poniedziałek, 5 grudnia 2011

Saga o Ludziach Lodu – Polowanie na czarownice (tom 2) – Margit Sandemo

Dzień dobry! Nazywam się Aria i jestem ofiarą Sagi Ludzi Lodu. Taaaak, dobrze się czyta te książeczki, dobrze, szybko i łatwo.
Gdy czytelnik już zna bohaterów z pierwszego tomu, książka porywa od razu. I nie pozostaje nam nic innego jak tylko obserwować, jak dorastają cudze dzieci.
I cóż tam u nich się dzieje? A dzieje się, moi Drodzy, dużo, bo inaczej nikt by nie czytał tych książek z zapartym tchem. Raz na wozie, raz pod wozem Silje i Tengel wciąż są w sobie zakochani (doprawdy, aż czasami za słodko), ich dzieci rosną i zadają coraz więcej pytań. A Hanna ma coraz więcej odpowiedzi, tylko czy ktoś chce ją wysłuchać? A chce. Kto? Nie powiem!

Najbardziej oczywiście intryguje Sol – niezłe z niej ziółko. Ciekawie mi się czytało o moim całkowitym przeciwieństwie. Tak, dokładnie tak. Zwykle czytając książki, szukałam podobieństw między mną a literackimi bohaterami. A przy „Polowaniu na czarownice” po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że czytam o swoim skrajnym przeciwieństwie. Każda decyzja podejmowana przez Sol, u mnie wyglądała by zupełnie na opak. Ot takie ciekawe spostrzeżenie psychologiczne.

Jest to kolejna książka, która cichutko pokazuje, że kościół jest zacofany, zakłamany i zapatrzony w przedawnione kanony. Ciekawe, że film o identycznym tytule – „Polowanie na czarownice” [2011], pokazuje zupełnie odmienną prawdę. Luźnie skojarzenie, ciekawe, czy w tym przypadku znaczące.

Czy polecam? A polecam, jak zaczęliście czytać sagę, to na drugi tom na pewno wpadniecie. Więc jak macie ochotę wrzucić mózg na leżaczek, ubrać mu przeciwsłoneczne okularki i dać drineczek z parasolką, to śmiało – „Polowanie na czarownice” czeka.

 

14 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak mnie raduje twoje zafascynowanie Sagą. Sama myślę, czy nie zacząć jej czytać od nowa po raz setny, tak rozkosznie spoczywa na półce, tylko czytać... i chyba tak zrobię. O każdej porze dnia, do kubka gorącej czekolady i pod kocykiem. Idealna na zimowe wieczory. A Sol? Kochana, poza nią jeszcze Villemo zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Ale los tych dwóch pań bardzo się różni, na pewno Cię zaskoczy.

    Pozdrawiam serdecznie, gołąbeczko, miłej Odysei pt: "Saga o Ludziach Lodu". :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak naście lat temu czekałam na 15ty dzień kolejnego miesiąca by z samego rana przed lekcjami zakupić kolejny tom Sagi.......dziś czytam ponownie........skończyłam " Ostatniego Rycerza".......czyli Silje,Sol,Villemo są za mną....prze demną VINGA TARK I SAGA z Ludzi Lodu. Pozdrawiam Ciepło i życzę udanej , mądrej i na szczęście antyklerykańskiej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na razie pięć pierwszych części, ale żadna jeszcze nieprzeczytana. Skoro mówisz, że to wciąga, to może nie będę ryzykować i zacznę dopiero, kiedy będę mieć dużo, dużo wolnego czasu? ;)) Hmm..

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ty jedna jesteś ofiarą. Niezależnie od pochodzenia, wieku i poziomu wykształcenia, wszyscy czytają sagę. Widziałam kucharkę, lekarkę i policjantkę z tym książkami na stoliku czy pod pachą.
    Ja mam za sobą 20 tomów, czytałam kiedy urodziłam syna, a potem nie miałam kolejnych, wyjechałam, teraz chyba wrócę do tych nierpzeczytanych

    OdpowiedzUsuń
  5. Sol to moja ulubiona bohaterka z całej sagi ;)
    Fajnie, że się wkręciłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz na Twoim blogu i jak najbardziej udany :). Ta saga to moje takie małe wyzwanie, koleżanka dotarła prawie do końca cyklu, ja ciągle o rozpoczęciu.
    Gorąco pozdrawiam i życzę dalszych czytelniczych fascynacji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po "Sadze o Ludziach Lodu" polecam czytanie "Sagi o Czarnoksiężniku" (15 tomów) Margit Sandemo, a później "Sagi o Królestwie Światła" 20 tomów), która łączy perypetie bohaterów dwóch wspomnianych wcześniej sag, jest ich bezpośrednią kontynuacją.

    OdpowiedzUsuń
  8. Basiu, dokładnie tak, gorąca czekolada, kocyk, śnieg za oknem i Saga ^^ Idealna zima. I nawet nie aż taka straszna. Sypneła dziś troszkę śniegiem na Warmii, ale aż tak bardzo się nie przejęłam.
    Dziękuję, że mnie czytasz, Kochana :*

    Didi, dziękuję :) Ciekawe, jakby to było, gdybym ja musiała czekać co miesiąc na kolejny tom. Niby nie połykam tomu za tomem, ale mam ten komfort patrzeć na nie na półeczce.
    Pozdrawiam :)

    Hiliko, to wciąga, ale i czyta się szybciutko. A biorąc pod uwagę Twoje tempo czytania, to połkniesz pięć tomów w dwa dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasiu, właśnie zauważyłam, że prawie wszyscy sięgali po tę sagę. Byłam bardzo zdziwiona, kiedy po recenzji pierwszego tomu na moim blogu posypały się komentarze. Nie spodziewałam się, że tyle osób to zna :)

    Przyjemnostki, taaak? Nie dziwię się w sumie, Sol nie da się nie lubić. Nic tylko unosiłam brwi, czytając o jej wybrykach :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Piegusko, witam! Mam nadzieje, że zagościsz na dłużej :) A Sagi się nie bój, wystarczy zacząć, a potem... potem brakuje wolnego czasu ;)

    Jabłuszko, bardzo dziękuję. Jeżeli będę miała odwagę, tak właśnie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy mężczyźni są na "Sagę" uodpornieni?

    Pamiętam z młodości, jak sąsiad chował się z pierwszymi tomami tłumacząc, że to siostry: )

    OdpowiedzUsuń
  12. Wilczku, znam takich, co stracili dla tej sagi głowę, więc... Nie, nie pożyczę Ci :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez jestem ofiara sagi :) wpadłam w jej sidła jakieś 12 lat temu i od tej pory czytałam całość chyba z 5 razy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sagę o LL czytałam kilkanaście razy i nadal często do niej powracam:)Innych książek Margit Sandemo nie czytałam,ale moze spróbuję.
    Życzę miłej lektury:)
    Pozdrawiam
    Kiki

    OdpowiedzUsuń