niedziela, 27 listopada 2011

Rok 1984 – George Orwell

...historia moich myśli, nie poglądów.


O czym opowiada ten tytuł mówić nie muszę, bo o tym wie każdy. „Rok 1984” to książka, którą po prostu wypada znać. Ciężka książka, trudna i poruszająca.
Dla mnie przeczytanie tej książki nie było zwykłym wieczorem z lekturą, to był kawałek życia, kiedy żyłam intensywniej, z większym bólem, z rozsypującymi się myślami, ze strachem i brakiem nadziei, z przerażeniem, z próbą zrozumienia i z brakiem marzeń. Nie przeczytałam „Roku 1984”, ja go przeżyłam, każdą jego stronę. Dlatego ta recenzja będzie inna, nie będzie recenzją. Ona będzie opowieścią o tym, jak szybko bije ludzkie serce, gdy umysł czyta opowieść Orwella. I czy w ogóle jest ono zdolne bić.

„Gnijesz, rozpadasz się! – ryknął. – Wiesz, czym jesteś? Worem gnoju. A teraz obróć się i jeszcze raz popatrz w lustro. Widzisz tę ohydę? To właśnie ostatni człowiek. Tak wygląda ludzkość, jeśli ty ją reprezentujesz.” (*1)

Gdy George Orwell zaczynał pisać „Rok 1984”, nazwa tej książki miała brzmieć „The Last Man in Europe”. Jak to jest być ostatnim człowiekiem? Stać w tłumie i wiedzieć, że tylko nasze serce bije naprawdę, widzieć wokół siebie ludzi, ale nie czuć od nich ciepła. Wszyscy podążają za ideą, wszyscy ślepo wierzą w system. Czy to znaczy, że ja też muszę? Czy jestem wyjątkowa, bo myślę inaczej? Bo cicho odważyłam się myśleć inaczej?
„Jeżeli wszyscy są wyjątkowi, to nikt nie jest!” (*2) Ale co wtedy, gdy nikt nie jest wyjątkowy? Czy wtedy właśnie następuje koniec świata?

Jeśli chce się zachować tajemnicę, należy ukryć ją nawet przed sobą. Trzeba pamiętać o niej bez przerwy, lecz dopóki nie nadejdzie właściwa chwila, nie należy ani ubierać jej w słowa, ani pozwolić, aby przeniknęła do świadomości. Od tej chwili nie tylko jego myśli, ale również odczucia i sny muszą być prawomyślne. I przez cały ten czas musi kryć swoją nienawiść głęboko w sobie, nosić ją jak torbiel, która tkwi w ciele, a zarazem nic jej z nim nie łączy.” (*3)

Nie walczymy w swoim życiu z całym światem. My walczymy z samymi sobą. O co? O pozostanie sobą albo o nie pozostanie sobą. Można zniszczyć siebie, by z popiołów zbudować siebie na kształt i podobieństwo wzoru świata – społeczeństwo powie ci, jaki masz być. A można też walczyć z tym społeczeństwem. Po cicho, strachliwie. Chować w sobie skrawki własnego ja, tchórzliwie uciekać przez mocnym naciskiem – lecz czy to jest walka? Być partyzantem własnej duszy? Czy to jedyne wyjście? Bo kto teraz ma odwagę na otwartą walkę? Krzyk sprzeciwu, krok do przodu i kula prosto w serce. Ci, co płoną najjaskrawiej, umierają najszybciej.

„Jeśli chcesz wiedzieć jaka będzie przyszłość, wyobraź sobie but depczący ludzką twarz, wiecznie!” (*4)

Człowiek człowiekowi wilkiem… Jesteśmy jedynym gatunkiem, który niszczy sam siebie. Niektórzy twierdzą, że jesteśmy zarazą, która zżera Ziemię. Czasami jestem gotowa się z tym zgodzić, a czasami nie. Ludzi są zdolni do wielkich czynów, jak złych, tak i dobrych. Człowiek jest fenomenem, który zachwyca, a zarazem i przeraża.

„Tygrys ominie, ptak nie siędzie,
Tylko czasami wiatr gorący
Owionie drzewo to w rozpędzie
I pomknie w dal – już śmiercią tchnący.
(…)
Ale człowieka posłał człowiek,
Bo władny był i postanowił,
I poszedł na pustynię człowiek,
I przyniósł jadu człowiekowi.”(*5)

Człowieka posłał człowiek – w trzech słowach można zamknąć cały ból i brak nadziei. Tak samo jak w jednej książce można zawrzeć całą rozpacz. Mówią, że „Rok 1984” to antyutopia z elementami satyry. Nie czułam satyry, czułam strach i chłodną samotność. Czytałam opowieść o tym, jak bardzo można złamać człowieka, zniszczyć go, jego własne ja – rozdeptać i kazać popiołom dziękować za rozdeptanie.
Jeżeli myślicie, że nikt nie zdoła odebrać wam waszego życia – mylicie się.
Jeżeli myślicie, że nikt nie jest w stanie odebrać wam waszych poglądów – mylicie się.
Jeżeli myślicie, że nikt nie jest w stanie odebrać wam waszych myśli – nie czytaliście jeszcze tej książki.

Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.” (*6)

Co wiemy o przeszłości? O przeszłości naszego kraju i całej Ziemi? A skąd wiemy? A gdzie pewność, że znamy prawdę? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dlatego też lekcje historii w każdym kraju są inne. Każdy ma swoją wersję świata, bo historia jako nauka obiektywna nie istnieje.

„My niszczymy słowa. Setkami, i to dzień w dzień. Redukujemy język, plewimy z niego wszystko, co zbędne.” (*7)

My też. Neologizmami, skrótami, łaciną podwórkową. Kto używa długich i skomplikowanych słów – ten chce się wywyższyć. A listy grzecznościowe są pozbawione uczuć. Czyżby? Napisz pismo służbowe, od którego będzie bił uśmiech. Nie potrafisz, prawda? Ja też nie. Bo oficjalne stoi daleko od uczuć. A może my oduczyliśmy się wyrażać nasze uczucia? Czemu na określenie jednej sytuacji w języku polskim trzeba użyć kilku zdań, a w jakimś innym języku wystarczy jedno słowo? Skąd pochodzą te różnice? Mentalność? A co buduje mentalność? Co tworzy wspólną cechę narodową? Kto trzyma w rękach nić, która łączy umysł każdego obywatela jednego kraju? Czy nie ten, kto stoi na jego czele? I co stanie się, gdy ten ktoś gwałtownie tą nicią szarpnie?

„Myślozbrodnia nie pociąga za sobą kary śmierci: myślozbrodnia JEST śmierci” (*9)

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ostatni raz byłam u spowiedzi kilka dni temu. Od tego czasu zgrzeszyłam. Popełniłam myślozbrodnię. Popełniam ją każdego dnia. Codziennie. Co godzinę. Co minutę. Nie umiem myśleć jak reszta świata.

Zastanawiam się, co odpowiedziałby mi na to ksiądz w konfesjonale. Bo przecież kościół każe ufać, a w zaufaniu nie ma miejsca na wątpliwości. Ale też zachęca do szukania, bo „kto szuka, ten znajduje” (*8), a przecież szukanie zaczyna się od pragnienia i zwątpienia zarazem. Gdzie jest granica grzechu myśli? Bo przecież myśli nie są bezgrzeszne, prawda? Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.” (*10)

Partia ma dwa zasadnicze cele: zawładnąć całą kulą ziemską i zlikwidować raz na zawsze swobodę myślenia.” (*11)

A czy my teraz posiadamy swobodę myśli? Czym jest demokracja? Co ja mogę, a czego nie mogę? Gdzie leży granica, którą narzuca mi społeczeństwo i gdzie leży granica, którą narzucam sama sobie? I czemu właściwie narzucam sobie jakiekolwiek granice? Granice przecież nie pozwalają mi iść do przodu. Czy da się obejść granice?

„Rządzimy materią, bo rządzimy umysłami. Rzeczywistość mieści się w mózgu.” (*12)

Czy ja czuję umysłem? „Człowiek, który ma serce, niczego nie może stracić, gdziekolwiek by się znalazł.” (*13) A co się stanie, gdy ktoś wytnie mi serce? Maszyny mają sztuczną inteligencję, mają umysły. Nie mają serca. Dlatego nigdy nie będą ludźmi.

„– Słuchaj. Im więcej mężczyzn miałaś, tym bardziej cię kocham. Wiesz dlaczego?
– Tak. Doskonale.
– Nienawidzę czystości, nienawidzę dobroci! Nie chcę, żeby istniały jakiekolwiek cnoty. Pragnę, aby wszyscy byli zepsuci do szpiku kości.”
(*14)

Wpadamy ze skrajności w skrajność. Gdy długo nie jemy czekolady, nie umiemy zatrzymać się po jednej kostce. Cierpieć z braku, a potem umierać z przejedzenia – tylko człowiek jest zdolny do czegoś takiego. Czyż nie jesteśmy fenomenalnym gatunkiem? Absurdalnym do granic możliwości? Takim, który sam sobie narzuca reguły, sam je łamie, sam walczy o wolność i kocha despotów. Nie ma książki, która byłaby w stanie opisać człowieka, nie istnieje Encyklopedia Ludzkiej Duszy. Kochamy i nienawidzimy, chcemy żyć i pragniemy umrzeć, krzyczymy i milczymy, stajemy w bezruchu i rozbijamy się o mury. Czy ktokolwiek umie wytłumaczyć samemu sobie, kim tak naprawdę jest?

„Świat strachu, zdrady i cierpienia, świat depczących i deptanych, świat, który w miarę rozwoju staje się nie mniej, lecz bardziej okrutny.” (*15)

1984 czy 2011, jaka różnica? Strach to najlepsze narzędzie do rządzenia. Nie wierzycie? Włączcie wiadomości i posłuchajcie. Naprawdę posłuchajcie.

„W filozofii, religii, etyce lub polityce dwa plus dwa mogło równać się pięć, ale gdy chodziło o skonstruowanie armaty czy samolotu, wynik musiał brzmieć cztery.” (*16)

Bo nie chodzi o to, by skłamać, że dwa plus dwa równa się pięć. Chodzi o to, by naprawdę tak myśleć.

„Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta.” (*17)

Czym jest wolność?

„Dla człowieka ważny jest moment śmierci. Urodzin się nie wybiera, ale można wybrać, jak się umrze.” (*18)

______________________________________________________________
Cytaty:
*1- „Rok 1984” – George Orwell
*2 – „Iniemamocni” [2004]
*3-4 - „Rok 1984” – George Orwell
*5 – „Anczar” – Aleksander Puszkin
*6-7 - „Rok 1984” – George Orwell
*8 – Łk 11, 9-10
*9 - „Rok 1984” – George Orwell
*10 – Mt 5, 28
*11-12 – „Rok 1984” – George Orwell
*13 – Koniec świata i Hard-boiled Wonderland – Haruki Murakami
*14-17 – „Rok 1984” – George Orwell
*18 – “1Q84” – Haruki Murakami



13 komentarzy:

  1. Książke przeczytałem w gimnazjum, po lekturze "Folwarku zwierzęcego". Przyznam szczerze, że tylko te dwie jego książki czytałem, ale obie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Według mnie to jedna z takich książek, do której trzeba dorosnąc. Ja zrozumiałem sens "Roku 1984" i jestem z tego dumny. Serdecznie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę można opisać, ale jaki jest cel książki? Byśmy zaczęli myśleć, zaczęli czuć.

    Moje "na bakier z klasyką" powoli ugina kolana. Jeżeli ta książka wzbudziła w Tobie takie uczucia i skłoniła do takich przemyśleń, to nie ma mowy, bym przeszedł obok niej obojętnie.
    Przeczytam. Wtedy będzie czas na dyskusje: )

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka na mnie na półce, chyba podświadomie boję się takiej lektury i ciągle odkładam jej czytanie. Muszę się w końcu wziąć za "Rok 1984".

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna, przewidująca, ponadczasowa. I warto do niej wracać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po "Roku 1984" polecam Ci przeczytać "Nowy wspaniały świat" Huxleya - te dwie książki razem, trzepią światopoglądem w sposób kompletny. Huxley kończy to, co Orwell zaczyna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę obawiam się tej książki, bo już teraz nie mam dobrego zdania na temat funkcjonowania świata, albo raczej na temat tego, do czego człowiek doprowadził Ziemię. Jesteśmy zarazą, której pozbędzie się natura prędzej czy później. Nie znamy umiaru - bierzemy i bierzemy zachłannie, nic nie dając w zamian.
    Wiem jedno - jest to książka, którą każdy musi przeczytać, w tym ja. Jednak się boję tego wielkiego dołu w jaki mogę wpaść po jej lekturze.

    Cieszę się, że w taki sposób napisałaś ten wpis. To cała Ty, pełna emocji po ważnej dla Ciebie książce. To w czytaniu i literaturze jest najpiękniejsze.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, ryzykowne jest mówienie (pisanie), że wszyscy znają fabułę książki. Prawdopodobnie większość ludzi wie, że związana jest z Wielkim Bratem, ale bardzo możliwe, że nic poza tym im się w głowach nie kołacze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo my jesteśmy takimi robotami,jeśli robot nie będzie pasował do systemu,to się go skasuje,wymaże go z kart historii,jak to robią w ministerstwie prawdy,dzisiaj wygodna prawda pokazywana jest nam w TV,niewygodnej nie zobaczycie,tak jak w Oceanii.Społeczeństwo ma być urabiane,to partia rządząca jest takim Wielkim Bratem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przymierzam się do tej książki. w końcu to antyutopia - muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, czy nie czasem najlepsza książka EVER

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepsza ksiazka jaka do tej pory czytalam. Wbila mnie w fotel i dala do myslenia na dlugi czas. Goraco polecam

    OdpowiedzUsuń
  12. Musze przyznac, ze bardzo mnie wciagnela, przeczytalam w ciagu dwoch wieczorow, zwykle ksiazki podobnej wielkosci zajmuja mi duzo wiecej czasu. Po lekturze tej genialnej antyutopii polecam Nowy Wspanialy Swiat Huxleya. Podobna tematyka, przedstawia wizje swiata do ktorej wydaje sie zmierzamy nieuchronnie. Moim zdaniem nie jest lepsza od 1984, ale zdecydowanie warta polecenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń