piątek, 25 listopada 2011

Sherlockista – Graham Moore

"To robią pisarze, prawda? Nazywają to, co wymaga nazwania, przywołują to, co było niedopowiedziane.”


Kto nie zna Sherlocka Holmesa? Przecież to już nie tylko postać literacka, to bohater, który majaczy na granicy fikcji i realności, bo dla wielu czytelników i pasjonatów Sherlock był postacią prawdziwą.
Graham Moore, młody, 28letni amerykański pisarz, zadebiutował powieścią „Sherlockista”, gdzie opowiedział czytelnikowi dwie historie, łączącym punktem których był Sherl… och, nie. Conan Doyle!

1893 rok.
Sherlock Holmes nie żyje! Zginął, a wraz z nim jakakolwiek szansa na dalsze opowiadania z jego udziałem. Sherlock nie żyje. Któż jest temu winien? Oczywiście Arthur Conan Doyle!

1901 rok.
Sherlock Holmes żyje! Został wskrzeszony pod piórem Arthura Conan Doyla. Ale dlaczego? Co spowodowało podjęcie takiej decyzji? O tym z pewnością przeczytamy w dzienniku pisarza, przecież on zapisuje tam wszystko, tylko… tylko dziennik gdzieś zaginął.

2010 rok.
Dziennik został odnaleziony! Dokonał tego największy uczony zajmujący się studiami nad Conan Doyle’em. Jak? Niestety, tego się nie dowiemy, gdyż został on zamordowany we własnym pokoju hotelowym. Dziennika przy nim nie znaleziono…


Jako debiut osoby, która ma zaledwie 28 lat, książka ta jest dla mnie znakomita. Owszem, wielu rzeczy można się uczepić, wytknąć palcem, pokręcić nosem. Można, ale po co? Spędziłam z „Sherlockistą” kilka ciekawych dni, nie mogąc się od niego oderwać. Przy każdym rozdziale lądowałam to w XIX wieku u boku Doyle’a i Brama Stokera, to w XXI tuż przy zdolnym sherlockiście Haroldzie. I w obu przypadkach czytałam z ogromnym zainteresowaniem.

Pochwalić też muszę motta dodawane do każdego z rozdziałów. Większość z nich pochodziło z opowiadań Doyle’a, ale pojawił się także Dante i Bram Stoker. I pociągnęło mnie do Sherlocka… Zatęskniło się za dzieciństwem i za psem Baskerville’ów, za „elementarne” i Watsonem. A potem w myślach pojawiło się pytanie: gdzie leży granica pomiędzy Arthurem Conan Doyle’em i Sherlockiem Holmesem?

„Człowiek jest niczym, jego dzieło – wszystkim.”

Dla mnie ta książka przede wszystkim nie jest kryminałem czy też próbą zajrzenia w życie Conan Doyle’a. Ujrzałam w tej historii relację twórcy i jego dzieła. Czy są przyjaciółmi? Wspólnikami? Czy stoją po tej samej stronie? A może któreś z nich jest panem tego drugiego? A jeżeli tak, to które z nich dominuje? Co ich łączy – wdzięczność, współpraca czy może rywalizacja i nienawiść?

„Bo za sto lat ja nie będę nikogo obchodził. Ani ty. Ani Oscar (…). Nie, ludzie będą pamiętać opowiadania. Będą pamiętać Holmesa. I Watsona. I Doriana Graya.”

________________________________________________
Wszystkie cytaty użyte w recenzji pochodzą z Sherlockisty” – Grahama Moora


Wydawnictwu Prószyński i S-ka dziękuję za możliwość napisania recenzji :)

1 komentarz:

  1. Niedawno p[przeczytałam "Przygody Szerlocka Holmesa". Bardzo mi sie podobały, tyle że ta książka nie zachęca do rozwiązywania zagadek, tylko do podziwiania geniuszu Holmesa. Dzięki mojemu roztrzepaniu do ostatniego wyjaśnienia nie wiedziałam, jakie jest zakończenie danej opowieści.

    OdpowiedzUsuń