wtorek, 13 grudnia 2011

Lektor [2008]


Są filmy, których koniec potrafimy przewidzieć na samym początku. Są też filmy, które od pierwszych sekund zaskakują. A są i takie filmy, które na pierwszy rzut oka są banalne i przewidywalne, a po kilkunastu minutach potrafią wywrzeć na nas ogromne wrażenie, „Lektor” jest właśnie takim filmem.

Amerykańsko-niemiecki melodramat, oparty na książce o jednobrzmiącym tytule, pokazuje widzom, czym są uczucia, różne uczucia, od namiętności, po śmierć. Czy śmierć także jest uczuciem?

Młody chłopak spotyka przez przypadek starszą od siebie, lecz piękną kobietę. Spotkanie to nie jest pierwsze i ostatnie. Hanna i Michael spotykają się niemal codziennie. Co robią? Chyba nie muszę wam odpowiadać.
Brzmi banalnie, prawda? Miłość młodzieńca do starszej od niego kobiety, namiętność… Nie dajcie się zwieść. Ten film jest o czymś więcej, niż o miłości i pasji. Opowiada nam o mroku obozów koncentracyjnych, o świecie po wojnie, o analfabetyźmie, o więzieniu i o tym, że są uczucia, które mogą być więzieniem.

Sięgnęłam po ten film, nie licząc na wiele. Ot, obraz, który należy znać. Jak bardzo się myliłam, nie oczekując niczego po „Lektorze”. Dał mi wiele, szczególnie do myślenia. Pozostawił masę pytań i nie na wszystkie udzielił odpowiedzi. Sprowokował myśli i emocje i bezczelnie się skończył.

Możliwe, że Michael przychodził do Hanny po to, by poznać tajniki kobiety i wszystkiego, co z nią związane, a może i nie. Możliwe, że Hanna czuła się samotna i dlatego przygarnęła tego chłopca, a może i nie. Kochała słuchać jak jej czytał. Ich każde spotkanie dzieliło się na książki i łóżko. Książki były najpierw. A potem spotkania się skończyły, skończyły się po to, by zderzyć te dwa życia ze sobą po raz wtóry osiem lat później, tylko wtedy Michael i Hanna nie spotkają się w biednym acz przytulnym mieszkaniu, spotkają się na sali sądowej, gdzie tematem rozprawy będą zbrodnie hitlerowskie. Michael będzie siedział tam jako student, w ramach lekcji. Hanna natomiast zasiądzie na ławie oskarżonych…

19 komentarzy:

  1. Zdążyłem już wysłuchać kilku słów o tym filmie i już wtedy zastanawiałem się, czy po niego nie sięgnąć. Teraz zastanawiam się jeszcze bardziej.
    Tego typu historie w filmie są mi całkowicie obce i nie wiem, czy od tej powinienem zaczynać.

    Może warto najpierw sięgnąć po książkę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam film kiedy był w kinie i zrobił na mnie duże wrażenie. Żałuję jednak, że nie było mi dane przeczytać książki, podobno jest na równie wysokim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ot i mnie zachęciłaś. W ogóle muszę sobie zrobić listę ekranizacji do obejrzenia.^^

    P.S. Sprawdź skrzynkę.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Film znakomity, a całkiem niedawno pokusiłam się, by przeczytać książkę. Niestety, jak się zna fabułę, to już nie ma tego wrażenia, ech.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wilczku, od wczoraj też zaczęłam rozważać sięgnięcie po książkę. Bo fakt - warto. Ale jest też drugi fakt - jak książka mnie dobije jeszcze bardziej niż film... Podziękuję. Mogę po nią sięgnąć, ale zdecydowanie nie zimą, o! Jak po nią sięgniesz i to tak, że ją będziesz miał, to chętnie pożyczę ;]

    Domi, i film, i książka, były baaardzo głośno reklamowane, przez co nie sięgnęłam ani po jedno, ani po drugie. Tylko w główce mi utkwiło, że warto. A teraz, po filmie, sama sie przekonałam, że owszem, warto. Może i książkę warto capnąć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moreni, bo ja jestem Twoje osobiste zachęcające zło - rozmiar kieszonkowy, możesz mnie zabrać w każdą podróż :P
    Skrzynkę lecę sprawdzić ;]
    Doszły mnie słuchy z pewnego wilczego bloga, że przekonałaś się do Murakamiego ;) Chcesz "Koniec świata..." pożyczyć? :P O dziwo, mam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnes, to mi teraz poradź, warto czytać, czy nie warto? A jak język książki, styl itp? ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę poznać tę historię, ale najpierw sięgnę po książkę, a później obejrzę film :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja czekam na recenzję książki, Dosiaczku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Film bardzo dobry, a z książką na razie czekam - za dobrze pamiętam fabułę i wiem, że lektura nie sprawi mi przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja najpierw przeczytałam książkę.....i jestem z tego powodu szczęściarą...piękna, głęboka lektura. Film? Świetny, ale daleko mu do książki. Czyta się ja szybko i z przyjemnością. Dla mnie to była lektura jednego wieczoru. Polecam , szczególnie na zimowe długie wieczory.

    OdpowiedzUsuń
  12. No to jestem kupiony - lecimy szukać książki : )

    OdpowiedzUsuń
  13. Film oglądałam w kinie. Bardzo mnie poruszył. Świetna rola Kate Winslet i mojego ulubionego Ralph'a Fiennes'a. Tym co nie widzieli bardzo polecam. Od tego czasu to jeden z moich ulubionych filmów. A że lubię oglądać ekranizacje na podstawie powieści i później porównywać z książką bądź na odwrót to chyba już najwyższy czas sięgnąć po lekturę.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie muszę koniecznie ten film obejrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ario, może poczytaj to
    http://mcagnes.blogspot.com/2011/11/lektor-bernhard-schlink.html
    i sama oceń, czy warto.
    Ja uważam, że nie bardzo, a odczekiwać dostatecznie długo, by film zapomnieć (co jest trudne, bo film bardzo charakterystyczny)... to chyba nie o to chodzi...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zło, a nawet zUo.;) A jako, że mój sprzęt odzyskał głos, mogę sobie już teraz zakładać plan produkcyjny - przynajmniej jeden film w tygodniu.:D

    Ja Chcę Murakamiego, ja Chcę.^^ Mało tego, teraz Cię będę z niego regularnie wysysać - cierp.;P

    PS. Poczta.^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądałam "Lektora" ze trzy lata temu, ale do dziś pamiętam wielkie wrażenie, jakie na mnie wywarł. Bardzo dobry film, wspaniała rola Kate Winslet (i nie tylko, ale ona tam błyszczała najbardziej) i niebanalna historia, która na początku banalną mogłaby się wydawać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czy to że Michael przychodził do Hanny po to, by poznać tajniki kobiety jest złe? Małostkowe? Niepoważne?
    Czy to, że Hanna mogła czuć się samotna jest również...złe? Niewłaściwe?
    ...czy trzeba wielkiej miłości by to co się między nimi działo miało znaczenie?
    Uwielbiam w filmie to napięcie, zapach zakazanego owocu w powietrzu...
    Z wielką chęcią sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Przyznam, że nie obejrzałam filmu po obejrzeniu zwiastuna i wielkoformatowych plakatów w mieście: Kate Winslet to nie dla mnie. Taka mdła uroda (jeśli w ogóle uroda).
    I teraz już za późno na książkę, bo obraz się zakodował :-(

    OdpowiedzUsuń