem, że wiecie, a wy wiecie, że ja nie wiem, że… Ekhem!
Otóż! Aria skończyła swoją karierę turystyczną i powróciła do dawnego fachu księgarskiego, czyli codziennie spędza 8 godzin latając między półkami, pakując kartony, doradzając ludziom, jakie książki wybrać, i mając przez cały czas na budzi tak szeroki uśmiech, że mózg się marszczy.

Dlatego też powstał w mojej główce malutki pomysł stworzenia dodatkowej zakładki na blogu, gdzie od czasu do czasu będę mogła wrzucić jakieś moje księgarniane refleksje. A takowych jest kilka. Nie, nie będę Wam dziś opowiadać o kartonach, mordercach Hanki, z którymi się kumpluję, dziś będzie o prezentach.

Jakie może mieć problemy ten, kto szuka prezentu? Główne problemy są dwa:
1.      - Co wybrać.
2.      - Brak pieniędzy.

Myślicie, że takie teraz mają problemy dorośli, którzy przychodzą do mojej księgarni po prezenty dla dzieciaków? Otóż niestety nie. Głównym problemem jest wybór czegoś, czego jeszcze to dziecko nie ma. Bo obecnie dzieci mają wszystko i ludzie, kupując dla nich prezent, łamią głowę nie nad tym, by prezent się podobał, czy był w przystępnej cenie, tylko czy dzieciątko nie ma już czegoś takiego w domu. A to daje do myślenia. Czy to, że mamy możliwość kupowania bez ograniczeń, oznacza, że powinniśmy kupować dla dziecka wszystko? XXI wiek – wiek konsumentów.

PS Kocham chodzić w trampkach w pracy!


20 komentarzy:

  1. Ario, a ja po szkole w trampkach lubię śmigać i w moim ulubionym kolorze nawet są: w oliwkowym xDD Ale takie bajeranty jak na zdjęciu to też mam, nawet kropla w kroplę podobne (kolorystycznie też) :)

    Pzdr,

    dp

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma nic lepszego, niż trampki :D A cieszę się z nich tak dlatego, że w poprzedniej pracy nie pozwalano mi ich nosić :( Teraz za to sobie używam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja pracowałem w markecie warszawskim, to czasem też w trampkach sobie na kasę siadałem, czasem wózki sprzed kas wywoziłem i tam dozwolone było każde obuwie oprócz noszenia klapków ze względów bezpieczeństwa.

    Trampki odłożyłem na czas jesieni, bo szatnię mam niezamykaną i strach, że buty ktoś zwinie był silniejszy, niż zmiana obuwia, ale od kilku dni zieloniaki powróciły do łask :)

    Fajny cykl Ario, fajnie poczytać anegdoty związane z pracą, szczególnie tak ciekawą. Ja jako kasjer byłem najczęściej zirytowany zachowaniem ludzi, ale księgarnia to inny świat, w końcu byle kto tam nie wchodzi, a za to pełno moli książkowych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co, zmieniłaś prace i nic mi nie powiedziałaś? *foch z przytupem i melodyjką*

    A tak na serio, to zazdroszczę, ja też chcę do księgarni (ale dopiero od lipca, bo dwóch kierunków studiów i pracy na raz nie uciągnę;)). Napisz, która to, to może kiedyś wpadnę Ci poprzeszkadzać, muahahahaha (<-mroczny śmiech zUego lorda).

    A od trampek wolę glany, o!;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ci, którzy chcą do księgarni dzielę na dwa typy - ci, co nigdy w księgarni nie pracowali i ci, którzy mają coś z głową. Niekoniecznie w złym tego słowa znaczeniu, ale nikt normalny nie będzie chciał przez 3/4 dnia odpowiadać na pytania "a ja mam taki temat do pracy magisterskiej i niech pani znajdzie" oraz "bo ja tam nie czytam, ale mama czyta i ja mam 15 złotych, pani znajdzie". Przekonanie, zę do księgarni chodzą ludzie o wyższej kulturze osobistej jest prawie tak błędne, jak wiara, że do cukierni chodzą grubasy. Księgarnia tylko zwiększa nieco procentową szansę trafienia na miłego, oczytanego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Spotkanie z drugą stroną księgarni już kiedyś miałaś, więc jeżeli wracasz do tego z uśmiechem to musi być to i nie może być źle: )

    Prezenty to ciągle wielka tajemnica dla mnie: ) Ważne, że ci ludzie, co wszystko mają, szukając brakujących rzeczy przychodzą do księgarni, a nie do sklepu z elektroniką.

    A trampki są fajne, byleby nie na wilczych nogach xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Darek, kwestia nastawienia. I w księgarni ludzie mogą denerwować. Ale sam fakt, że chcą kupić książkę, sprawia, że chcę ich wyprzytulać, a więc wybaczam im wszelkie inne mankamenty :P


    Moreeeniii, bez fochów! Dostaniesz kawę w Poliszynelu :D Pracuję w tej największej w Olsztynie, zgadnij, która to :P I możesz się podlizywać, bo mam zniżki na książki ^^
    Właaaśnie! Przyszły tydzień, po 19 albo po 17 (nie ma to jak praca na zmiany) - kiedy możesz wyleźć z norki i przyleźć na kawę/herbatę/czekoladę? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Szysz, zacznijmy od tego, że o co jak o co, ale o normalność proszę mnie nie posądzać :P A z brakiem tego czegoś na "N" jak najbardziej można lubić pracę w księgarni.
    A za pytanie tygodnia ogłaszam: "Ona lubi hello kitty, czy może jakaś książka o hello dziewczynce by była?" xD


    Wilczku, przez pięć minut usilnie próbowałam wyobrazić Cię w trampkach, po szóstej minucie podziękowałam. Ustalmy, że ja noszę trampki, a Ty je na mnie podziwiasz :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Trampki fajna rzecz ;] ja zawsze pomykam wszędzie w adidaskach, ale na przykład w mojej starej pracy (pracowałam jako sekretarka) był wymóg na pantofle i miałam wiecznie pięty w bąblach, bo biegania i chodzenia było dużo. Adidaski, trampeczki i najwazniejsza jest wygoda :)

    Ja też planuję za jakiś czas się zatrudnić w jakiejś księgarni, bo na razie jestem bez pracy (studia ;/), ale muszę koniecznie zacząc pracować, bo zwariuję. Nie mam żadnego doświadczenia, ale myślę, że szybko się nauczę jak coś ;)

    Pisz częściej takie wspisy, baaaaardzo fajnie Ci to wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam zatem w gronie ludzi, którym się zadaje pytanie " co poleciłaby pani komuś, no powiedzmy, że kobiecie?":)a co do obuwia, to zawsze twierdzę, że jednym z licznych plusów tej pracy jest brak dress codu, dopóki moge bede biegac do pracy w koszulce z Batmanem:)powodzenia, zwłaszcza przez najblizsze kilkanaście dni będzie potrzebne

    OdpowiedzUsuń
  11. Po pierwsze, super, że pracujesz w księgarni, bo znasz się na książkach.Niekompetentni księgarze jest jak plaga egipska, spotykam się z tym bardzo często. Sama nie wiem co mam o tym myśleć, z jednej strony, dzieci mają wszystko, a z drugiej strony jutro zawożę Szlachetną Paczkę dla siedmioosobowej rodziny z samotną matką, gdzie po zapłaceniu rachunków zostaje 60 złotych na głowę i dzieci nie mają prawie nic. Te kontrasty mnie przerażają, ale uczą też doceniać to, co się ma.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właściwie to w przyszłym tygodniu weekend też mam wolny. Łącznie z czwartkiem i piątkiem.;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyjemnostki, o to to właśnie. Ja też w mojej poprzedniej pracy miałam jako wymóg obcasy i dziko przez to cierpiałam. Teraz sobie odbijam :D
    I życzę Ci znalezienia cudownej pracy :* A takie wpisy będę tworzyć specjalnie dla Ciebie :* Dziękuję za ciepłe słówka :)

    Gosiu, o tak, przez najbliższe kilkanaście dni czuję, że będę chodzić jak zombie po pracy i biegać jak helikopter w pracy. Święta, yeah!

    Domi, niestety kontrasty są bardzo widoczne. Ale nic na to nie poradzimy. One były zawsze, my możemy jedynie próbować pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moreni, ale ja nie mam wolnego weekendu :P Ale! Możemy się umówić w weekend po południu :) Poliszynel, nadchodzimy!

    OdpowiedzUsuń
  15. ale czy ta największa jest też przyjacielska dla moli, czy tylko kupuj i wypieprzaj, a najlepiej o nic nie pytaj, bo i tak nic nie wiemy (oprócz Arii, ale ona ma dzisiaj wolne, hahha)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aria dziś pracowała :P I jutro też będzie -.-
    I właśnie mimo, że wielka, jest bardzo przyjazna. Tu wszyscy czytają, kochają książki i z chęcią doradzają :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To skrobnij mi maila moja droga, kiedy masz czas, to coś wybierzemy.:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, ale Ty masz małe szłapki!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozmiar 37! :D Kiedy wszyscy stali w kolejce po rozmiar buta, ja szukałam przecen książkowych :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Praca księgarza albo bibliotekarki musi być fajna...

    OdpowiedzUsuń