sobota, 17 grudnia 2011

Lodowy smok – George R. R. Martin


Kiedy byłam mała, często czytano mi „Królową Śniegu”. Mimo zimy tam opisywanej, ta bajka niosła ze sobą niezwykłe ciepło, śnieg i mróz były tylko pretekstem, by podkreślić domowe ciepło i ciepło ludzkich serc.
Dorosłam. I mimo iż nie znoszę zimy, ciągnie mnie do takich lodowych opowieści. Paradoksalnie szukam w nich ciepła. W „Lodowym smoku” go nie znalazłam.

„Lodowy smok” to opowiadanie G. G. Martina, które doczekało się oddzielnego wydania, wzbogaconego przepięknymi ilustracjami. Strzał w dziesiątkę na półce dla dzieci i młodzieży.

Cieniutka książka, opowiadająca o dziewczynce, która urodziła się w ogromne mrozy, tak ogromne, iż powiadano, że Adara jest dzieckiem zimy. I naprawdę ona nim jest. Jej skóra jest niezwykle chłodna, a sama dziewczynka przez cały rok z wytęsknieniem czeka na zimę i nie boi się mrozu oraz… lodowego smoka, który w pozostałych mieszkańcach wioski wzbudza przeraźliwy lęk.

Książka napisana tak kunsztownie (a czegóż innego można spodziewać się po Martinie?), że nie ma tu ani krzty ciepła. Zalecam czytanie jej pod ciepłym kocem z gorącą czekoladą. Ja zmarzłam. Naprawdę! Ale warto było. Piękny lodowy smok, niesamowita dziewczynka. Tak niewiele słów, a tak wiele treści, tak wiele do myślenia.
Świat opisany pokrótce, bowiem książeczka ma zaledwie 100 stron, jednak świat, który intryguje. Marzy mi się napisanie do Martina, by rozwinął swój pomysł (zapewne mnie nie posłucha, bo napisałabym jeszcze kilka podszytych emocjami słów o pewnej postaci z okładki i o tym, że tak się nie robi.)

Polecam wielbicielom bajek, smoków i Martina. Fanom zimy również. Piękna książka, którą kładę na półkę z myślą o moich przyszłych dzieciach. A Martina prosimy o więcej bajek!

12 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie! Z panem Martinem nie miałam jeszcze styczności, a bajki czasem miło jest przeczytac :)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jej skóra jest niezwykle chłodna" *zboczenie zawodowe on* Trzeba dziecku zrobić badania na hormony tarczycy *zboczenie zawodowe off*

    Ty wiesz, że ja to chcę i jak ładnie się uśmiechnę, to mi porzyczysz, prawda?:)

    P.S. Wrzucam obiecane linki (tutaj, bo dobrem się trzeba dzielić, a może ktoś niewinnie zajrzy i wsiąknie;)

    http://www.biblionetka.pl/default.aspx - po prawej stronie masz odnosnik do najnowszego numeru "Literadaru" z wywiadem z Martinem.:)

    I dwie analizatornie: http://niezatapialna-armada.blogspot.com/ i http://przyczajona-logika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka mała dygresja dotycząca "Królowej Śniegu".. mówisz o cieple? Dla mnie to jest najbardziej przerażająca bajka mojego dzieciństwa, myśląc o niej, przechodzą mnie ciarki po plecach. Wiem, że się dobrze kończy, ale chyba ta perspektywa, że ktoś bliski może się stać Twoim wrogiem, do tego w otoczce srogiej zimy, zawsze mnie przerażała. Wszystko, oczywiście w moim odczuciu, w "Królowej Śniegu" jest zimne i straszne, poczynając od ostrego kawałka szkła... Przerażało mnie to, jaki Kaj stał się dla ukochanej siostry, jak ktoś bliski może się stać zły, okrutny... Może to trochę dziwne spojrzenie, ale ja tak do odczułam i postanowiłam, że się z Tobą podzielę :) Do recenzowanej książki chętnie zajrzę, kolejne tomy "Pieśni Lodu i Ognia" rzuciłam w kąt, bo stały się nudne i przegadane, z kolei "Lodowy smok" powinien mi się spodobać. Pozdrawiam, Alicja

    OdpowiedzUsuń
  4. Silaqui, też kochasz baje? Swój człowiek :D Bajki rządzą!

    Moreni, dziękować za linki, obejrzę sobie wszystko dokładnie ^^ A książkę pożyczę, to jasne jak słoneczko :) Czyta się ją piorunem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Alicjo, to niesamowicie ciekawe, jak odbieramy te same rzeczy. Dla mnie "Królowa Śniegu" była ciepłą bajką, a Gerda mnie wkurzała. Wolałam zawsze by Kaj został u Królowej. Tak, wiem, dziwne. Nie, nie pójdę do psychiatry :P

    A że Martina rzuciłaś w kąt? Ooooj, ja tu ostrzę ząbki na "Starcie królów" ^^ I nie chcę w kąt rzucać ^^

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie "Królowa śniegu" też nie ma w sobie ciepła - kończy się dobrze, ale do tej baśni żywię ogromną niechęć od dzieciństwa. Zawsze było mi zimno, gdy mama mi ją czytała... nawet oglądając różne jej filmowe adaptacje nie wytrzymywałam i przełączałam kanał. Nie wiem, ta baśń to jakaś zmora dla mnie ;) Mnie za to wkurzał Kaj - jak można było dać się omamić Królowej ;)

    Co do książki - kupię ją mojej siostrze. Uwielbia smoki i dinozaury, na pewno jej się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nyx, czuję, że warto napisać całą pracę doktorską o tym, jak różnie ludzie odbierają bajki ^^ A siostrę pozdrów, mam nadzieję, że "Lodowy smok" ją zachwyci :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałem kilka dzieł Martina i niezmiennie zachwycał swoją twórczością.

    Bajek i baśni zazwyczaj nie czytałem. Niech więc "Lodowy smok" przetrze te nowe niezbadane szlaki : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe, od kogo pożyczysz :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Lodowy Smok jest świetny! Pisałem już o nim kiedyś:) Przede wszystkim wydanie daje czadu, iluistracje są piękne, a historyjka jest brrrrrrr:) Mimo to czułem pod skórą, że Martin się nie przyłożył na 100% do tej bajeczki. Mam wrażenie, że chłopa stac na więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A wiem, wiem, Pablo, czytałam Twe wywody i wielce mi się podobały ^^
    A Martin... Martin jest z tych, co nie szanują postacie z okładki, więc ja nie wymagam :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczna, magiczna okładka IMO. ubóstwiam Martina, wiec kiedyś siegnę. Jka skończę "Pieśni Lodu i Ognia".

    OdpowiedzUsuń