środa, 21 grudnia 2011

Juniper Berry i tajemnicze drzewo – M. P. Kozlowsky


Kocham drzewa. Stawiam je na równym poziomie wraz ze zwierzętami, a może i ciut wyżej. Tuż za ludźmi. Bo w drzewach jest więcej ludzkich cech niż w psie merdającym ogonem. Dla ludzi są przykładem. Można by od ich uczyć się stałości. Są żywe. Nie wierzycie? Idźcie do lasu i przytulcie drzewo. Poczujecie jak bije jego serce.

Juniper Berry nie wyczuła w tajemniczym drzewie żadnego bicia serca. Było ono najbrzydszym drzewem z całego lasu i tylko prosiło się o ścięcie. Dimitri, pracujący u rodziców dziewczynki, pewnego razu chciał je ściąć, ale niestety ojciec Juniper surowo mu tego zabronił. Czemu? Co jest takiego niezwykłego w starym, brzydkim drzewie? Zapytajcie kruka, który przesiaduje na jego gałęziach…

I znów mam zamiar śpiewać hymny pochwalne na cześć Espritu. Kochane wydawnictwo! Cenię je za to, co wydają. A wydają prawdziwe wartości. Ich książki można brać w ciemno, nieważne, o czym są, wystarczy, że jest na nich znaczek wydawnictwa Esprit – to stuprocentowa gwarancja tego, iż jest to dobra literatura. Przekonałam się o tym nie raz i jeszcze nigdy się nie zawiodłam.

„Dom był pałacem, jezioro było basenem, Kicia był psem, a Juniper Berry – jedenastoletnią dziewczynką.”
(„Juniper Berry i tajemnicze drzewo”)

Kiedyś życie Juniper było inne, kiedyś wszystko było inaczej. Kiedyś bawiła się wraz z rodzicami każdego wieczoru, kiedyś robili razem pizzę, kiedyś tata udawał zombie, kiedyś Juniper pisała scenariusze, a rodzice grali je na role. Kiedyś. Teraz jest inaczej. Na półce ojca stoją Oscary, o mamę biją się reżyserzy, rodzinna Berry mieszka w wielkim domu, Juniper  ma wszystko czego chce, ale wolałaby mieć rodziców. A rodzice są zajęci, zapracowani, zapatrzeni w siebie. Nie mają czasu dla córki. Lecz czy to przez pracę? Tylko i wyłącznie przez sukces? Skoro są tak bardzo zajęci, czemu ojciec Juniper nie pozwolił ściąć drzewa?

Niesamowita książka, czyta się piorunem. Nieco przypomina mi „Koralinę” Gaimana, co mnie osobiście bardzo cieszy. Nie ma kota, za to jest pies, który wygląda jak kot, są marzenia do spełnienia, są rodzice nie mające czasu dla córki i jest tajemnicze drzewo oraz kruk. Świetna pozycja dla młodzieży, tej starszej i młodszej. Delikatnie pokazuje czym jest kuszenie, co daje, a co zabiera. Pokazuje, czym są marzenia, marzenia nieprzemyślane, pełne dumy lub strachu. Niekiedy warto zastanowić się nad tym, o czym marzymy.
Książka opowiada także o życiu tuż po spełnionym marzeniu, takim, które potrafi wyniszczyć i zamknąć oczy na to, co najważniejsze. Wspomina o życiu gwiazd i dziwnym zachowaniu fanów. A przede wszystkim opowiada nam o tym, że nie ma nic ważniejszego poza kochającą rodziną.

Polecam. Na zimne, świąteczne wieczory i na letnie, pachnące poranki, na wiosenne herbatki i jesienne ciasteczka. Każda pora jest dobra, by sięgnąć po „Juniper Berry i tajemnicze drzewo”.


Wydawnictwu Esprit bardzo dziękuję za możliwość napisania recenzji :) 

15 komentarzy:

  1. Popatrzyłam na okładkę, przeczytałam opis i czym prędzej wzięłam do recenzji ;) Już samo opis gwarantuje świetną zabawę i chyba będzie to książka odpowiednia także i dla mojej siostry. Pani Anna z wydawnictwa powiedziała mi osobiście, że w tej książce się zakochała, także to był kolejny powód, żeby ją wziąć. Teraz przez Ciebie już się doczekać nie mogę, aż paczkę dostanę, niedobra Ty :)

    Ja tam wolę psy od drzew, choć do tych drugich uwielbiam się przytulać. Szczególnie do Buków i Brzóz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz zastanawiam się jak tu rozłożyć czas przed sylwestrem i czy dam radę Juniper przeczytać bez zabierania jej do domku : )

    Świetna recenzja - nie da się po jej lekturze przejść obok Juniper obojętnie : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak ładnie piszesz o tej książce, że grzech nie przeczytać. Wpisuję na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nyx, pani Anna jest przekochana. Całe wydawnictwo esprit jest przekochane. Chciałabym, by wydawali więcej takich młodzieżowych książek. Czytałaś ich Hyperversum? Cudo! A Tajemnicze drzewo jeszcze cudowniejsze. Mądre, dobrze napisane, magiczne!

    A ja od psów wolę koty! :D Koty górą! ^^
    A z drzew też kocham brzozy i dodatkowo dęby. Mam nawet jeden swój własny ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Wilczku, Juniper czyta się migusiem (wielgachna czcionka), więc nie ma obaw, będę robić w pracy nadgodziny i zdążysz :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Dosiak, o ładnie napisanej książce, grzech nie pisać ładnie ^^

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ario, czytałem. Książka cudowna, szybko się czyta i w ogóle wszystko bardzo przyjemne. Ja w powieści natomiast widziałem sporo z klimatu Narnii, a właściwie to ,,Srebrnego krzesła" i już w ciemno przeczytałbym kolejne książki pisarza (szkoda tylko, że to dopiero jego debiut... niech nie chowa talentu już dłużej i ponownie nas czymś zaskoczy).

    Pozdrawiam,

    dp

    OdpowiedzUsuń
  8. Również uwielbiam drzewa, książka w sam raz dla mnie. Wydaje się być naprawdę ciekawa:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, pani Anna naprawdę jest przekochana ;) Czytałam Hyperversum - bardzo mi się spodobało, piąteczkę z plusem dałam jak nic.

    OdpowiedzUsuń
  10. Darek, Srebrne krzesło? Gdzie? Proszę o rozwinięcie ^^

    Visenna, smacznego ;)

    Nyx, Hyperversum rządzi! Wiesz, że powinna być część druga? ;>

    OdpowiedzUsuń
  11. Powinna, oj powinna. Wskazuje na to i zakończenie i wikipedia Randall. Ja tam widzę i część trzecią ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ario, w klimacie podziemnej krainy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chcę?^^
    Kolejna fajna, fantastyczna mlodziezowka. I to taka z moralem, a bez smrodku dydaktycznego. Jak tak dalej pójdzie, to będę musiała się trwale uwstecznić, bo z dobrą fantastyką dla dorosłych coś ostatnio krucho...

    OdpowiedzUsuń
  14. Darek, aaaa! Hmm... Mi to bardziej film "Labirynt fauna" przypomniało. Oglądałeś?

    Moreni, dziecko sobie spraw :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ario, pewnie, że oglądałem, jeden z moich ulubionych filmów :) Nie pamiętam, czy przypadkiem nie miałem też takiego skojarzenia podczas lektury :)

    OdpowiedzUsuń