sobota, 26 listopada 2011

Tajemnica Poliszynela

…czyli słów kilka o tym, gdzie warto zajrzeć w Olsztynie.


Przeczytaj mnie” kocha dobre książki, ale kocha je także przy bardzo dobrej kawie. A Tajemnica Poliszynela to miejsce, gdzie można znaleźć nie tylko dobrą kawę i książkę, ale i… Ciii, to tajemnica!

W sercu Warmii, w Olsztynie, tuż przy Wysokiej Bramie, a dokładnie na  ulicy Staromiejskiej 2/5 lok. 3mieście się małe cudo. Przytulna księgarnio-kawiarnia, gdzie można wypić kawę siedząc tuż przy regale z książkami. 
Długo czekałam na coś takiego w moim Olsztynie i muszę powiedzieć, że opłacało się czekać.

W Tajemnicy Poliszynela każdy poczuje się jak w domu. Wystarczy tylko nacisnąć klamkę. A tuż za drzwiami wita was uśmiech przemiłych pań – zawsze przemiłych i zawsze uśmiechniętych. Następnie jest moment wyboru – gdzie usiąść, który z niezwykłych stolików wybrać. Czy oprzeć się o Merlin Monroe, czy też przytulić się do Szymborskiej. Nie wiecie, o czym mówię? Ha! Bo to Tajemnica Poliszynela. Sprawdźcie doświadczalnie.


Co następuje po tym? Oczywiście zachwyt menu. Tak, tak, właśnie zachwyt samym menu, a nie tym, co zawiera. Piękne, ręcznie robione, aż prosi się, by je porwać ze sobą. Ale wierzcie mi na słowo, bardziej opłaca się wracać do Poliszynela i do pięknego menu, niż je porywać. Bo w domu nie zamówicie „Sklepów cynamonowych”, „Romea i Julii”, albo „Charliego i Fabryki Czekolady”… Znów nie wiecie, o czym mówię? Ha! Bo to Tajemnica Poliszynela!


Gdy już opanujecie pierwszy zachwyt nad menu i postaracie się dokonać wyboru, co by tu zamówić (polecam tosty!), następuje kolejna ciężka próba… Bo jeżeli przyszliście do Tajemnicy Poliszynela razem z kimś, by porozmawiać, to życzę powodzenia. Czy da się skupić na rozmowie i opanować wzrok uciekający do półek z książkami albo cytatów na ścianach? Sprawdźcie sami ;)

Poliszynel chętnie zdradzi wam parę swoich tajemnic...


10 komentarzy:

  1. Oryginalna nazwa, a wnętrze kusi. Zastanawiam się, czy nie miałaś problemów ze strony właściciela z robieniem zdjęć. Kiedyś chciałam coś takiego zrobić w miejscu sprzedaży książek i prawie mnie wyrzucono.:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Clevero, nie, nie miałam żadnych problemów :) Grzecznie zapytałam, czy mogę zrobić zdjęcia, bo chcę o tej kawiarni napisać, i pozwolono mi bez problemu :) To także reklama dla nich :) Ale nie odważyłabym się robić zdjęć bez pytania :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A już straciłam nadzieję, że o niej kiedyś napiszesz.;) Musimy się tam kiedyś koniecznie spotkać - znowu (nawet Luby się przekonał do ichniego espresso).:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadzieja matką żyjących ;)
    Kochana, KONIECZNIE musimy się w końcy spotkać. Bo ja dziko tęsknie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak będziesz miała chwilę, napisz do mnie maila - na to mogę odpowiedzieć w każdym miejscu z komórki, bo na LC to nie zawsze.:) Szkoda, że teraz weekendy mam pozajmowane...

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż kusi, by powiedzieć o kilku tajemnicach Poliszynela, ale nie chcę nikomu zabierać przyjemności odkrywania tego miejsca: )
    Zdradzę tylko jedno: zwracajcie uwagę na sufit - szczególnie panie ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Moreni, ogarnę życie i napiszę :) Znajdziemy czas i w dni powszednie :)


    Wilczku, sufit tam powinien dostać Oscara za szczerość. Rozważam wybranie go na moje motto życiowe :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie miejsca to prawdziwe skarby :) Ja jednak poproszę o więcej zdjęć. Świetny pomysł z nazywaniem potraw/kaw/ciast (?) tytułami książek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozdrawiam jest
    w porzadku

    OdpowiedzUsuń